Gosia Andrzejewicz
17.10.2008
, aktualizacja: 01.12.2008 19:46
Choć blondynka z Bytomia jest mdła jak flaki z olejem to jest z jedną z postaci w polskim światku muzycznym o której mówi się najwięcej.
Powody? Wiele. Od tego, że nazywają ją beztalenciem (łącznie ze specjalistką od śpiewu, Elżbietą Zapendowską) czy bezguściem, a serwisy plotkarskie i tabloidy piszą o niej, i jej (jak twierdzą) despotycznym ojcu nieustannie. Piszą o wszystkim - że nie umie śpiewać, że usunęła pieprzyka, że wypiera się własnej siostry, że ma żółte zęby, że nie miała majtek na imprezie, że zmieniała koło w kusej mini i na szpilkach. O wszystkim, często na wyjątkowo żenującym poziomie.
Małgorzata Andrzejczuk (bo to jej prawdziwe nazwisko) urodziła się w 1984 roku. Śpiewa od dziecka, ale poważniej zaczęła się tym zajmować w liceum. Później - jak pisze na swojej stronie internetowej - "odkryła w sobie talent twórczy i sama zaczęła układać melodie najlepiej oddające jej osobowość".
Brzmi to dość zabawnie, bo muzyka Gosi to leciutki, banalny pop. Podobnie jest z tekstami. A Zapendowska ma rację mówiąc, że Andrzejewicz to "niunia dla piętnastolatek". Bo to głównie młodziutkie dziewczyny są fankami Gosi. A fanek Andrzejewicz ma mnóstwo.
Małgorzata Andrzejczuk (bo to jej prawdziwe nazwisko) urodziła się w 1984 roku. Śpiewa od dziecka, ale poważniej zaczęła się tym zajmować w liceum. Później - jak pisze na swojej stronie internetowej - "odkryła w sobie talent twórczy i sama zaczęła układać melodie najlepiej oddające jej osobowość".
Brzmi to dość zabawnie, bo muzyka Gosi to leciutki, banalny pop. Podobnie jest z tekstami. A Zapendowska ma rację mówiąc, że Andrzejewicz to "niunia dla piętnastolatek". Bo to głównie młodziutkie dziewczyny są fankami Gosi. A fanek Andrzejewicz ma mnóstwo.




więcej zdjęć