Im mniej tym lepiej
23.10.2009
, aktualizacja: 23.10.2009 12:13
- Marzy mi się przedstawić się tak fajnie, jak większość przyłapanych osób. Powiedzieć, że jestem z Krakowa, studiuję aktorstwo lub fotografię Ale tak nie jest - mówi Marcin.
Mieszka w Gdyni, skończył prawo i pracuje w prokuraturze - kiedy nie jest w pracy, stara się, żeby nie było tego po nim widać. Do Krakowa przyjechał na koncert Archive.
- Nie znoszę estetyki otoczenia: garsonek, garniturów, tanich pasemek, różu, cekinów, błyskotek, fatalnych butów, niedobranych kolorów, przesytu. Mój styl to wyszukana prostota, jeśli taka istnieje. Strój jest dla mnie odzwierciedleniem tego, jaki jestem, traktuję go jako nieśmiałą próbę odcięcia się od tandety panującej na trójmiejskich ulicach - opowiada.
Marcin uwielbia styl, jaki reprezentuje marka Burberry. Ceni ją za klasę, prostotę i za konsekwencję. - Mam na razie tylko jedną rzecz z ich logo, najbardziej charakterystyczną - płaszcz, upolowany w second handzie - mówi nasz bohater.
Śledzi również dokonania takich projektantów, jak Phillip Lim, Dries Van Noten, Jil Sander i Missoni - wszystkie te marki ilustrują styl, w jakim się nosi.
Bazą dla niego są czarne zwykłe dżinsy, do swoich must have'ów zalicza także białe lub czarne t-shirty, grube kardigany, czapki i dobre buty z charakterem. Obecnie szuka czarnych, "zniszczonych", "znoszonych", rockowych butów. Płaszcze i marynarki wybiera zawsze dopasowane, reszta może być luźna, nonszalancko przerzucona, a nawet wyciągnięta.
- Moje ubrania muszą być funkcjonalne, nie mogą mnie ograniczać. Lubię szarości, czernie, brązy, granaty, beże... Lubię jesień, bo ona daje możliwość pokazania takich barw. - podsumowuje Marcin.
- Nie znoszę estetyki otoczenia: garsonek, garniturów, tanich pasemek, różu, cekinów, błyskotek, fatalnych butów, niedobranych kolorów, przesytu. Mój styl to wyszukana prostota, jeśli taka istnieje. Strój jest dla mnie odzwierciedleniem tego, jaki jestem, traktuję go jako nieśmiałą próbę odcięcia się od tandety panującej na trójmiejskich ulicach - opowiada.
Marcin uwielbia styl, jaki reprezentuje marka Burberry. Ceni ją za klasę, prostotę i za konsekwencję. - Mam na razie tylko jedną rzecz z ich logo, najbardziej charakterystyczną - płaszcz, upolowany w second handzie - mówi nasz bohater.
Śledzi również dokonania takich projektantów, jak Phillip Lim, Dries Van Noten, Jil Sander i Missoni - wszystkie te marki ilustrują styl, w jakim się nosi.
Bazą dla niego są czarne zwykłe dżinsy, do swoich must have'ów zalicza także białe lub czarne t-shirty, grube kardigany, czapki i dobre buty z charakterem. Obecnie szuka czarnych, "zniszczonych", "znoszonych", rockowych butów. Płaszcze i marynarki wybiera zawsze dopasowane, reszta może być luźna, nonszalancko przerzucona, a nawet wyciągnięta.
- Moje ubrania muszą być funkcjonalne, nie mogą mnie ograniczać. Lubię szarości, czernie, brązy, granaty, beże... Lubię jesień, bo ona daje możliwość pokazania takich barw. - podsumowuje Marcin.
Polecamy: Pierwsze krakowskie ciuchowe S(z)afari



