Krakowska ulica jest totalnie szara, beznadziejna
26.02.2009
, aktualizacja: 26.02.2009 15:33
Robert Kuta oskarża fotoreporterów o doprowadzenie go na skraj załamania nerwowego. Zwłaszcza, że Robert samym swoim wyglądem kusi ciekawskich reporterów. Dziwacznie ubrany chudzielec - to robi wrażenie.
SERWISY
Tak pisze na swoim blogu nasz dzisiejszy bohater. Faktycznie, robi wrażenie - dlatego zaczepiłam go i zadałam kilka pytań, na które odpowiedział z wrodzonym sobie dystansem i autoironią.
Gabriela Francuz: Co podoba ci się szczególnie w modzie dla facetów? I co sądzisz o wyglądzie krakowskiej ulicy pod tym względem?
Robert Kuta: Cenię przede wszystkim indywidualność, polot, charyzmę. Podobają mi się przede wszystkim niekonwencjonalne rozwiązania. Lubię ubrania na pograniczu damsko-męskim, duże, powyciągane, podniszczone ciuchy, które wiele już mają za sobą. Awangardowe. Krakowska ulica jest totalnie szara, beznadziejna, co nie wyklucza tego, że czasami pojawiają się na niej ciekawe osoby.
Co masz dziś na sobie?
- Ciuchy geniusza. Rurki uszyte własnoręczne, wełniany sweter (Versace), buty znalezione w domu, czapka, okulary.
Jaki element garderoby jest twoim ulubionym, z czym się ostatnio nie rozstajesz i dlaczego?
- Nie przywiązuję się do konkretnych rzeczy, nie jestem sentymentalną osobą. Ciągle gromadzę nowe rzeczy, które stają się dla mnie nową inspiracją, ciągle poszukuję czegoś fantastycznego. I ciągle to znajduję.
Długo się namyślasz, wybierając rano ubranie czy masz już "opracowane" zestawy ciuchów na każdy dzień?
- Zakładam "byle co" i zawsze wyglądam w tym świetnie. Niezależnie od pogody, sięgam po to co mi odpowiada - np. w upale trzydziestostopniowym chodzę w futrze.
Co nie podoba ci się w modzie dla mężczyzn, a co jest warte naśladowania?
- Warte naśladowania jest to, jak się ubieram. Gdyby polskie ulice zaczęły wyglądać i myśleć w podobny sposób, byłoby cudownie. W modzie wykluczam ewidentne kopiowanie.
Co poza modą cię zajmuje? Robisz może coś, czego nie robią inni, albo robią rzadko?
- Tworzę sztukę. Genialną sztukę. I nie ograniczam się wyłącznie do malarstwa, które totalnie mnie pochłania, ale działam na różnych płaszczyznach. Wszystko w obrębie sztuki. Wydaję gazetę o sobie, piszę książki, udzielam wywiadów w mediach, chodzę na bankiety, dobrze się bawię. Płynę pod prąd, bo z prądem płyną śmieci. W tydzień potrafię namalować sto obrazów, w tym siedemdziesiąt autoportretów. Zajmuję się też wzbudzaniem powszechnego zainteresowania, jak również irytacji.
Gabriela Francuz: Co podoba ci się szczególnie w modzie dla facetów? I co sądzisz o wyglądzie krakowskiej ulicy pod tym względem?
Robert Kuta: Cenię przede wszystkim indywidualność, polot, charyzmę. Podobają mi się przede wszystkim niekonwencjonalne rozwiązania. Lubię ubrania na pograniczu damsko-męskim, duże, powyciągane, podniszczone ciuchy, które wiele już mają za sobą. Awangardowe. Krakowska ulica jest totalnie szara, beznadziejna, co nie wyklucza tego, że czasami pojawiają się na niej ciekawe osoby.
Co masz dziś na sobie?
- Ciuchy geniusza. Rurki uszyte własnoręczne, wełniany sweter (Versace), buty znalezione w domu, czapka, okulary.
Jaki element garderoby jest twoim ulubionym, z czym się ostatnio nie rozstajesz i dlaczego?
- Nie przywiązuję się do konkretnych rzeczy, nie jestem sentymentalną osobą. Ciągle gromadzę nowe rzeczy, które stają się dla mnie nową inspiracją, ciągle poszukuję czegoś fantastycznego. I ciągle to znajduję.
Długo się namyślasz, wybierając rano ubranie czy masz już "opracowane" zestawy ciuchów na każdy dzień?
- Zakładam "byle co" i zawsze wyglądam w tym świetnie. Niezależnie od pogody, sięgam po to co mi odpowiada - np. w upale trzydziestostopniowym chodzę w futrze.
Co nie podoba ci się w modzie dla mężczyzn, a co jest warte naśladowania?
- Warte naśladowania jest to, jak się ubieram. Gdyby polskie ulice zaczęły wyglądać i myśleć w podobny sposób, byłoby cudownie. W modzie wykluczam ewidentne kopiowanie.
Co poza modą cię zajmuje? Robisz może coś, czego nie robią inni, albo robią rzadko?
- Tworzę sztukę. Genialną sztukę. I nie ograniczam się wyłącznie do malarstwa, które totalnie mnie pochłania, ale działam na różnych płaszczyznach. Wszystko w obrębie sztuki. Wydaję gazetę o sobie, piszę książki, udzielam wywiadów w mediach, chodzę na bankiety, dobrze się bawię. Płynę pod prąd, bo z prądem płyną śmieci. W tydzień potrafię namalować sto obrazów, w tym siedemdziesiąt autoportretów. Zajmuję się też wzbudzaniem powszechnego zainteresowania, jak również irytacji.
Zobacz więcej migawek mody z ulicy: Modne Miasto Kraków
-
Re: Krakowska ulica jest totalnie szara, beznadzi
jeriomina
27.02.09, 21:57
Niektóre postacie z tego cyklu są ok ale ten "facet" (cudzysłów celowy) jest poprostu okropny. Okropny z wyglądu i okropnie to podkreśla ubiorem. Przykro mi,bo generalnie popieram inicjatywę»
-
Krakowska ulica jest totalnie szara, beznadziejna
k_p8082
07.03.09, 08:25
Moim zdaniem nie prezentuje swoim strojem niczego odkrywczego, mnóstwo ludzijest w ten sposób ubranych. Powiedziałabym, że raczej zlewa się z tłumem -pomimo żółtego swetra. »






