Trójmiasto lubi kino gatunków
26.03.2008
, aktualizacja: 26.03.2008 20:17
"Dla Ciebie i ognia" - świetny niezależny film Mateusza Jemioła i Tomasza Zasady - pokazuje, że kino rozrywkowe może być ciekawą propozycją również dla widza myślącego i wymagającego
Głównym bohaterem "Dla Ciebie i ognia" jest Adam (w tej roli student aktorstwa Michał Chołka), przebojowy dziennikarz lokalnej gazety. Nie przebiera on w środkach, nawet przekraczając prawo, by tylko zdobyć gorący temat (to chwyt niezwykle ciekawy, bo postacie dwuznaczne moralnie w każdej kinematografii, także tej głównonurtowej, są towarem zdecydowanie deficytowym). Pewnego dnia dostaje pocztą zdjęcia swojej narzeczonej; normalne fotografie, na plaży czy obok ceglanej fabryki. Jednak gdy je pokazuje narzeczonej, dziewczyna stanowczo stwierdza, że to nie ona. Adam zaczyna prowadzić śledztwo, które przybiera obrót niespodziewany dla niego samego.
Obraz zrealizowany przez trójmiejską Wytwórnię Filmów Kalina, to przykład kina bardzo dobrze skonstruowanego i świetnie nakręconego. W "Dla Ciebie i ognia" widać wyraźnie wpływ (czasami nawet spory) amerykańskiego kina gatunku. Szczególnie druga część filmu budzi jednoznaczne skojarzenia - oczywiście z zachowaniem wszelkich proporcji - z "Zagubioną autostradą" Davida Lyncha, "Harrym Angelem" Alana Parkera czy nawet horrorami spod znaku "Piły" Jamesa Wana. Choć jednak jego poszczególne elementy są wyraźnie zapożyczone, to cała historia nie sprawia wcale wrażenia wtórnej; Jemioł i Zasada (autorzy scenariusza i reżyserzy filmu) sprawnie żonglują motywami znanymi już, tworzą z nich własną układankę.
"Dla Ciebie i ognia" zaczyna się jak zwykły film obyczajowy czy dramat. Jednak w drugiej części, najpierw dość niepostrzeżenie, "skręca" w stronę thrillera i horroru. Realizatorom filmu wspaniale udaje się odtworzyć klimat zagrożenia i niepewności, rodem z najlepszych mainstreamowych realizacji. Duża w tym zasługa autora zdjęć Tomasza Zasady i muzyki Michała Wasilewskiego. Jednak przede wszystkim pogratulować należy dobrym, w większości zawodowym aktorom (a aktorstwo właśnie najczęściej kuleje w kinie offowym). Na szczególne brawa zasługuje tutaj demoniczny Marek Richter. Poziom techniczny filmu - jak chociażby dwie fenomenalnie nakręcone sceny pościgu policjantów za Adamem - budzą także prawdziwy podziw. Szczególnie, że jest to dzieło twórców niezależnych. Ba, amatorów nawet - w tym sensie, że żaden z nich nie ma wykształcenia reżyserskiego czy operatorskiego.
Produkcja Jemioła i Zasady udowadnia, że "kino gatunku" nie równa się "kino dla idiotów". Już samo śledzenie akcji - od pewnego momentu filmu bardzo skomplikowanej - jest sporym wysiłkiem. A śledzić ją warto. Bo ważne jest nie tylko zaskakujące zakończenie, ale to, co z niego wynika. Bo co który thriller jest tak naprawdę opowieścią o złu (tym małym, jak podrzucanie swojej "ofierze" kompromitujących ją materiałów i tym większym), o winie i karze, o odpowiedzialności za swoją duszę? A "Dla Ciebie i ognia" taką historią jest.
