kino, teatr, muzyka

Trójmiasto

Niezwykła płyta "Emigrant" Arszyna

Jakub Knera
22.02.2008 , aktualizacja: 22.02.2008 20:02
A A A Drukuj
Ta płyta to niesamowity dźwiękowy przewodnik po współczesnym, wielkomiejskim chaosie. Dodatkowo ocierający się o antropologiczne wejście w społeczność polskich emigrantów w Londynie
Krzysztof Topolski
fot. Kamil Gozdan / AG
Krzysztof Topolski
Płyta "Emigrant" nie jest krążkiem z muzyką. Ale tylko pozornie, bo jest tutaj mnóstwo dźwięków współczesnego miasta. Oto bowiem gdański muzyk eksperymentalny, Krzysztof Topolski, znany jako Arszyn, wybrał się na wycieczkę do jednej z największych stolic europejskich, będących w ciągu kilku ostatnich lat miejscem docelowym polskich emigrantów - do Londynu, aby nagrać jego dźwiękową audiosferę.

Topolski zabrał ze sobą dyktafon, aby zarejestrować dźwięki tej ogromnej metropolii - wtapia się z nim w dźwiękowy krajobraz miasta, nagrywając poszczególne odgłosy i dźwięki. Całość zaczyna się elektronicznym, tajemniczym loopem, który potem w trakcie słuchania płyty będzie pojawiał się wielokrotnie. To swego rodzaju wprowadzenie przywołujące na myśl ciche studio dźwiękowe, z którego muzyk zaraz wyjdzie na ulice miasta. Arszyn, niczym tajemniczy emigrant, przemierza place, parki, skwery handlowe, restauracje; odwiedza sklepy, przystanki autobusowe, możemy się także domyślić, że jest na dworcu, lotnisku, słowem: tam gdzie ruch miejski się kumuluje, koncentrując niezliczone masy ludzkie. Podchodzi jak najbliżej ludzi, nagrywa to co robią i mówią; wśród tych dźwięków słychać rozmaite pojazdy na ulicach, nadjeżdżające metro, czy takie szczegóły jak przekładane w dłoniach pieniądze. Wystarczy zamknąć oczy i dzięki wyobraźni znajdziemy się na jednej z londyńskich arterii. Emigrant wprowadza nas w ogromną metropolię: pokazuje sklepy, bary czy dzieci bawiące się przy fontannie, a wszystko to dzieje się za pomocą dźwięku.



Muzyka miasta



W ubiegłym roku pochodzący z Brazylii muzyk, Amon Tobin, nagrał płytę na której zamiast instrumentów wykorzystał dźwięki zasłyszane na mieście - gitary elektryczne zastąpił odgłosami wydawanymi przez silniki motorów, wplótł w to odgłosy wydawane przez sztućce w kuchni czy powycinał sample odgłosów zwierząt w zoo, tworząc przez to muzyczną przygodę. Tobin stworzył na ich podstawie muzyczne kompozycje, rytmiczne kawałki, czasem niezwykle dynamiczne. Topolski nie tworzy strukturalnych kompozycji, nie przerabia wyciętych sampli w melodie, ale po prostu nagrywa to, co może usłyszeć obcy turysta przechadzający się przez Londyn. To nie jest muzyka, powie ktoś. Ale przecież nie od dziś wiadomo, że istnieje termin "muzyka miasta". Muzyka, a raczej dźwięki - wszystko to co przywołuje nam na skojarzenie konkretne miasto, ulice, jego szum, hałas i specyficzny klimat. I właśnie taki wyłania się z dźwięków na płycie "Emigrant". Klimat różnorodności, słyszanej dzięki wielu obcym językom, klimat chaosu, hałasu, a także swego rodzaju zagubienia osamotnionego człowieka w mieście dwudziestego pierwszego wieku.



Dźwiękowy reporter i antropolog



Ale to zaledwie połowa tej niezwykłej wędrówki. Druga, niezwykle istotna część tej podróży to moment, w którym muzyk zmienia się w obserwatora, socjologa czy antropologa. Jak wskazuje tytuł - "Emigrant" - Arszyn spotyka na swojej drodze emigrantów z Polski pytając ich jak postrzegają siebie i miasto, nagrywa ich historie, tworząc niezwykły dźwiękowy reportaż. Obrazy emigrantów są różnorodne. W niektórych wypowiedziach słyszymy powody wyjazdu na Wyspy Brytyjskie, które najczęściej ograniczają się do kwestii finansowych; napotkani ludzie opowiadają jak długo chcą tu jeszcze zostać. "Wzięłam pożyczkę na cztery lata, jestem tutaj już dwa, więc nie wiem czy za cztery będzie sens tutaj wracać" - opowiada jedna z pytanych kobiet. Niektórzy przyjezdni przyjechali z ciekawości za "kolorowym" Zachodem, kiedyś tak bardzo odmiennym od Europy Wschodniej. Pojawiają się też portrety ludzi, którzy na okrągło pracują, zupełnie zapominając o całym świecie. Jednak niektórzy wcale nie zaprzeczają, że wrócą do ojczyzny - część z nich mieszka tu tymczasowo i niedługo wróci do rodziny czy przyjaciół. Ale niektórzy po tak długiej nieobecności nie będą mieli już do czego wracać, bo wszystko czego się dorobili, jest właśnie w Londynie.



Zagubiony wśród ulic i dźwięków



Obrazy tego miasta są różne, tak samo jak opinie na temat emigracji. Nie wyłania się z nich jeden spójny obraz, nie można wysnuć socjologicznej diagnozy oraz jasno określić przyczyn czy skutków. Zresztą nie o to tutaj chodzi - Arszyn nie chce być osobą, która diagnozuje, jest jedynie obserwatorem. Pyta mieszkańców w różnym wieku, wykonujących różne zawody, a oni wspólnie tworzą niezwykle szeroki obraz polskiego emigranta. Emigranta, który jednak zdaje się trochę gubić w tej ogromnej metropolii. Tak jak nasz narrator muzyk, który w dźwięki miasta wtrąca czasem sample kompozycji z muzyki klasycznej, swego rodzaju przerywniki od miejskich hałasów, momenty na odpoczynek od zgiełku.

Arszynowi w doskonały sposób udało się pokazać zagubienie w ogromnym mieście, utrwalone za pomocą dźwięków, dodatkowo zapuszczając się w rejony reportażu, dokumentującego życie polskich emigrantów. Nasuwa się kolejne skojarzenie - z płytą "Kantry" Mikołaja Trzaski. O ile jednak tam dźwiękowy dziennik prowadził nas po małych spokojnych miasteczkach w Europie Wschodniej, o tyle tutaj wszystko wygląda dokładnie odwrotnie. Miasto jest duże, głośne i pełne chaosu. A my, wiedzeni przez Emigranta, nie odpoczywamy, ale gubimy się z nim wśród jego zabudowań i ulic, niczym człowiek we współczesnym świecie na początku dwudziestego pierwszego wieku. Niesamowite uczucie.







Arszyn, "Emigrant", SGRT 2008

Podziel się

Jesteśmy na Facebooku