Capella Cracoviensis. McCreesh z Haendlem
2012-02-09
, aktualizacja: 09.02.2012 23:17
Trzy wspaniałe dzieła Georga Friedricha Haendla, na scenie krakowska orkiestra i międzynarodowa grupa solistów, a za pulpitem światowa gwiazda dyrygentury - Paul McCreesh. Tak Capella Cracoviensis rozpoczyna nowy cykl muzyczny "Wielkie oratoria"
"Jedynym wspólnym mianownikiem tych trzech dzieł jest wiecznie świeża, efektowna i sięgająca skrajnych emocji muzyka Haendla" - podkreślają organizatorzy. W ramach cyklu "Wielkie oratoria" usłyszymy zatem uważane za jedno z najbardziej spektakularnych opracowań historii starotestamentowych oratorium "Solomon", a także opowiadające mityczną historię oratorium dramatyczne "Herkules". Na początek jednak oparte na poezji Johna Miltona "L'Allegro, il Penseroso ed il Moderato".
W 1740 roku Haendel nie pisał już oper. Jego świat, o który tak długo walczył w Londynie, a którego istotą było prowadzenie kolejnych sezonów operowych, rozpadł się. Włoska opera, której poświęcił życie, wnosząc do niej przemyślaną emocjonalność i dramaturgię, poległa w walce z konkurencyjnym teatrem. Walce, która miała podważyć niepodzielne panowanie Haendla na londyńskiej scenie, a przyniosła wyczerpanie obu stronom i ostatecznie zrujnowała sam przedmiot sporu, od którego publiczność ostatecznie się odwróciła. Gest ten był jednak i znakiem czasów - barokowa opera, w której bohaterami byli efektownie śpiewający swoje recytatywy i arie, po czym schodzący ze sceny kastraci, wszędzie dobiegała kresu.
Haendel przestawiał się więc na inną twórczość, która ostatecznie miała mu zaskarbić uwielbienie, jakiego nie dał nawet fascynujący, lecz pełen sprzeczności świat opery: oratorium. Pierwsze próby udały się znakomicie. Dzieła niosły ze sobą ładunek emocjonalny właściwy operze, opowiadały jednak historie biblijne i - choć prezentowane w teatrze - pozostawały produkcjami estradowymi, budząc znacznie mniejsze kontrowersje, niż oczekiwano.
Haendel nigdy jednak nie postrzegał oratorium jako gatunku ostatecznie określonego i zdefiniowanego. Określeniem tym obejmował więc zarówno dzieła iście dramatyczne, nie tylko biblijne, lecz i mitologiczne. Nie zawahał się też przenieść na grunt oratorium czystej poezji, w której brak ściśle określonych postaci zostaje wręcz podkreślony w dyspozycji obsady. Tak właśnie powstała "pastoralna" oda "L'Allegro, il Penseroso ed il Moderato".
Włoski tytuł nie powinien mylić - mamy tu do czynienia z arcyangielskim tekstem, opartym na dwóch poematach Miltona, do których librecista dodał trzeci ("il Moderato"). Librecistą tym był zdolny literat Charles Jennens. Przekształcił poezję Miltona w zestaw numerów, które można było ułożyć w recytatywy i arie, oraz - zapewne na życzenie kompozytora - dopisał część, o jaką nie pokusił się Milton. Poeta przedstawił bowiem dialog między dwoma różnymi typami "humorów" ludzkich: "l'Allegro" to człowiek wesoły, "il Penseroso" - kontemplacyjny myśliciel, lubujący się w melancholii. W oświeceniowym teatrze brakowało jednak ostatecznej odpowiedzi, który model jest prawidłowy. I właśnie tu pojawił się "il Moderato", czyli człowiek kierujący się umiarem.
