kino, teatr, muzyka

Trójmiasto

Elektra z teatralnych puzzli w Sopockiej Scenie Off de BICZ

Magdalena Hajdysz
13.11.2011 , aktualizacja: 13.11.2011 16:51
A A A Drukuj
Spektakl www.sowula.blogspot.com Spektakl "Obywatelka EL"
"Obywatelka EL", najnowszy spektakl według scenariusza i w reżyserii Ewy Ignaczak, którego premiera odbyła się w Sopockiej Scenie Off de BICZ, powstał na podstawie tragedii antycznej Sofoklesa. Treść "Elektry" została rozbita na fragmenty oryginalne oraz uwspółcześnione.
Spektakl
www.sowula.blogspot.com
Spektakl "Obywatelka EL"
Spektakl
www.sowula.blogspot.com
Spektakl "Obywatelka EL"
Spektakl
www.sowula.blogspot.com
Spektakl "Obywatelka EL"
SERWISY
Elektra to postać wprzęgnięta w spiralę zemsty i morderstwa. Jej rodzice popełnili zbrodnię - ojciec Agamemnon złożył w ofierze córkę Ifigenię, by wygrać wojnę z Troją. Matka Klitajmestra wraz z kochankiem zabiła ojca, by pomścić córkę. Elektra wychowała młodszego brata Orestesa na mściciela ojca - jednak ten, w wersji proponowanej przez Ewę Ignaczak - nie jest w stanie tego dokonać, więc Elektra pozostaje sama - poza granicami społecznej "normalności" ze swoim szaleństwem i żądzą zemsty.

Ignaczak, zgodnie z wprowadzonym przez Sofoklesa w teatrze greckim novum, umieściła na scenie trzech aktorów i przydzieliła im role wiernie z oryginałem, z tą różnicą, że obsada jest w przewadze kobieca. Beata Szreder gra Elektrę, Piotr Srebrowski - brata Elektry Orestesa i ich matkę Klitajmestrę, a Aleksandra Kania - jej siostrę Chrysotemis i kochanka matki, zdrajcę Ajgistosa. Pojawia się tez chór, jednak jego rola jest ośmieszona. Składa się bowiem z trzech aktorek naśladujących odgłosy ptaków - przeważnie kur, i w ten sposób komentujących wydarzenia.

Przełamaniem klasycznego układu miała być też prawdopodobnie czerpiąca z różnych środków i metod gra aktorska. Szreder grała Elektrę tak, jakby chciała zachować klasyczną zasadę decorum - ważne kwestie podając w sposób patetyczny, koturnowy, ale i nieznośnie manieryczny, jakby cały czas, powtarzając niewspółmierne, trywialne wręcz gesty, drwiła sobie zarówno z tego, co mówi, jak i ze swojej postaci w ogóle. Pozostała dwójka aktorów grała współcześnie, pozwalając sobie na improwizację, komentarze na stronie, absurd, wychodzenie z roli w dowolnym momencie, a także - co należy do ogromnej rzadkości nawet w dzisiejszym teatrze - przerwanie akcji na potrzeby wyjścia do toalety Niezmiennie w roli pozostała jedynie Elektra, która jednak, jak większość tropów w tym spektaklu, wymykała się jednoznacznej klasyfikacji i ocenie. Czasem sprawiała wrażenie świetnie zagranej schizofreniczki, za pomocą aktorskich środków co najmniej sprzed półwiecza odgrywającej dramatyczną rolę antycznej bohaterki, owładniętej bólem po stracie siostry i ojca oraz żądzą zemsty na matce. Z drugiej strony ubrana była współcześnie, a jej niedostatki aktorskiego warsztatu wywoływały na przemian zażenowanie, rozdrażnienie i nudę. Ciekawą i spójną postać Chrysotemis stworzyła Aleksandra Kania. Pełne napięcia starcie dwóch sióstr, z których każda ma odmienne poglądy i wiele racji, to jedna z niewielu czytelnych i dobrze skomponowanych scen "Obywatelki EL".

Niestety, reżyserski zabieg Ignaczak wrzucenia na scenę tak wielu rożnego pochodzenia klocków w tej formule się nie sprawdził. Ciekawa idea ukazania w tym tekście dramatu obywatelskiego, utonęła w potoku niepotrzebnych słów i środków. W konsekwencji Obywatelka EL, to spektakl niezrozumiały, chaotyczny i niedopracowany.

Podziel się

Jesteśmy na Facebooku