Jak Wołodymir stał się Aleksandrą
05.04.2010
, aktualizacja: 05.04.2010 17:22
Debiutancka powieść gdańskiej poetki Barbary Piórkowskiej to wielowymiarowa, napisana gęstym, poetyckim językiem historia o Gdańsku, rodzinnym bagażu, którego nie sposób się pozbyć oraz o komplikacjach związanych z podziałem na tradycyjne role męskie i żeńskie.
ZOBACZ TAKŻE
- Promocja książki "Według ojca, według córki" (22-06-10, 08:00)
- Taka piękna żałoba (13-06-10, 14:37)
- Do czytania marsz! " Książeczka wojskowa" Antoniego Pawlaka (18-05-10, 09:00)
- Piotr Schmandt "Pruska zagadka" (31-03-10, 13:17)
- Wywiad z Uładzimierem Arłou, Europejskim Poetą Wolności (28-03-10, 14:47)
- Festiwalowy konkurs (23-03-10, 13:40)
- "Szklanka na pająki". Debiut prozatorski Barbary Piórkowskiej (22-03-10, 19:00)
- Polska z parkingu (17-03-10, 17:15)
- Stolica wolności i poezji (17-03-10, 09:31)
- Pięć konkursów z ojcem (17-03-10, 09:30)
- Program Festiwalu "Europejski Poeta Wolności" (15-03-10, 16:06)
SERWISY
To proza dojrzała, której autorka świadomie żongluje elementami naiwnymi, przeniesionymi ze świata dziecięcej wyobraźni.
Bohaterką "Szklanki na pająki" jest urodzona w Gdańsku w połowie lat 70. i dorastająca na tutejszych osiedlach (Żabiance i Zaspie) malarka Aleksandra. Z rodziną Aleksandry wiąże się pewna tajemnica - co trzy pokolenia jej członkowie się odradzają. Regułą jest, że mężczyzna, który za życia nie zachowywał się godnie wobec płci przeciwnej, w kolejnym wcieleniu przychodzi na świat jako kobieta. Z pierwszego zdania powieści dowiadujemy się, że Aleksandra najpierw była mężczyzną, nazywała się Wołodymir Switłyczko i miała ogromne stopy. Zagadkę związaną z czynami, które doprowadziły Wołodymira do tej przemiany, Barbara Piórkowska rozwiązuje dopiero na koniec powieści.
"Szklankę na pająki" trudno zaszufladkować. Można ją czytać jako opowieść o dojrzewaniu, osadzoną w konkretnych, historycznych realiach. Aleksandra chodzi do szkoły z dziećmi Wałęsy, przygląda się manifestacjom pod blokiem na Zaspie, odkrywa, że wysłanych do pacyfikacji milicjantów bardziej interesują pupy i piersi konkretnych kobiet niż skandujący wywrotowe hasła tłum. Piórkowska odmalowuje folklor PRL oszczędnie i z humorem, nie epatuje ogranymi rekwizytami, dyskretnie przemyca znaki charakterystyczne minionych dekad. Ale z drugiej strony realność tej opowieści wciąż jest podważana, niemal każde zdarzenie odczytywać można metaforycznie, a do akcji co rusz wkrada się realizm magiczny.
Znakiem charakterystycznym "Szklanki na pająki" jest poetycki język. To on powoduje, że ta z pozoru zwykła opowieść o dzieciństwie, dojrzewaniu i miłości w nadmorskim mieście nabiera cech niemal baśniowych. Wzmacnia to poczucie wprowadzenie do powieści postaci anioła i demona, towarzyszących Aleksandrze. Z tej baśniowej atmosfery wyrywają jednak czytelnika co chwilę zdania wiążące opowieść z konkretnymi gdańskimi miejscami i zdarzeniami lub dowcip, którym autorka świetnie kontruje poetyckie metafory. Nad językiem "Szklanki na pająki" Barbara Piórkowska ma zresztą pełną kontrolę. Krótkie rozdziały o zaskakujących początkach i mocnych pointach sprawiają, że opowieść jest rytmiczna i zwarta.
