Bogna: Granica obciachu jest dla mnie płynna

Gabriela Francuz
17.07.2010 , aktualizacja: 19.07.2010 13:41
A A A Drukuj
Bogna Fot. Gabriela Francuz Bogna
Nie liczą się dla niej inspiracje z zewnątrz, prędzej już własne preferencje. Nosi to, na co akurat ma ochotę. Nieważne, czy to połączenie kwiatów z grochami i prążkami, czy czerń z bielą. Jeśli ma na to ochotę - zakłada. - Inspirowanie się to w jakiś sposób brak wyobraźni - mówi Bogna.
Sukienka z drugiej ręki, buty: Top Shop
Fot. Gabriela Francuz
Sukienka z drugiej ręki, buty: Top Shop
Modne Miasto Kraków - nasz przegląd mody ulicznej >>

Nie jestem w stanie wymienić projektantów czy tendencji, które interesują mnie najbardziej. Właściwie jedyną rzeczą, która mnie interesuje w haute couture są zdjęcia z Vogue'a. Połączenie mody i kobiecego ciała, nastrój tych zdjęć sprawia, że stają się prawdziwymi dziełami sztuki. Co do fasonów - nie lubię ubrań zniekształcających sylwetkę, w których dziewczyny wyglądają jak worki na ziemniaki. Modne i bezkształtne. I te wciąż super modne spodnie szerokie w biodrach. Większość dziewczyn wygląda w nich, jakby toczyły się na krótkich, krzywych nóżkach.

Drażnią mnie wzory wojskowe. Nigdy nie ubrałabym się w coś sztywnego, krępującego ruchy, czuję się w tym niekomfortowo. Wolę lekkie, nawet zwiewne i miękkie materiały, dlatego nie kupię rzeczy uszytej z nieprzyjemnego w dotyku materiału. Granica obciachu jest dla mnie bardzo płynna, ale myślę, że nigdy nie założyłabym drewniaków. Zresztą nie wiem. Może, dla zabawy. Ubrania, których nigdy bym się nie pozbyła... Nigdy nie rozstałabym się z sukienką w groszki, w której jestem na zdjęciu. Nawet nie wiem, dlaczego. Czasem trafiam na rzeczy, których przez kilka miesięcy nie oddałabym za nic. A potem znajduję coś innego, i wszystko się powtarza. Jeśli coś naprawdę polubię, ze względu na wzór, fason, materiał - noszę to, póki nadaje się do użytku. W tej sukience chodzę od dwóch lat. Zawsze chciałam mieć sukienkę, do której nie będę mieć żadnych zastrzeżeń. Ale jeszcze na taką nie trafiłam.

Tydzień wcześniej udało mi się oblać czwarty etap egzaminów na ASP w Warszawie. Może w jakiś sposób moja przyszłość będzie związana z modą, a już na pewno z kostiumami. Chciałabym dostać się na kierunek scenografii, na razie idę do szkoły projektowania kostiumów. Maluję, projektuję scenografie, zajmuję się teatrem, ale nie wydaje mi się, że jest to coś wyjątkowego. Mam wrażenie, że "bycie artystą" jest teraz w modzie. Spotykam ostatnio mnóstwo ludzi z wielkimi teczkami, którzy uczą się rysować.

Polecamy: Quasi "nazi" porządek musi być



Podziel się