kino, teatr, muzyka

Trójmiasto

Borys Kossakowski o nominacjach Sztorm Roku 2011

Borys Kossakowski, dziennikarz portalu Trojmiasto.pl
22.01.2012 , aktualizacja: 22.01.2012 11:57
A A A Drukuj
Borys Kossakowski, dziennikarz portalu Trojmiasto.pl, ocenia nominacje do nagrody Sztorm Roku 2011
Borys Kossakowski
Fot. Lukasz Unterschuetz
Borys Kossakowski
W kategorii rock, jazz, muzyka alternatywna najbardziej brakuje mi nominacji zespołu Mordy, których płyta „Nobody” była jednym z najbardziej frapujących wydawnictw 2011. Przewrotny refren piosenki Dogs of Heart „I keep telling myself - everything is alright” często towarzyszy mi ranem przy lustrze. Nawet jeśli „nothing is alright”.

Gdyby nazwę nagrody wziąć dosłownie, zasłużył na nią bez dwóch zdań Wojtek Mazolewski, który zrobił nielichą zawieruchę w mediach. Z półtorej sesji nagraniowej wydał dwa rozchwytywane albumy swojego kwintetu, z Pink Freud koncertował po Japonii, jego twarz trafiła na billboardy Męskiego Grania w całej Polsce, a od radiowej Trójki dostał nagrodę Mateusza. No i poderwał Majkę Sablewską. Mikołajowi Trzasce (tak jak Open'erowi) dałbym honorowego Sztorma i już nie zawracał mu głowy nominacjami.

Muzyka klasyczna to według mnie muzyka epoki klasycyzmu (jestem rzep, więc musiałem się przyczepić), więc nagrodę powinna dostać Mozartiana. Rozumiem jednak, że bierzemy pod uwagę szersze rozumienie tego terminu. Najbardziej się cieszę, gdy pojawiają się w Trójmieście zespoły takie jak NeoQuartet, które biorą się za utwory mojego ulubionego Steve'a Reicha. Prawdziwy sztorm z nominowanej trójki wywołał jednak tylko Michał Jacaszek i to jemu bezdyskusyjnie przyznałbym statuetkę.

Nominacja twórców bloga Make Life Harder w kategorii film i multimedia to największe zaskoczenie tegorocznego plebiscytu. A zresztą, po co się bawić w eufemizmy: to grube nieporozumienie. MLH to w zasadzie nawet nie blog, tylko profil na fejsie. A jednak ponad 45 tysięcy lajków robią nieliche wrażenie. Multimedia to żadne, ale sztorm najprawdziwszy.

W kategorii organizator na nagrodę zasługuję każdy, komu starcza jeszcze sił na „zabawę w robienie festiwali”. To niewdzięczne zajęcie i podziwiam stowarzyszenie A Kuku Sztuka, które od lat z uporem godnym lepszej sprawy krzewi kulturę na tej coraz mniej żyznej glebie. Wśród nominacji brakuje Klubu Żak, który w 2011 roku wprowadził do portfolio trzeci, bardzo udany festiwal.

Wśród wydarzeń najsilniejszy powiew przyszedł z głębi lądu, a dokładnie z Krakowa, skąd przyjechał dyrektor festiwalu Actus Humanus, Filip Berkowicz, odpowiedzialny m.in. za Sacrum Profanum, wie co oznacza budowanie publicity. Nie do końca jestem przekonany, dlaczego miasto postanowiło sfinansować pomysły Berkowicza, a nie "naszej" Aliny Ratkowskiej odpowiedzialnej za bardzo podobny Festiwal Goldbegowski. Zagłosowałbym więc na Festiwal C3 za odważny i świetnie rokujący program, który prezentowany jest nie tylko w Gdańsku, ale także w Berlinie i Essen.

Podziel się

Jesteśmy na Facebooku