"Szklanka na pająki" to także - a może przede wszystkim - opowieść o rodzinie. O jej historii, tajemnicach, wpływie na kolejne pokolenia. Nie bez powodu na samym początku pojawia się ukraińska postać. Choć dla Aleksandry Gdańsk to miasto północy, gdzie "mało jest dni zupełnie jasnych", w którego chłód czuje się wrośnięta, to jednym z celów bohaterki jest także znalezienie starych, zadeptanych ścieżek rodzinnych historii. A te wiodą zupełnie w innym kierunku.
Barbara Piórkowska, „Szklanka na pająki", wydawnictwo Nowy Świat, Warszawa 2010
"Szklanki na pająki" można słuchać w programie III Polskiego Radia od poniedziałku do czwartku (poza poniedziałkiem 4 kwietnia) o godz. 20.50, do 22 kwietnia. Powieść czyta Wiktoria Gorodeckaja, gra zespół Kormorany
Bohaterką "Szklanki na pająki" jest urodzona w Gdańsku w połowie lat 70. i dorastająca na tutejszych osiedlach (Żabiance i Zaspie) malarka Aleksandra. Z rodziną Aleksandry wiąże się pewna tajemnica - co trzy pokolenia jej członkowie się odradzają. Regułą jest, że mężczyzna, który za życia nie zachowywał się godnie wobec płci przeciwnej, w kolejnym wcieleniu przychodzi na świat jako kobieta. Z pierwszego zdania powieści dowiadujemy się, że Aleksandra najpierw była mężczyzną, nazywała się Wołodymir Switłyczko i miała ogromne stopy. Zagadkę związaną z czynami, które doprowadziły Wołodymira do tej przemiany, Barbara Piórkowska rozwiązuje dopiero na koniec powieści.
"Szklankę na pająki" trudno zaszufladkować. Można ją czytać jako opowieść o dojrzewaniu, osadzoną w konkretnych, historycznych realiach. Aleksandra chodzi do szkoły z dziećmi Wałęsy, przygląda się manifestacjom pod blokiem na Zaspie, odkrywa, że wysłanych do pacyfikacji milicjantów bardziej interesują pupy i piersi konkretnych kobiet niż skandujący wywrotowe hasła tłum. Piórkowska odmalowuje folklor PRL oszczędnie i z humorem, nie epatuje ogranymi rekwizytami, dyskretnie przemyca znaki charakterystyczne minionych dekad. Ale z drugiej strony realność tej opowieści wciąż jest podważana, niemal każde zdarzenie odczytywać można metaforycznie, a do akcji co rusz wkrada się realizm magiczny.
Znakiem charakterystycznym "Szklanki na pająki" jest poetycki język. To on powoduje, że ta z pozoru zwykła opowieść o dzieciństwie, dojrzewaniu i miłości w nadmorskim mieście nabiera cech niemal baśniowych. Wzmacnia to poczucie wprowadzenie do powieści postaci anioła i demona, towarzyszących Aleksandrze. Z tej baśniowej atmosfery wyrywają jednak czytelnika co chwilę zdania wiążące opowieść z konkretnymi gdańskimi miejscami i zdarzeniami lub dowcip, którym autorka świetnie kontruje poetyckie metafory. Nad językiem "Szklanki na pająki" Barbara Piórkowska ma zresztą pełną kontrolę. Krótkie rozdziały o zaskakujących początkach i mocnych pointach sprawiają, że opowieść jest rytmiczna i zwarta.
"Szklanka na pająki" to także - a może przede wszystkim - opowieść o rodzinie. O jej historii, tajemnicach, wpływie na kolejne pokolenia. Nie bez powodu na samym początku pojawia się ukraińska postać. Choć dla Aleksandry Gdańsk to miasto północy, gdzie "mało jest dni zupełnie jasnych", w którego chłód czuje się wrośnięta, to jednym z celów bohaterki jest także znalezienie starych, zadeptanych ścieżek rodzinnych historii. A te wiodą zupełnie w innym kierunku.
Barbara Piórkowska, „Szklanka na pająki", wydawnictwo Nowy Świat, Warszawa 2010
"Szklanki na pająki" można słuchać w programie III Polskiego Radia od poniedziałku do czwartku (poza poniedziałkiem 4 kwietnia) o godz. 20.50, do 22 kwietnia. Powieść czyta Wiktoria Gorodeckaja, gra zespół Kormorany





