kino, teatr, muzyka

Kraków

Krakowskie dzieło Paula McCreesha

Tomasz Handzlik
2012-02-13 , aktualizacja: 13.02.2012 21:06
A A A Drukuj
Muzycznym fajerwerkiem rozpoczęła ten rok Capella Cracoviensis. Nie tylko zaprosiła do współpracy jednego z najsłynniejszych dyrygentów Europy, ale dała nam też usłyszeć światową premierę. A to była dotychczas domena największych barokowych festiwali Krakowa.
- Dziękuję, że przyszliście państwo na ten koncert. Będziecie bowiem mieli okazję usłyszeć kompozycję bardzo rzadko wykonywaną - zwrócił się do publiczności tuż przed rozpoczęciem niedzielnego koncertu Paul McCreesh. I opowiedział pokrótce idee opartego na poezji Johna Miltona oratorium "L'Allegro, il Penseroso ed il Moderato" Georga Friedricha Haendla.

Milton przedstawił tu dialog między dwoma różnymi typami ludzkich humorów. "L'Allegro" to człowiek wesoły, "Il Penseroso" - kontemplacyjny myśliciel, lubujący się w melancholii.

Autor libretta Charles Jennens dorzucił jeszcze trzeci - "Il Moderato", będący synonimem człowieka kierującego się umiarem.

Skrajnie różne nastroje targające bohaterami oratorium Haendel odmalował z sobie tylko właściwym mistrzostwem i "angielską" elegancją. Wspaniałymi ich wykonawcami okazali się zaś nie tylko muzycy z Capelli Cracoviensis, lecz także brytyjscy soliści.

Od pierwszych chwil przejmującym, pełnym emocji głosem zachwycała sopranistka Gillian Webster. Taka była jej wirtuozowska aria "Sweet bird, that shun'st the noise of Folly", zaśpiewana w duecie z fletem (kapitalna Karolina Zych), choć najwięcej wzruszeń przyniosła pięknie odmalowana, nastrojowa "Hide me from Day's garish eye".

Sporo emocji zapewnił też znakomity wokalnie i aktorsko tenor Jeremy Ovenden, zwłaszcza w pogodnej arii "Haste thee, nymph, and bring with thee", w której towarzyszył mu mistrzowsko przygotowany do tego występu chór. Podobnie zabrzmiała również jego aria "These delights if thou canst give", w której równoprawnym partnerem tenora był fantastyczny trębacz Marian Magiera.

McCreesh pilnował dramatycznej spójności dzieła, ale też każdej najmniejszej frazy, jej początku, rozwinięcia i zakończenia, do ostatnich sekund wybrzmiewającego dźwięku. Dzieło Haendla stało się również jego olbrzymim dziełem. Bo pracując przez kilka dni z krakowskim chórem i orkiestrą światowej sławy, dyrygent pokazał, jak czytać barokowe partytury, jak - zgodnie z założeniami epoki - wykonywać czy interpretować zapisane w niej niuanse. A że jest dyrygentem wymagającym i konsekwentnie realizującym swą artystyczną wizję, efekt był wspaniały. Capella Cracoviensis grała pod jego batutą perfekcyjne. I choć brakowało jej może odrobiny ognia, jakim zachwycają muzycy Fabia Biondiego, było w tej grze coś innego, równie ważnego - prawdziwie żywa muzyka. Nie odtwarzana, ale naprawdę przeżywana. A to chyba najpiękniejsza rzecz, jaką muzyk może dać słuchaczowi.

Zapraszając McCreesha do Krakowa, dobierając tak znakomitą obsadę solistów i odnajdując to wspaniałe dzieło Haendla, dyrektor CC Jan Tomasz Adamus rzucił wyzwanie twórcom festiwalu Misteria Paschalia i cyklu Opera Rara. Bo to ich domeną było do tej pory zapraszanie światowych gwiazd muzyki dawnej i odkrywanie zapomnianych bądź w ogóle nieznanych kompozycji zamierzchłych czasów. "L'Allegro, il Penseroso ed il Moderato" to skarb, którego wbrew wielkiej popularności jego twórcy w Polsce nie znaliśmy. Capella Cracoviensis udowodniła ponadto, że tak wielkie produkcje można zrobić w dużej mierze (orkiestra i chór) siłami lokalnymi. I to na bardzo wysokim poziomie. Wszystko to zostanie zapamiętane jako dokonanie krakowskiego zespołu.

Podziel się