kino, teatr, muzyka

Trójmiasto

Katarzyna Moritz, dziennikarka portalu Trojmiasto.pl - opinia o Sztormach 2009

.
27.01.2010 , aktualizacja: 27.01.2010 20:37
A A A Drukuj
ZOBACZ TAKŻE
Trójmiasto nie może narzekać na brak wydarzeń kulturalnych. Rodzi się tylko pytanie, czy wywołują one sztorm, czy tylko umiarkowany wiatr. Jak dla mnie większość tego, co się u nas dzieje, oscyluje głównie w tej drugiej skali, ale na szczęście z małymi wyjątkami.

Jak zwykle nie zawodzi trójmiejska scena jazzowa. Że Mikołaj Trzaska ma jazzową iskrę bożą, wiadomo nie od dziś, ale przebicie się z nią do większego grona odbiorców to często problem i to nie tylko dla takiego wygi jak on. Dlatego cieszy fakt, że jego oryginalną twórczość można usłyszeć oglądając film "Dom zły" Wojciecha Smarzowskiego, bez której obraz ten by wiele stracił.

Ten sam problem z dobrą promocją ma (wprawdzie nienominowany) pianista Sławek Jakułke. Jego rockowo-improwizowany projekt Loud and Proud to majstersztyk! Mimo że na co dzień gra głównie u boku Zbigniewa Namysłowskiego, czekam na jego solowe sukcesy.

Cieszy kondycja festiwali jazzowych w Trójmieście, a głównie przeżywającego wyraźny renesans festiwalu Jazz Jantar. Organizatorom udało się zaspokoić (choć w części) notoryczny niedosyt koncertów zagranicznych gwiazd jazzu. Mam nadzieję, że w tym roku występy artystów takiej rangi jak Branford Marsalis czy Steve Coleman nie będą należeć do rzadkości.

Dużym echem odbiła się też Grassomania. Jak skrajne emocje budzi Günter Grass, wiadomo nie od dziś, ale o to właśnie chodzi każdemu artyście. Cenne, że w końcu w rodzinnym mieście noblisty powstała galeria z jego pracami, mam nadzieje, że jest to miejsce, gdzie na co dzień zachodzą nie tylko Niemcy.

Trójmiejska kultura nie byłaby tak sztormowa gdyby nie imprezy Nadbałtyckiego Centrum Kultury. Choć dyrektor placówki Larry Ok Ugwu często narzeka, że rzucane mu są kłody pod nogi, to skrzętnie między nimi lawiruje. Zapał jego i jego ludzi, owocuje tym, że choćby już tak zakotwiczone wydarzenia jak Metropolia jest Okey, (w ubiegłym roku wyjątkowo monstrualna), czy Street Waves, pozytywnie ewaluują.

Podziel się

Jesteśmy na Facebooku