Ale cyrk! Zamiast lwa akrobacje na najwyższym poziomie
19.01.2012
, aktualizacja: 23.01.2012 13:05
Akrobaci pod samym dachem hali, porywające sceny zbiorowe i prezydent Adamowicz w roli mima - to największe atrakcje pierwszego w Polsce spektaklu grupy Cirque Du Soleil.
ZOBACZ TAKŻE
- Ale cyrk! Wystąpi w Ergo Arenie (19-01-12, 07:00)
- Ambitny cyrk w trójmiejskiej hali (19-10-11, 13:03)
Międzynarodowa formacja artystyczna, która występuje od lat na całym świecie, zawitała wreszcie także do Polski. Jej pierwsze polskie spektakle odbywają się w Trójmieście, a dokładniej - w hali Ergo Arena.
Akrobacje na najwyższym poziomie
Przedstawienie "Saltimbanco", jedna z pierwszych produkcji grupy, jest zarazem bardzo charakterystyczna dla jej całej twórczości. To dość niezwykle połączenie co najmniej kilku elementów. Dominują oczywiście te, zaczerpnięte niemal wprost z tradycji cyrkowej, ale podane w mocno odświeżonej formule. Nowością jest choćby ułożenie kolejnych numerów w jedną całość - prosta historia o mieście zamieszkałym przez istoty, posiadające najróżniejsze umiejętności, wystarczyła by uzasadniać kolejne popisy żonglerki, akrobatyki i ekwilibrystyki, a jednocześnie - wciągnąć nawet tych najbardziej wymagających, najmłodszych, widzów.
Największe emocje wzbudziły oczywiście fragmenty widowiska, odbywające się - całkiem dosłownie - na najwyższym poziomie: popisy akrobatów na batutach zawieszonych tuż pod sufitem hali. Dwie dziewczęta bujające się na podniebnej huśtawce, a potem czworo artystów zawieszonych na elastycznych linach, dokonywało tak zawrotnych akrobacji, że widzowie zapierali dech z zachwytu, ale i z lekkiego przerażenia.
Prezydent klepie po plecach
Publiczności bardzo spodobały się też, będące przerywnikami między efektownymi scenami zbiorowymi, występy klaunów, a raczej mimów. Uczestnicy czwartkowego przedstawienia zadali przy okazji kłam stereotypowi, według którego Polacy unikają spontanicznych występów przed tłumem obserwatorów: każdy z widzów "wywołany do odpowiedzi" przez mimów natychmiast dawał się wciągnąć do wspólnej zabawy. Jeden z nich odegrał nawet bardzo efektowną parodię pojedynku o zachodzie słońca, wprost ze spaghetti westernu Sergio Leone. Przykład dał zresztą sam prezydent Gdańska Paweł Adamowicz, który odegrał z członkiem zespołu zabawną scenkę. W jej kulminacyjnym momencie siarczyście klepał go po plecach, wzbudzając głośny aplauz.
Ale artyści grupy Cirque Du Soleil uzupełnili swój spektakl o elementy, których trudno szukać w tradycyjnym cyrku. Jednym z najważniejszych był stojący cały czas z tyłu sceny zespół w pełnym składzie, który na żywo dodawał oprawę muzyczną do poszczególnych fragmentów przedstawienia, sprawiając, że widzowie mogli się poczuć jak na rockowym - a dokładniej, zważywszy na to, co prezentowali muzycy, jazz-rockowym - koncercie.
Artyści chętnie wykorzystywali też elementy choreografii wziętych żywcem z przedstawień baletowych. Struktura przedstawienia i jego oprawa wizualna przypominały natomiast momentami jako żywo pokaz mody jakiegoś lubującego się w intensywnych barwach i jaskrawych fakturach projektanta.
Cyrk bez wyliniałego lwa
Widowisko Cirque Du Soleil to oczywiście estradowa rozrywka o plebejskim rodowodzie, ale rozrywka zrealizowana na najwyższym światowym poziomie, bardzo skutecznie odcinająca się od kiczu i tandety, które wiążą się najczęściej z tego typu wydarzeniami. We wszechobecnym zalewie tego typu atrakcji, kojące było oglądanie przygotowanego dla masowego widza widowiska, w którym scenografia nie ociekała cukierkowymi kolorami i tanim brokatem, a kostiumy wykonawców nie były żywcem wyciągnięte z garderoby divy małomiasteczkowej operetki.
W tym cyrku nie śmierdziało zatęchłym namiotem, dyrektor nie wychodził na scenę w liberii, z której sypał się kurz i naftalina, a wyliniały lew nie musiał czekać w ciasnej klatce na traumatyczny skok przez płonącą obręcz. To zaiste, jak reklamują się artyści Cirque Du Soleil, cyrk wymyślony na nowo. Dobrze wymyślony, a na dodatek - wykonany z klasą.