"Dla Ciebie i ognia" jest kolejnym, chociażby po zeszłorocznej komedii "W stepie szerokim" Abelarda Gizy, zrealizowanym w Trójmieście filmem niezależnym, który śmiało sięga do kina gatunków. Choć taki rodzaj filmu nie jest raczej lubiany przez jurorów polskich festiwali (a niesłusznie), to produkcje te niezwykle odświeżają kino offowe, które jeszcze parę lat temu kojarzyło się wyłącznie z naiwnymi opowiastkami (nieciekawymi formalnie) o poszukiwaniu tożsamości, czy kiepsko nakręconymi komedyjkami o kumplach pijących piwo pod klatką. Z dużą niecierpliwością będę czekał na kolejne publiczne pokazy "Dla Ciebie i ognia" oraz następne produkcje Wytwórni Filmów Kalina.
Obraz zrealizowany przez trójmiejską Wytwórnię Filmów Kalina, to przykład kina bardzo dobrze skonstruowanego i świetnie nakręconego. W "Dla Ciebie i ognia" widać wyraźnie wpływ (czasami nawet spory) amerykańskiego kina gatunku. Szczególnie druga część filmu budzi jednoznaczne skojarzenia - oczywiście z zachowaniem wszelkich proporcji - z "Zagubioną autostradą" Davida Lyncha, "Harrym Angelem" Alana Parkera czy nawet horrorami spod znaku "Piły" Jamesa Wana. Choć jednak jego poszczególne elementy są wyraźnie zapożyczone, to cała historia nie sprawia wcale wrażenia wtórnej; Jemioł i Zasada (autorzy scenariusza i reżyserzy filmu) sprawnie żonglują motywami znanymi już, tworzą z nich własną układankę.
"Dla Ciebie i ognia" zaczyna się jak zwykły film obyczajowy czy dramat. Jednak w drugiej części, najpierw dość niepostrzeżenie, "skręca" w stronę thrillera i horroru. Realizatorom filmu wspaniale udaje się odtworzyć klimat zagrożenia i niepewności, rodem z najlepszych mainstreamowych realizacji. Duża w tym zasługa autora zdjęć Tomasza Zasady i muzyki Michała Wasilewskiego. Jednak przede wszystkim pogratulować należy dobrym, w większości zawodowym aktorom (a aktorstwo właśnie najczęściej kuleje w kinie offowym). Na szczególne brawa zasługuje tutaj demoniczny Marek Richter. Poziom techniczny filmu - jak chociażby dwie fenomenalnie nakręcone sceny pościgu policjantów za Adamem - budzą także prawdziwy podziw. Szczególnie, że jest to dzieło twórców niezależnych. Ba, amatorów nawet - w tym sensie, że żaden z nich nie ma wykształcenia reżyserskiego czy operatorskiego.
Produkcja Jemioła i Zasady udowadnia, że "kino gatunku" nie równa się "kino dla idiotów". Już samo śledzenie akcji - od pewnego momentu filmu bardzo skomplikowanej - jest sporym wysiłkiem. A śledzić ją warto. Bo ważne jest nie tylko zaskakujące zakończenie, ale to, co z niego wynika. Bo co który thriller jest tak naprawdę opowieścią o złu (tym małym, jak podrzucanie swojej "ofierze" kompromitujących ją materiałów i tym większym), o winie i karze, o odpowiedzialności za swoją duszę? A "Dla Ciebie i ognia" taką historią jest.
"Dla Ciebie i ognia" jest kolejnym, chociażby po zeszłorocznej komedii "W stepie szerokim" Abelarda Gizy, zrealizowanym w Trójmieście filmem niezależnym, który śmiało sięga do kina gatunków. Choć taki rodzaj filmu nie jest raczej lubiany przez jurorów polskich festiwali (a niesłusznie), to produkcje te niezwykle odświeżają kino offowe, które jeszcze parę lat temu kojarzyło się wyłącznie z naiwnymi opowiastkami (nieciekawymi formalnie) o poszukiwaniu tożsamości, czy kiepsko nakręconymi komedyjkami o kumplach pijących piwo pod klatką. Z dużą niecierpliwością będę czekał na kolejne publiczne pokazy "Dla Ciebie i ognia" oraz następne produkcje Wytwórni Filmów Kalina.
-
Trójmiasto lubi kino gatunków
jed
16.04.08, 09:08
film jest po prostu zajebisty, w polskim kinie nie było już dawno takiego filmu.. tylko czekać kolejnych»


