kino, teatr, muzyka

Katowice

Cool Kids of Death - ewakuacja. Ostatnia płyta i pożegnalny koncert

Adrian Chorębała
15.02.2012 , aktualizacja: 15.02.2012 17:25
A A A Drukuj
- Bycie artystą i granie w zespole to taki ciąg zwrotów: jest fajnie, potem jest strasznie źle, potem znowu fajnie, a potem jeszcze gorzej. I tak w kółko - mówi Kuba Wandachowicz z zespołu Cool Kids of Death. 18 lutego na Odjazdach w katowickim Spodku C.K.O.D zagra pożegnalny koncert. Rozmowa z basistą, tekściarzem i kompozytorem zespołu C.K.O.D Kubą Wandachowiczem
Cool Kids of Death
Fot. Marcin Stępień / Agencja Gazeta
Cool Kids of Death
Adrian Chorębała: 11 lat minęło od waszej debiutanckiej EPki, 10 lat od pełnometrażowego debiutu. Jak z perspektywy czasu oceniasz wasz ówczesny bunt?

Kuba Wandachowicz: W wieku, w jakim byliśmy kiedy to wszystko się działo był bardzo szlachetną postawą, która z perspektywy czasu wydaje się naiwna. Ale wtedy miał to swój ciężar.

A jak sądzisz czy "kategoria buntu" w 2012 roku jest nadal aktualna?

KW: Kategoria buntu jest eksploatowana z powodzeniem przez rozmaitych wykonawców na całym świecie. Ostatnio graliśmy koncert z zespołem 30 Seconds to Mars, który ten bunt przerabia w bardzo sprytny sposób. Zarówno pop i rock posługują się tą kategorią od początku swojego istnienia na różnych poziomach.

Marcin Kowalski (gitarzysta C.K.O.D i współproducent płyty - przyp. red) powiedział, że chcieliście "Planem ewakuacji" przełamać bariery, możesz rozwinąć tą myśl?

KW: Chcieliśmy po prostu nagrać piosenki, takie jakie nam się podobają, a nie takie jakich od nas oczekuje publiczność. Z reguły jest tak, że wykonawcy nagrywając kolejną płytę w pewien sposób są zobligowania do kontrolowania swojego stylu. I tak to jest często strategicznie ustawione i siedzi w głowie. Chcieliśmy pokazać naszym odbiorcom, to co się nam osobiście podoba muzycznie...

Zgodzisz się z opinią, że jest to wasz najbardziej dojrzały album: wokalista brał lekcje emisji głosu, zadbaliście bardzo o harmonie..

KW: Miło to słyszeć. Może tak jest z tego powodu, że to ostatni nasz wspólny album? Jest to suma naszych dotychczasowych doświadczeń muzycznych i np. nasz producent i gitarzysta równocześnie wykorzystał przy produkcji sprzęt, który przez te 10 lat zbierał.

Jeżeli jest to wasza pożegnalna płyta powiedz co dało ci granie w C.K.O.D przez te lata?

KW: Mnóstwo pieniędzy (śmiech). Szczerze, to satysfakcję, że robi się to co się zawsze chciało robić i spotyka się to z odzewem. Ludzie przychodzą na koncerty. Karmi to moją próżność i jest to bardzo przyjemne. Bycie artystą i granie w zespole to taki ciąg zwrotów: jest fajnie, potem jest strasznie źle, potem znowu fajnie, a potem jeszcze gorzej. I tak w kółko.

Teksty z płyty "Plan ewakuacji" doskonale opisują stan umysłu dzisiejszego trzydziestolatka. Skąd tak dużo w tych tekstach rezygnacji i pogodzenia się z rzeczywistością?

KW: Pogodzenia tam nie ma, być może jest pogodzenie z niemożnością zmiany sytuacji. To nie jest tak, że nagle zaakceptowaliśmy świat jakim on jest, wręcz przeciwnie znajdujemy na nim coraz więcej błędów niż kiedyś. Być może rezygnacja wynika stąd, że ta płyta jest bardziej piosenkowa i że nie wierzymy w możliwość jakiejkolwiek poprawy. Nie jest to jednak żadna akceptacja, tylko sprzeciw wyrażany łagodniejszym tonem.

I co dalej po zakończeniu działalności C.K.O.D?

KW: Prowadzę teraz z kolegami klub w Łodzi, gdzie organizuje koncerty, wykłady etc. Trochę odpoczywam od muzyki, gdyż grając jako DJ mam czasami przesyt muzyką. Mam też ciągle dwa inne muzyczne projekty: TRYP i N.O.T.

Schodzicie ze sceny. widzisz jakich mentalnych następców C.K.O.D?

Jest dużo fajnych młodych kapel i wykonawców, np. Rebeka, które pokazują, że będzie fajna muzyka w Polsce.



Podziel się