Trójmiejskie spektakle zaplanowano na 20 stycznia (o godz. 20), 21 stycznia (godz. 16 i 20) oraz 22 stycznia (godz. 13 i 17). Bilety na spektakle w cenie od 125 do 250 zł. można kupować w kasach Ergo Areny przy ul. Gospody 37 na granicy Gdańska i Sopotu oraz przez strony internetowe: http://www.cirquedusoleil.com/ i http://alterartshow.pl/.
Akrobacje na najwyższym poziomie
Przedstawienie "Saltimbanco", jedna z pierwszych produkcji grupy, jest zarazem bardzo charakterystyczna dla jej całej twórczości. To dość niezwykle połączenie co najmniej kilku elementów. Dominują oczywiście te, zaczerpnięte niemal wprost z tradycji cyrkowej, ale podane w mocno odświeżonej formule. Nowością jest choćby ułożenie kolejnych numerów w jedną całość - prosta historia o mieście zamieszkałym przez istoty, posiadające najróżniejsze umiejętności, wystarczyła by uzasadniać kolejne popisy żonglerki, akrobatyki i ekwilibrystyki, a jednocześnie - wciągnąć nawet tych najbardziej wymagających, najmłodszych, widzów.
Największe emocje wzbudziły oczywiście fragmenty widowiska, odbywające się - całkiem dosłownie - na najwyższym poziomie: popisy akrobatów na batutach zawieszonych tuż pod sufitem hali. Dwie dziewczęta bujające się na podniebnej huśtawce, a potem czworo artystów zawieszonych na elastycznych linach, dokonywało tak zawrotnych akrobacji, że widzowie zapierali dech z zachwytu, ale i z lekkiego przerażenia.
Prezydent klepie po plecach
Publiczności bardzo spodobały się też, będące przerywnikami między efektownymi scenami zbiorowymi, występy klaunów, a raczej mimów. Uczestnicy czwartkowego przedstawienia zadali przy okazji kłam stereotypowi, według którego Polacy unikają spontanicznych występów przed tłumem obserwatorów: każdy z widzów "wywołany do odpowiedzi" przez mimów natychmiast dawał się wciągnąć do wspólnej zabawy. Jeden z nich odegrał nawet bardzo efektowną parodię pojedynku o zachodzie słońca, wprost ze spaghetti westernu Sergio Leone. Przykład dał zresztą sam prezydent Gdańska Paweł Adamowicz, który odegrał z członkiem zespołu zabawną scenkę. W jej kulminacyjnym momencie siarczyście klepał go po plecach, wzbudzając głośny aplauz.
Ale artyści grupy Cirque Du Soleil uzupełnili swój spektakl o elementy, których trudno szukać w tradycyjnym cyrku. Jednym z najważniejszych był stojący cały czas z tyłu sceny zespół w pełnym składzie, który na żywo dodawał oprawę muzyczną do poszczególnych fragmentów przedstawienia, sprawiając, że widzowie mogli się poczuć jak na rockowym - a dokładniej, zważywszy na to, co prezentowali muzycy, jazz-rockowym - koncercie.
Artyści chętnie wykorzystywali też elementy choreografii wziętych żywcem z przedstawień baletowych. Struktura przedstawienia i jego oprawa wizualna przypominały natomiast momentami jako żywo pokaz mody jakiegoś lubującego się w intensywnych barwach i jaskrawych fakturach projektanta.
Cyrk bez wyliniałego lwa
Widowisko Cirque Du Soleil to oczywiście estradowa rozrywka o plebejskim rodowodzie, ale rozrywka zrealizowana na najwyższym światowym poziomie, bardzo skutecznie odcinająca się od kiczu i tandety, które wiążą się najczęściej z tego typu wydarzeniami. We wszechobecnym zalewie tego typu atrakcji, kojące było oglądanie przygotowanego dla masowego widza widowiska, w którym scenografia nie ociekała cukierkowymi kolorami i tanim brokatem, a kostiumy wykonawców nie były żywcem wyciągnięte z garderoby divy małomiasteczkowej operetki.
W tym cyrku nie śmierdziało zatęchłym namiotem, dyrektor nie wychodził na scenę w liberii, z której sypał się kurz i naftalina, a wyliniały lew nie musiał czekać w ciasnej klatce na traumatyczny skok przez płonącą obręcz. To zaiste, jak reklamują się artyści Cirque Du Soleil, cyrk wymyślony na nowo. Dobrze wymyślony, a na dodatek - wykonany z klasą.
Trójmiejskie spektakle zaplanowano na 20 stycznia (o godz. 20), 21 stycznia (godz. 16 i 20) oraz 22 stycznia (godz. 13 i 17). Bilety na spektakle w cenie od 125 do 250 zł. można kupować w kasach Ergo Areny przy ul. Gospody 37 na granicy Gdańska i Sopotu oraz przez strony internetowe: http://www.cirquedusoleil.com/ i http://alterartshow.pl/.






więcej zdjęć

