kino, teatr, muzyka

Katowice

Deka Smak, Katowice

Łukasz Kałębasiak
02.01.2009 , aktualizacja: 02.01.2009 14:31
A A A Drukuj
Co można zjeść w Katowicach za 2,45 zł? Co najwyżej drożdżówkę w cukierni albo małą porcję frytek z ulicznej budki. Jednym słowem mało i niezbyt zdrowo. 2,45 zł to cena za 10 dkg jedzenia, jakie nałożymy sobie na talerz w nowej restauracji Deka Smak w Katowicach. Cena jest więc za deka, ale smaku jest tam na kilogramy.
Znajomi designerzy, którzy mają pracownię przy ul. 3 Maja, skarżyli mi się kiedyś, że w centrum miasta nie ma miejsca, gdzie można by szybko i dobrze zjeść, do tego za rozsądne pieniądze. Ich skargi zostały najwyraźniej wysłuchane, bo Deka Smak zainstalował się przy ul. Stawowej 10, więc bliżej centrum się już nie da. Kiedyś była tam restauracja Bodega, w której lubił się spotykać z dziennikarzami Krzysztof Zanussi przed śląskimi premierami swoich filmów. To, co go tam przyciągało - spokojna atmosfera i dobry klimat do rozmowy, wraz z powstaniem Deka Smaku zniknął bezpowrotnie. Ale też trudno oczekiwać od miejsca, do którego wpada się na 15-minutowy obiad, żeby tonął w półmroku a goście zasiadali za stołami nakrytymi nieskazitelnie białymi obrusami. Na szczęście właściciele restauracji nie ulegli pokusie urządzenia wnętrza po Bodedze w stylu barowym. Jest elegancko, ale i praktycznie - długie stoły i pojedyncze stoliki, wzdłuż jednej ze ścian wyściełane ławy przypominające kanapy, dużo wieszaków na ubrania i jasne światło. Mimo sporej rotacji gości (od pierwszych dni to ulubione miejsce studentów) jest czysto i przyjemnie.

Instrukcja obsługi restauracji Deka Smak jest prosta. Na początku długiej lady po lewej stronie bierzemy talerz i kładziemy go na jedną z leżących obok tac. Potem z kolejnych, podgrzewanych lad wybieramy to, na co mamy ochotę i idziemy z tym do kasy. Tam talerz z jedzeniem jest ważony i za każde 10 dkg płacimy 2,45 zł. Czy to dużo? Jeśli napiszę, że zdarzało mi się wydać na obiad nieco ponad 10 zł, to odpowiedź wydaje się oczywista. Za naprawdę kopiasty talerz zapłacimy kilkanaście złotych, a jeśli dodamy do tego coś do picia to zmieścimy się w kwocie 20 zł. Wspomniani już studenci, którzy stanowią już spory odsetek gości Deka Smaku, są żywym przykładem na to, że to lokal o przystępnych cenach.

Last, but not least, czyli na końcu, ale nie mniej ważne - co można zjeść w Deka Smaku. W zasadzie łatwiej byłoby wymienić, czego tam nie zjemy. Bo w podziemiach przy ul. Stawowej (do restauracji trzeba bowiem zejść po stromych schodach) wybór jest ogromny. Sam staję nieraz przed dylematem bajkowego osiołka (nie, nie tego ze Shreka, ale Aleksandra Fredy), którego "i to kusi, i to nęci". Kuszą więc wszelkie mięsa - pyszne rolady, kotleciki z kurczaka w cieście czy kotlety z serem i różnymi dodatkami, świetny schab (bez panierki, lecz w soczystych plastrach) i tym podobne. Nęcą ryby, bo na szczęście w Deka Smaku ryba nie pojawia się tylko w piątek, ale dzwonko łososia, pieczonego pstrąga czy panierowany filet z kawałkiem cytryny zjemy każdego dnia. Dla bezmięsnych to też raj, bo mają i naleśniki na słodko i ostro, smażony camembert z żurawiną czy sałatki z sosami do wyboru. Nie brakuje dodatków - pieczonych ziemniaczków, ryżu, kaszy czy gotowanych na parze warzyw (restauracja współpracuje ze znanym producentem mrożonych jarzyn). Tym, którzy nie nabawili się awersji w dzieciństwie polecam dobrze przyprawiony szpinak. Wszystko trafia na lady w niewielkich porcjach, więc raczej długo tam nie leży. W rezultacie mamy spore szanse, że kotlet, który właśnie jemy, jest świeżo przyrządzony.

Deka Smak działa już od kilku miesięcy, ale celowo zwlekałem z poleceniem go Czytelnikom. przyznam się, że z czysto egoistycznych przyczyn - żeby nie czekać tam na wolny stolik. Deka Smak jest jednak wart kilku minut w kolejce do kasy.

Restauracja Deka Smak, Katowice ul. Stawowa 10, czynna pon.-pt. od godz. 10 do 20, sob. 10-18, nd. 12-18



Podziel się