"L'Allegro, il Penseroso ed il Moderato" Capella Cracoviensis wykona po raz pierwszy w Polsce. Wydarzenie będzie tym bardziej niezwykłe, że krakowski zespół poprowadzi uważany za jednego z najwybitniejszych dyrygentów naszych czasów, a znany m.in. jako założyciel i szef artystyczny słynnego Gabrieli Consort & Players, maestro Paul McCreesh.
W partiach solowych wystąpią: Anna Dennis (sopran), Gillian Webster (sopran), Jeremy Ovenden (tenor), Stephan Loges (bas). Koncert odbędzie się w niedzielę w Narodowym Starym Teatrze (ul. Jagiellońska 5, godz. 18).
W 1740 roku Haendel nie pisał już oper. Jego świat, o który tak długo walczył w Londynie, a którego istotą było prowadzenie kolejnych sezonów operowych, rozpadł się. Włoska opera, której poświęcił życie, wnosząc do niej przemyślaną emocjonalność i dramaturgię, poległa w walce z konkurencyjnym teatrem. Walce, która miała podważyć niepodzielne panowanie Haendla na londyńskiej scenie, a przyniosła wyczerpanie obu stronom i ostatecznie zrujnowała sam przedmiot sporu, od którego publiczność ostatecznie się odwróciła. Gest ten był jednak i znakiem czasów - barokowa opera, w której bohaterami byli efektownie śpiewający swoje recytatywy i arie, po czym schodzący ze sceny kastraci, wszędzie dobiegała kresu.
Haendel przestawiał się więc na inną twórczość, która ostatecznie miała mu zaskarbić uwielbienie, jakiego nie dał nawet fascynujący, lecz pełen sprzeczności świat opery: oratorium. Pierwsze próby udały się znakomicie. Dzieła niosły ze sobą ładunek emocjonalny właściwy operze, opowiadały jednak historie biblijne i - choć prezentowane w teatrze - pozostawały produkcjami estradowymi, budząc znacznie mniejsze kontrowersje, niż oczekiwano.
Haendel nigdy jednak nie postrzegał oratorium jako gatunku ostatecznie określonego i zdefiniowanego. Określeniem tym obejmował więc zarówno dzieła iście dramatyczne, nie tylko biblijne, lecz i mitologiczne. Nie zawahał się też przenieść na grunt oratorium czystej poezji, w której brak ściśle określonych postaci zostaje wręcz podkreślony w dyspozycji obsady. Tak właśnie powstała "pastoralna" oda "L'Allegro, il Penseroso ed il Moderato".
Włoski tytuł nie powinien mylić - mamy tu do czynienia z arcyangielskim tekstem, opartym na dwóch poematach Miltona, do których librecista dodał trzeci ("il Moderato"). Librecistą tym był zdolny literat Charles Jennens. Przekształcił poezję Miltona w zestaw numerów, które można było ułożyć w recytatywy i arie, oraz - zapewne na życzenie kompozytora - dopisał część, o jaką nie pokusił się Milton. Poeta przedstawił bowiem dialog między dwoma różnymi typami "humorów" ludzkich: "l'Allegro" to człowiek wesoły, "il Penseroso" - kontemplacyjny myśliciel, lubujący się w melancholii. W oświeceniowym teatrze brakowało jednak ostatecznej odpowiedzi, który model jest prawidłowy. I właśnie tu pojawił się "il Moderato", czyli człowiek kierujący się umiarem.
"L'Allegro, il Penseroso ed il Moderato" Capella Cracoviensis wykona po raz pierwszy w Polsce. Wydarzenie będzie tym bardziej niezwykłe, że krakowski zespół poprowadzi uważany za jednego z najwybitniejszych dyrygentów naszych czasów, a znany m.in. jako założyciel i szef artystyczny słynnego Gabrieli Consort & Players, maestro Paul McCreesh.
W partiach solowych wystąpią: Anna Dennis (sopran), Gillian Webster (sopran), Jeremy Ovenden (tenor), Stephan Loges (bas). Koncert odbędzie się w niedzielę w Narodowym Starym Teatrze (ul. Jagiellońska 5, godz. 18).
