kino, teatr, muzyka

Trójmiasto

Poetycki pamiętnik z lat spędzonych nad Motławą

Przemysław Gulda
12.02.2012 , aktualizacja: 12.02.2012 14:53
A A A Drukuj
Recenzja tomiku poezji Ireny Knapik-Machnowskiej "Sonata gdańska".

Autorka tego tomiku debiutowała w połowie lat 70. i do dziś jest aktywna, jeśli chodzi o twórczość poetycką - regularnie publikuje w najróżniejszych periodykach literackich, co kilka lat przedstawia też kolejny autorski zbiór wierszy. Ten jest szczególny, tak jak szczególnym czasem były dla autorki ostatnie lata. W połowie dekady autorka przeprowadziła się do Gdańska, a że jej poprzedni tom ukazał się w roku 2004, ten najnowszy można uznać za swego rodzaju poetycki pamiętnik czasu, jaki przeżyła nad Motławą. I jeśli w ten sposób odczytywać ten zbiór, można poznać najważniejsze i najdramatyczniejsze wydarzenia, które ją spotkały.

A więc zbiór otwierają bardzo liryczne erotyki, cienką, ledwie widoczną kreską rysujące obraz dojrzałej, dorosłej, ale bardzo głębokiej miłości. Potem w ten piękny obraz wdziera się niemożliwe do pokonania zło - na początku nienazwane wprost, ale z kolejnych wierszy wyzierające coraz bardziej wyraźnie: rak, nowotwór, śmiertelna choroba, bezlitośnie odbierająca kogoś, kogo kochało się bez pamięci.

Kolejne wiersze są natomiast zapisem trudnego i potwornie bolesnego oswajania się z życiem bez ukochanej osoby u boku, z samotnością, która sprawia, że nawet doskonale znane miejsca i zdarzenia wyglądają zupełnie inaczej niż kiedyś, a nic nie chce już cieszyć, tak jak dawniej. Te wiersze są zarazem dowodem siły autorki, która godzi się z rzeczywistością, która - przy pomocy przywoływanego tu i ówdzie delikatnie i nienachalnie Boga - radzi sobie jakoś z losem. I po okresie odbierającej życiu jakikolwiek blask żałoby, powoli otwiera nowy rozdział, nową kartę, próbuje, jak głosi tytuł tej części tomu, "odnaleźć radość".

Poetycka mowa Knapik-Machnowskiej w jej najnowszych wierszach jest bardzo lapidarna, bardzo prosta i delikatna zarazem, jej teksty są krótkie, składają się czasem z kilku zaledwie słów. Tak jakby autorka nie chciała powiedzieć za dużo, tak jakby wiedziała, że tych kilka zwykłych wyrazów wystarczy, żeby powiedzieć wszystko. I w wielu wierszach z tego tomu ten zamiar nader jej się udaje.

Irena Knapik-Machnowska "Sonata gdańska", Wydawnictwo Rhytmos, Poznań 2011

Podziel się

Jesteśmy na Facebooku