Jacaszek i zespół Behemoth koncertują w Stanach Zjednoczonych
09.02.2010
, aktualizacja: 09.02.2010 13:22
Ekstremalny metal i delikatne, elektroniczne dźwięki - taką muzykę prezentuje będzie w Stanach Zjednoczonych prawdziwy desant trójmiejskich twórców.
ZOBACZ TAKŻE
- Widłami w Jacaszka. Amerykanów zachwycił "Glimmer" (13-02-12, 18:12)
- Orkiestra Elektronowa w Nowej Synagodze (09-03-10, 20:00)
- Debiutancka płyta zespołu Kyst (08-02-10, 17:00)
- Muzyczna teoria ewolucji (31-01-10, 17:11)
- Grał na fortepianie przez 103 godziny. Pobił rekord! (31-01-10, 17:06)
- Do niedzieli będzie grał na fortepianie. Bije rekord Guinnessa [wideo] (27-01-10, 12:27)
- Muzyka w biało-czarne paski (24-01-10, 22:00)
- Mister Z UB jego jest ten kawałek Długiego Targu (24-01-10, 17:45)
- Kto wywołał Sztorm Roku? (11-01-10, 11:33)
- Piosenki z basem na pierwszym planie. Debiut zespołu Marla Cinger (06-01-10, 19:38)
SERWISY
Zespół Behemoth, trójmiejscy mistrzowie ekstremalnego metalu trafili do Stanów Zjednoczonych w ramach swojej kolejnej zaoceanicznej trasy koncertowej. Reklamowana jest ona jako Evangelia Amerika Tour i związana jest z promocją wydanej w USA w sierpniu ubiegłego roku płyty "Evangelion". Album spotkał się w Stanach z bardzo ciepłym przyjęciem. Nie tylko zbierał znakomite recenzje w pismach metalowych, rockowych i muzycznych, ale i świetnie się sprzedawał - trafił nawet na wysoką pozycję ogólnej listy sprzedaży płyt. Trasa zaczęła się zaraz po nowym roku, a zespół koncertował od zachodniego (San Francisco czy Portland) do wschodniego (Nowy Jork, New Jersey) wybrzeża, po drodze odwiedzając także m.in. Texas czy Illinois. Relacje fanów po pierwszych koncertach (można ich znaleźć sporo w internecie, choćby na profilu Myspace grupy) są więcej niż entuzjastyczne. Nie będzie to jedyna zagraniczna wycieczka zespołu Behemoth zaplanowana na pierwszą połowę 2010 roku. Kolejne są jednak jeszcze bardziej egzotyczne: w marcu zespół zagra kilka koncertów w Turcji, w kwietniu - w Japonii, a zaraz potem wyrusza na krótką trasę po Australii.
Niemal na drugim biegunie współczesnego muzycznego świata postawić można muzykę innego związanego z Trójmiastem wykonawcy, który już niedługo będzie miał okazję zaprezentować się amerykańskiej publiczności. Jacaszek gra bowiem muzykę delikatną, dyskretną, poruszająco smutną, zbudowaną z połączenia dźwięków generowanych elektronicznie i żywego grania na instrumentach smyczkowych. Do Nowego Jorku Jacaszek trafi w ramach odbywającej się właśnie tam w pierwszej połowie lutego amerykańskiej edycji festiwalu Unsound. Ten niezwykły eksport imprezy, która odbywa się od kilku lat w Krakowie i prezentuje to, co najciekawsze w muzyce nowej i eksperymentalnej, odbywa się w tym roku po raz pierwszy.
- Od razu wiedzieliśmy, że w gronie artystów, których będziemy chcieli zaprezentować podczas nowojorskiej edycji festiwalu musi się znaleźć Jacaszek - opowiada Małgorzata Płysa, szefowa organizującej Unsound fundacji Tone. - Uważamy go za jednego z najważniejszych polskich artystów reprezentujących nurt postklasyczny. Występował już podczas krakowskiej edycji festiwalu, współpracowaliśmy z nim także podczas innych, organizowanych przez nas projektów międzynarodowych. Warto, żeby nowojorska publiczność mogła się zapoznać z jego arcyciekawą muzyką.
Jacaszek wystąpi w klubie Le Poisson Rouge - stylowym lokalu, mieszczącym się w słynnej z wielu wydarzeń kulturalnych dzielnicy Greenwich Village. Jego koncert zaplanowany został na czwartek, 11 lutego. Nie będzie to zresztą jedyny trójmiejski akcent na festiwalu - kilka dni wcześniej, 4 lutego, w Lincoln Center, najważniejszym nowojorskim centrum prezentacji najróżniejszych gatunków sztuki performatywnej, wystąpił zespół muzyki współczesnej Kwartludium, w którym grają bracia Piotr i Paweł Nowicki - absolwenci gdańskiej Akademii Muzycznej, związani od lat z trójmiejską sceną. Festiwal cieszy się sporym zainteresowaniem wśród nowojorskiej publiczności - lokalna prasa i muzyczne blogi informowały o niej przed jej rozpoczęciem z wielkim entuzjazmem.
Niemal na drugim biegunie współczesnego muzycznego świata postawić można muzykę innego związanego z Trójmiastem wykonawcy, który już niedługo będzie miał okazję zaprezentować się amerykańskiej publiczności. Jacaszek gra bowiem muzykę delikatną, dyskretną, poruszająco smutną, zbudowaną z połączenia dźwięków generowanych elektronicznie i żywego grania na instrumentach smyczkowych. Do Nowego Jorku Jacaszek trafi w ramach odbywającej się właśnie tam w pierwszej połowie lutego amerykańskiej edycji festiwalu Unsound. Ten niezwykły eksport imprezy, która odbywa się od kilku lat w Krakowie i prezentuje to, co najciekawsze w muzyce nowej i eksperymentalnej, odbywa się w tym roku po raz pierwszy.
- Od razu wiedzieliśmy, że w gronie artystów, których będziemy chcieli zaprezentować podczas nowojorskiej edycji festiwalu musi się znaleźć Jacaszek - opowiada Małgorzata Płysa, szefowa organizującej Unsound fundacji Tone. - Uważamy go za jednego z najważniejszych polskich artystów reprezentujących nurt postklasyczny. Występował już podczas krakowskiej edycji festiwalu, współpracowaliśmy z nim także podczas innych, organizowanych przez nas projektów międzynarodowych. Warto, żeby nowojorska publiczność mogła się zapoznać z jego arcyciekawą muzyką.
Jacaszek wystąpi w klubie Le Poisson Rouge - stylowym lokalu, mieszczącym się w słynnej z wielu wydarzeń kulturalnych dzielnicy Greenwich Village. Jego koncert zaplanowany został na czwartek, 11 lutego. Nie będzie to zresztą jedyny trójmiejski akcent na festiwalu - kilka dni wcześniej, 4 lutego, w Lincoln Center, najważniejszym nowojorskim centrum prezentacji najróżniejszych gatunków sztuki performatywnej, wystąpił zespół muzyki współczesnej Kwartludium, w którym grają bracia Piotr i Paweł Nowicki - absolwenci gdańskiej Akademii Muzycznej, związani od lat z trójmiejską sceną. Festiwal cieszy się sporym zainteresowaniem wśród nowojorskiej publiczności - lokalna prasa i muzyczne blogi informowały o niej przed jej rozpoczęciem z wielkim entuzjazmem.





