Winiarnia U Renarda w Sosnowcu

Łukasz Kałębasiak
26.01.2006 , aktualizacja: 26.01.2006 13:00
A A A Drukuj
Sosnowiec, Zamek Sielecki, czynne codziennie od godz. 11 do 22
Od czasu, kiedy Zamek Sielecki w Sosnowcu odzyskał swój dawny blask i stał się trzy lata temu Sosnowieckim Centrum Sztuki, obiecywano, że powstanie tu urocze miejsce na towarzyskie spotkania. A dokładniej: kawiarnia lub winiarnia. Powstało to drugie. Królestwo gronowego napoju rozciąga się, zgodnie z zapowiedziami, w zamkowych podziemiach. Bo gdzie lepiej czuje się wino, jeśli nie w chłodnych, wysoko sklepionych piwnicach?

Winiarni patronuje hrabia Renard, przemysłowiec, który postawił niejedną fabrykę oraz hutę na Śląsku i w Zagłębiu. Zamek nabył w 1856 roku dla swojego syna Jana. Potem urzędował tam zarząd Spółki Węglowej jego imienia. Nie ma jednak mowy o nadużyciu nazwiska tego zasłużonego człowieka - właściciele winiarni uzyskali zgodę potomków Renarda.

Chyba nawet hrabia nie kosztował w życiu tylu różnych rodzajów wina, jakie teraz serwują w sieleckich podziemiach. Na pewno pił wina francuskie, włoskie, może hiszpańskie. Ale czy miał okazję kosztować czerwonego z Australii, Argentyny albo z południa Afryki? Winiarnia oferuje staranny wybór trunków. W sam raz, żeby nie zwariować z nadmiaru, ale spróbować co lepszych efektów pracy słońca i fermentacji. Każdy gatunek, od znanego Bordeaux po mniej znane Jindalee, jest dokładnie opisany w karcie win. Nie każdy przecież w sześcioletnim białym Marquesde Tena Tempranillo z Hiszpanii wyczuje nutę wanilii i czarnej porzeczki.

Wino U Renarda serwuje się także na lampki (od 6 zł), ale na wieczór z przyjaciółmi lepiej wybrać całą butelkę. Ceny zaczynają się od 35 zł, a kończą w chmurach, bo za dobrego szampana w miłym miejscu trzeba zapłacić nawet 290 zł. W winiarni skosztujemy nie tylko dobrego wina, ale spędzimy czas w miłej atmosferze. Buduje ją miejsce: prawdziwy labirynt wysoko sklepionych, pomalowanych na ciepły brąz komnat. Tylko ostre łuki i wysoko umieszczone małe okienka przypominają nam, że jesteśmy w podziemiach. Kiedy w piątkowe i sobotnie wieczory przy pianinie siada muzyk, robi się jeszcze przyjemniej. Gdy minie zima, winiarnia wyjdzie także do parku za Zamkiem Sieleckim, gdzie pojawią się stoliki.

Ofercie win towarzyszy też U Renarda niemałe menu. Znajdziemy w nim to, co najlepiej komponuje się z winem: deski serów, koreczki, borowiki w śmietanie, zupę cebulową, szaszłyki, dania z mięsa i ryb. A na deser: kawa, którą w sieleckich podziemiach przygotowują z oryginalnymi dodatkami. Na przykład z syropem orzechowym, mlekiem i bitą śmietaną lub, w wersji alkoholowej, z curacao, rumem, mlekiem i bitą śmietaną. Prawdziwie hrabiowski zestaw, choć sosnowiecka winiarnia to miejsce nie tylko dla arystokratów.

Podziel się