kino, teatr, muzyka

Trójmiasto

Recenzja wierszy Zbigniewa Radosława Szymańskiego

Przemysław Gulda
14.12.2009 , aktualizacja: 14.12.2009 20:05
A A A Drukuj
Przyjęta przez autora konwencja jednych zachwyci, ale innych może odrzucić.

SERWISY
Autor tego tomiku to poeta i satyryk, którego twórczość znana jest z łamów wielu lokalnych czasopism literackich i z eteru Radia Gdańsk, wielokrotnie emitującego jego wiersze. Tym razem prezentuje zestaw swoich najnowszych utworów, których wspólnym mianownikiem, sugerowanym zarówno przez tytuł, jak i umieszczone na ostatniej stronie okładki słowo o autorze, są refleksje, które pojawiają się "w wieku, w którym coraz częściej rozglądamy się za piątą stroną świata, widząc, że te cztery, już poznane, są zbyt ciasne". Co to za wiek? Sam autor dobiega powoli do sześćdziesiątki, ale tytułowej "piątej strony świata" inni szukają być może dużo wcześniej.

Czym więc jest owa enigmatyczna "piąta strona"? Wnioskując na podstawie zawartych w tym tomiku wierszy, dużą jej część wypełnia spory gmach kościoła, do którego autor udaje się nader często, żeby zadawać trudne pytania, niekoniecznie oczekując zresztą na odpowiedź. Jest tam też łąka, symbol natury, do której autor przytula się bardzo chętnie, jest też łóżko, które może stać się miejscem gorącej miłości, ale i zimnej śmierci. Jest wreszcie sporo wspomnień, skoro - jak pisze autor w wierszu na zakończenie - już "przeminęły dni moje szalone".

To kraina, która wcześniej czy później staje się więc bliska każdemu. Każdy wcześniej czy później, nawet jeśli będzie się mocno bronił, pewnie do niej trafi. Wydaje się więc, że ze względu na swą tematykę, wiersze z tego tomiku, powinny zainteresować szerokie grono czytelników poezji. Jest jednak jedno ale: autor posługuje się bardzo charakterystyczną formą. Formą która jest bardzo znacząca i która zderza się z tematyką poszczególnych wierszy. Jego wiersze są uproszczone niemal do granic, ułożone w bardzo regularne wersy, połączone wyrazistym rytmem i dokładnymi rymami. W związku z tym przypominają raczej dziecięce wyliczanki czy piosenki, niż refleksje dojrzałego, dobrze znającego życie człowieka. To może zachwycić i nadać tym, potencjalnie bardzo marsowym, momentami wręcz ponurym, rozważaniom, zupełnie inny wyraz, ale może jednocześnie mocno zniechęcić niektórych czytelników do zapoznania się, co się kryje pod tymi słowami, przypominającymi momentami zupełnie nieopierzoną dziecięcą paplaninę.

Zbigniew Radosław Szymański, "Piąta strona świata", Instytut Wydawniczy Świadectwo, Bydgoszcz 2009

Podziel się

Jesteśmy na Facebooku