Monika Brand wortal teatralny e-teatr.pl - opinia o Sztormach 2009
01.02.2010
, aktualizacja: 01.02.2010 15:47
Przykro to pisać, ale moim zdaniem żadne ubiegłoroczne przedstawienie nie wywołało sztormu w trójmiejskiej kulturze. Na wszystkich scenach działo się letnio, nudnawo, przewidywalnie. Oczywiście zawsze z dużą ciekawością czeka się na nowy spektakl Teatru Dada von Bzdülöw, który na szczęście wciąż grywa w Gdańsku, a być może odnalazł już swoje stałe miejsce w Malarni Teatru Wybrzeże? W 2009 roku teatr Leszka Bzdyla uwiódł oryginalnym przedsięwzięciem „Caffe Latte”, przygotowanym z muzykami z warszawskiej SzaZy, przekraczającym granice tańca, teatru i muzyki, ze zjawiskową (od lat!) Katarzyną Chmielewską. Uli Zerek, nominowanej przez „Gazetę” m.in. za udział w „Czerwonej trawie” Dady, przydałoby się więcej swobody i twórczego podejścia do tańca, ale do tego potrzeba jej chyba jeszcze kilku lat scenicznych zmagań. Z całą pewnością jednak warto przyglądać się tej młodej artystce.
Wstyd powiedzieć, ale najbardziej poruszyły mnie spektakle gościnne, które przyjechały do Trójmiasta na organizowane tu festiwale. Nie da się zapomnieć "Sprawy Dantona" w reżyserii Jana Klaty Teatru Polskiego z Wrocławia na Festiwalu All About Freedom. Wreszcie dostaliśmy żywy, przejmujący teatr o kulisach władzy. Innym boleśnie "dotkliwym", choć opakowanym w groteskowy kostium, spektaklem Klaty była wrocławska "Szajba", satyra na Polskę Małgorzaty Sikorskiej-Miszczuk, którą mogliśmy obejrzeć na Festiwalu Sztuk Współczesnych R@Port w Gdyni. Tej samej autorki poznańska "Walizka", też obejrzana na R@Porcie, pokazała, jak odzyskuje się utraconą tożsamość.
I wreszcie dzięki Festiwalowi Teatrów Muzycznych w Gdyni mogliśmy obejrzeć undergroundową, świetnie zaśpiewaną "Operę za trzy grosze" w reżyserii Wojciecha Kościelniaka z wrocławskiego Capitolu.
W kategorii "literatura" swój głos oddałabym na poetę i muzyka Grzegorza Kwiatkowskiego i jego tom wierszy "Eine Kleine Todesmusik", w którym umiejętnie połączył powagę z dowcipem. Młody, zdolny z Gdańska, bez dwóch zdań.
Jeśli idzie o muzykę, to - nie będę oryginalna - stawiam na Mikołaja Trzaskę.
Wstyd powiedzieć, ale najbardziej poruszyły mnie spektakle gościnne, które przyjechały do Trójmiasta na organizowane tu festiwale. Nie da się zapomnieć "Sprawy Dantona" w reżyserii Jana Klaty Teatru Polskiego z Wrocławia na Festiwalu All About Freedom. Wreszcie dostaliśmy żywy, przejmujący teatr o kulisach władzy. Innym boleśnie "dotkliwym", choć opakowanym w groteskowy kostium, spektaklem Klaty była wrocławska "Szajba", satyra na Polskę Małgorzaty Sikorskiej-Miszczuk, którą mogliśmy obejrzeć na Festiwalu Sztuk Współczesnych R@Port w Gdyni. Tej samej autorki poznańska "Walizka", też obejrzana na R@Porcie, pokazała, jak odzyskuje się utraconą tożsamość.
I wreszcie dzięki Festiwalowi Teatrów Muzycznych w Gdyni mogliśmy obejrzeć undergroundową, świetnie zaśpiewaną "Operę za trzy grosze" w reżyserii Wojciecha Kościelniaka z wrocławskiego Capitolu.
W kategorii "literatura" swój głos oddałabym na poetę i muzyka Grzegorza Kwiatkowskiego i jego tom wierszy "Eine Kleine Todesmusik", w którym umiejętnie połączył powagę z dowcipem. Młody, zdolny z Gdańska, bez dwóch zdań.
Jeśli idzie o muzykę, to - nie będę oryginalna - stawiam na Mikołaja Trzaskę.



