kino, teatr, muzyka

Łódź

Łódzka Płyta Roku: Wolfgang w ciężarówce. Z przekładnią

Jędrzej Słodkowski
2012-02-15 , aktualizacja: 15.02.2012 17:24
A A A Drukuj
Wielki finał plebiscytu "Gazety Co Jest Grane" już w piątek wieczorem w Bagdad Cafe. Kto nagrał Łódzką Płytę Roku 2011? W oczekiwaniu na wynik głosowania zaprosimy na koncert łódzkiej grupy Wolfgang In A Truck. Za rok to ona może być faworytem konkursu
Wolfgang In A Truck: Piotr Kulak - klawisze, śpiew, Marek Lewoc - perkusja, Piotr Krakowiak - bas, Paweł Lewoc - gitara, śpiew i Paweł Paczesny - śpiew, saksofon
Materiały prasowe
Wolfgang In A Truck: Piotr Kulak - klawisze, śpiew, Marek Lewoc - perkusja, Piotr Krakowiak - bas, Paweł Lewoc - gitara, śpiew i Paweł Paczesny - śpiew, saksofon




Rozmowa z Pawłem Paczesnym

Początek imprezy w klubie przy ul. Jaracza 45 o godz. 21. Wstęp wolny! Zapraszamy wszystkich czytelników, muzyków, fanów muzyki i dziennikarzy. Niedawno Bagdad Cafe powiększyło się o nowe sale, więc ze zmieszczeniem się - zarówno niepalących, jak i palących - nie powinno być problemu. Szaleństwo na parkiecie do godzin rannych zapewnią didżeje: Methadone, Tsar Poloz i Strzelec, na co dzień muzycy grający w znanych łódzkich zespołach (CKOD, Psychocukier, Pornohagen).

Wieczór otworzy grupa Wolfgang In A Truck, jedna z nadziei łódzkiej sceny alternatywnej. To chyba najbezpieczniejsza "etykieta" w przypadku zespołu swobodnie mieszającego elementy popu, rocka i muzyki elektronicznej. Zespół powstał pod koniec 2006 r. w Łodzi. Na koncie ma czteroutworową epkę wydaną w 2010 r. nakładem renomowanego rodzimego wydawnictwa AudioTong. Grupę tworzą: Piotr Kulak - klawisze, śpiew, Marek Lewoc - perkusja, Piotr Krakowiak - bas, Paweł Lewoc - gitara, śpiew, i Paweł Paczesny - śpiew, saksofon.

Jędrzej Słodkowski: Masz swojego faworyta w finałowej dziesiątce?

Paweł Paczesny, wokalista i saksofonista grupy Wolfgang In A Truck: To mocna dziesiątka, bo to był mocny rok. Zagłosowałbym na Izę Lach. Dopiero dzięki płycie "Krzyk" dowiedziałem się, że w Łodzi jest taka zdolna dziewczyna. Mógłbym chwalić tak uznane firmy jak O.S.T.R. czy Cool Kids Of Death, ich płyty też mi się podobają, ale w przypadku takich plebiscytów mocniej na mnie działa to, co nowe. Dobry jest także album zespołu Fonovel. Dojrzała, nieoczywista i odważna muzyka, w której dużo się dzieje.

Czy Wolfgang In A Truck może być faworytem kolejnej edycji plebiscytu? Jak idą prace nad płytą?

- Jestem pewien, że tak będzie (śmiech ). Nagrywamy w szybkim tempie. Zajęliśmy się wszystkim sami, studiem jest nasza sala prób. Jesteśmy mocno zdopingowani. Na razie planujemy wypuścić kolejną epkę. Mam nadzieję, że sprężymy się w wakacje i w końcówce roku wystrzeli płyta.

W internecie można posłuchać waszych dwóch nowych nagrań. Zaskoczyliście dużo bogatszym brzmieniem i odejściem od pop-rockowego schematu. Wasze gusta się zmieniły?

- Ja widzę w nagraniach konsekwentny rozwój, zespół tworzą ci sami ludzie. Na pewno pojawiło się więcej elektroniki. Więcej kombinujemy i jest to kombinowanie coraz odważniejsze. W nowszych kawałkach będzie jeszcze więcej energii, pokażemy to w piątek. Bardzo się cieszę, że zagramy w Bagdadzie. Wiem, że temu wydarzeniu przygląda się trochę osób z branży. Będą nas oceniać już po nowych utworach, tych, które mamy teraz na tapecie. Grając je, jesteśmy najszczęśliwsi.

Czy są szczególne problemy, z którymi w Łodzi zmaga się taki zespół jak wasz: stojący u progu kariery, już dość doświadczony, ale wciąż młody?

- Wszystko zależy od wykonawców i jego nastawienia. Widzę to po naszym zespole. Kiedy się rozpędziliśmy, wiele problemów zniknęło. Nikt nam specjalnie nie pomaga i nikt nie rzuca kłód pod nogi.

A występ na niedawnym miejskim sylwestrze wam nie pomógł?

- Na pewno była to forma pomocy, ale obawiam się, że dużej części naszej potencjalnej publiczności w Manufakturze nie było, a ci, którzy przyszli, chyba się nią nie staną. Ale to słuszny kierunek, by na imprezach masowych prezentować także muzykę alternatywną. Dobrze byłoby przyzwyczaić ludzi do obecności takiej muzyki. Brawa za inicjatywę, ale czekamy na więcej.

Czy to był największy koncert, jaki graliście?

- Tak. To wspaniałe uczucie. Tym bardziej że całość została profesjonalnie zorganizowana i nagłośniona - byliśmy cali w skowronkach. Dla nas to ważne doświadczenie.

Jesteś wokalistą i saksofonistą, ale także aktorem, ostatnio Teatru Jaracza. Czy trudno połączyć te artystyczne pasje?

- Zazwyczaj nie. Problem pojawia się, gdy np. angażuję się w próby w teatrze. Nie mogę tego robić na pół gwizdka, więc przez kilka tygodni nie jestem w stanie niczego dołożyć do zespołu. Nauczyłem się przestawiać przekładnię: kiedy myślę o muzyce, zapominam o teatrze. I na odwrót. To jedyna droga.

Rozmawiał Jędrzej Słodkowski

Zobacz więcej na temat:

Podziel się