Anielski głos Philippe'a Jaroussky'ego
2012-01-19
, aktualizacja: 20.01.2012 10:49
Bilety na ten koncert zniknęły w mgnieniu oka. Magnesem, który przyciągnął melomanów do kas, jest kontratenor Philippe Jaroussky. Gwiazdor zaśpiewa w sali koncertowej Filharmonii Łódzkiej (ul. Narutowicza 20/22) w niedzielę (22 stycznia), a towarzyszyć mu będzie znakomity zespół muzyki dawnej L'Arpeggiata prowadzony przez charyzmatyczną Christinę Pluhar
ZOBACZ TAKŻE
- Żar Jaroussky'ego. Owacje na stojąco i cztery bisy [ZDJĘCIA, WIDEO] (23-01-12, 07:52)
- Latynoski żywioł - Jaroussky i L'Arpeggiata [ROZMOWA] (21-01-12, 13:00)
- Tłumy przy kasach, czyli efekt Philippe'a Jarousskiego (21-01-12, 08:00)
- Händel + Vivaldi + Rameau + Szekspir. Opera z Metropolitan (19-01-12, 19:00)
- Osiem pór roku. Vivaldi i Piazzolla w filharmonii (19-01-12, 14:50)
- Akademia Muzyczna buduje. Będzie biblioteka i fonoteka (05-12-11, 07:00)
- Philippe Jaroussky i L'Arpeggiata - 200 biletów na godzinę (01-12-11, 19:02)
- Philippe Jaroussky i L'Arpeggiata w filharmonii (24-11-11, 16:37)
Artyści zaprezentują najnowsze przedsięwzięcie "Los Pajaros Perdidos". Na program składają się przede wszystkim utwory tradycyjne i barokowe z Ameryki Południowej. Płyta "Los Pajaros Perdidos" trafia właśnie do sklepów. W Polsce kupić jej na razie nie można - chyba że przez sklep iTunes.
Philippe Jarrousky to przykład najbardziej spektakularnej wokalnej kariery ostatnich lat. Muzyką zajął się dopiero w wieku 11 lat. Zaczął od skrzypiec, potem był fortepian. Ani mu było w głowie robić użytek ze swego anielskiego głosu. Na filmie "Farinelli: ostatni kastrat" mocno się wynudził. Aż pewnego dnia usłyszał śpiew kontratenora Fabrice'a di Falco. I w wieku 18 lat zaczął pobierać lekcje śpiewu. - Chwilę później śpiewałem te wszystkie "nudne" arie z "Farinellego" - opowiadał Tomaszowi Handzlikowi z krakowskiej "Gazety".
Tuż po debiucie w 1999 r. podpisał kontrakt z wytwórnią Virgin. Pięć lat później zdobył Les Victoires de la Musique Clasique, pierwszą z prestiżowych nagród, które odtąd zdobywa seryjnie, i to nie tylko we Francji.
Jarrousky jest uwielbiany niczym gwiazda popu. W internecie istnieją poświęcone mu strony, blogi i fora dyskusyjne. Tak jest też w polskiej sieci. Jarrousky polubił nasz kraj dzięki występom na krakowskim festiwalu Misteria Paschalia.
W Łodzi zaśpiewa po raz pierwszy. Bilety rozeszły się w trzy godziny, ale na godzinę przed koncertem, czyli od godz. 18, będzie można kupić wejściówki po 40 zł.
Philippe Jarrousky to przykład najbardziej spektakularnej wokalnej kariery ostatnich lat. Muzyką zajął się dopiero w wieku 11 lat. Zaczął od skrzypiec, potem był fortepian. Ani mu było w głowie robić użytek ze swego anielskiego głosu. Na filmie "Farinelli: ostatni kastrat" mocno się wynudził. Aż pewnego dnia usłyszał śpiew kontratenora Fabrice'a di Falco. I w wieku 18 lat zaczął pobierać lekcje śpiewu. - Chwilę później śpiewałem te wszystkie "nudne" arie z "Farinellego" - opowiadał Tomaszowi Handzlikowi z krakowskiej "Gazety".
Tuż po debiucie w 1999 r. podpisał kontrakt z wytwórnią Virgin. Pięć lat później zdobył Les Victoires de la Musique Clasique, pierwszą z prestiżowych nagród, które odtąd zdobywa seryjnie, i to nie tylko we Francji.
Jarrousky jest uwielbiany niczym gwiazda popu. W internecie istnieją poświęcone mu strony, blogi i fora dyskusyjne. Tak jest też w polskiej sieci. Jarrousky polubił nasz kraj dzięki występom na krakowskim festiwalu Misteria Paschalia.
W Łodzi zaśpiewa po raz pierwszy. Bilety rozeszły się w trzy godziny, ale na godzinę przed koncertem, czyli od godz. 18, będzie można kupić wejściówki po 40 zł.



