kino, teatr, muzyka

Trójmiasto

Recenzja komiksu "Buty"

Przemysław Gulda
27.01.2008 , aktualizacja: 27.01.2008 17:57
A A A Drukuj
Recenzja komiksu "Buty" autorstwa wywodzącej się z Wejherowa Aleksandry Spanowicz.

ZOBACZ TAKŻE
Jedna z najważniejszych zaległości rodzimego rynku komiksowego została wreszcie nadrobiona. I to nadrobiona w mistrzowski sposób. Komiks Aleksandy Spanowicz, "Buty" powstał już ponad dziesięć lat temu i zaprezentowany został wówczas uczestnikom łódzkiego Międzynarodowego Festiwalu Komiksowego. Dopiero dziś trafia do oficjalnej, szerokiej dystrybucji, przygotowany przez warszawskie wydawnictwo Timof i Cisi Wspólnicy. Przygotowany w sposób niezwykle oryginalny. Komiks trafia bowiem do ręki czytelnika zapakowany w kartonowe pudełko z wytłoczonymi po obu stronach, niezwykle istotnymi dla treści "Butów" symbolami. Sam album owinięty jest na dodatek w delikatny pergaminowy papier, który również ozdobiony jest grafikami zaczerpniętymi z komiksu. Duże wrażenie robi także poprzedzający stronę tytułową arkusz z kalki, na którym znajduje się rysunek nawiązujący do tego ze strony tytułowej, ale nadający mu zupełnie inne, mocno przewrotne znaczenie.

Kiedy już przebrnie się przez te wszystkie atrakcyjne dodatki, można rozkoszować się samym albumem. Praca Spanowicz, która była zresztą jej dyplomem w poznańskiej ASP, oparta jest na motywach opowiadania Bolesława Leśmiana "Jan Tajemnik". Na jego podstawie komiksowy scenariusz napisał znany gdański teoretyk i scenarzysta komiksowy, Jerzy Szyłak.

Urodzona w Wejherowie, ucząca się w słynnym gdyńskim Liceum Plastycznym, Spanowicz wykorzystała wątłą pod względem fabularnym, opartą na ludowych podaniach, historię o kuszeniu przez Szatana, a w zasadzie - o walce z własnymi słabościami - do stworzenia pełno-wymiarowego, niezwykle wyszukanego pod względem plastycznym albumu. W jej stylu graficznym widać klasyczne wykształcenie malarskie i sprawność w nawiązywaniu do klasyki tej dziedziny sztuki, widać jednak przede wszystkim rozbuchaną wyobraźnię plastyczną. Przygotowanym przez nią kadrom daleko do klasyki komiksu, jej kreska jest dużo bardziej malarska niż komiksowa. Choć takie podejście do komiksu nie jest oczywiście wynalazkiem Spanowicz (wcześniej stosowali go np. tacy rysownicy jak Dave McKean, choćby w kanonicznym komiksie o Batmanie "Arkham Asylum" czy Grzegorz Rosiński w swych najnowszych pracach - np. "Zemście hrabiego Skarbka", nie obce jest ono także mieszkającemu od niedawna w Gdańsku Jackowi Frąsiowi, który wykorzystał je choćby w swym albumie "Glinno"), artystka czyni z niego znakomity użytek, łącząc różne techniki i sposoby obrazowania. Rzeczywistość łączy się w jej komiksie ze snem i ułudą, historia ze współczesnością. Wizualna odwaga Spanowicz wyraża się choćby w odważnym, niekonwencjonalnym dzieleniu plansz na kadry czy dalekim od komiksowego standardu użyciem napisów - "Buty" to komiks bez tradycyjnych dymków, ale litery potrafią w nim niemal dosłownie krzyczeć.

Tym, co jeszcze bardziej zwiększa moc i oryginalność pracy Spanowicz jest umieszczenie w niej całkiem współczesnych elementów: laptopa, telefonu, roweru czy nowocześnie urządzonej łazienki. Tym samym, przenosząc staropolską klechdę w świat dzisiejszych gadżetów, autorka bezpretensjonalnie i bez niepotrzebnego dydaktyzmu udowadnia prostą prawdę, że i dziś na każdego czyha mnóstwo pokus. W połączeniu z faktem, że w ponad dekadę od swego powstania komiks nadal może budzić zachwyt, wystarczająco dowodzi to wartości spóźnionego debiutu Spanowicz.

Podziel się

Jesteśmy na Facebooku