kino, teatr, muzyka

Warszawa

Służące ****

Paweł T. Felis
04.11.2011 , aktualizacja: 04.11.2011 12:44
A A A Drukuj
USA 2011 (The Help). Reż. Tate Taylor. Aktorzy: Emma Stone, Viola Davis, Bryce Dallas Howard, Sissy Spacek, Jessica Chastain
Służące
Służące
Służące
Służące
Służące
Służące
Służące
Służące
ZOBACZ TAKŻE
Filmy


Jest rok 1963 - chociaż w Ameryce czarnoskórzy wywalczyli już sporo praw, na Południu kraju czas jakby zatrzymał się w miejscu. Tu wciąż nie do pomyślenia jest, żeby biała pani domu korzystała z tej samej łazienki, co czarna służąca. Wciąż możliwe są brutalne aresztowania Afroamerykanów, choćby powodem była złośliwość, która każe złożyć donos o rzekomej kradzieży. I nawet jeśli domy blond Amerykanek zarosłyby brudem, gdyby nie ich pomoc domowa, służące muszą znać swoje miejsce - żadnych płatnych urlopów, żadnych pożyczek ("Nie dam ci pieniędzy, bo z chrześcijańskiego obowiązku robię ci przysługę"), żadnego spoufalania się. Ale idzie nowe.

W "Służących", które odniosły w Stanach ogromny sukces, "nowe" ma twarz niepokornej Skeeter - białej początkującej dziennikarki, która stereotypy ma w nosie i coraz odważniej decyduje się o tym mówić. Skeeter nie wierzy więc, że trzeba znaleźć męża, by udowodnić kobiecość, śmieje się z teorii, wedle których herbatka korzenna może wyleczyć z homoseksualizmu, ale przede wszystkim traktuje czarnoskóre kobiety jak normalnych ludzi. Tak rodzi się plan: dziewczyna chce spisać wspomnienia służących i pokazać je światu. Najpierw trafia na oczywisty opór, który stopniowo pęka - jej bohaterki zaczynają rozumieć, że jeśli mogą w jakikolwiek sposób wyjść z niebytu, to wtedy, gdy zabiorą głos.

Film Tate Taylor - zrealizowany na podstawie bestsellerowej powieści Kathryn Stockett - to klasyczny przykład świetnego rzemiosła. Trwa ponad dwie godziny, ale przez cały czas trzyma w napięciu. Sprawnie łączy humor (czarnoskóre bohaterki nie tylko potrafią o swoich "paniach" opowiadać kapitalne anegdoty, ale też uwielbiają prawić wobec nich złośliwości) i patos, ważny, nośny temat i perspektywę indywidualnych postaci. Taylor ma świadomość, że co chwilę sięga po klisze, ale robi to z wdziękiem: "Służące" wpisują się w tradycyjną opowieść o upokarzanych Afroamerykanach, którzy wywalczyć musieli sobie własny głos, a jednocześnie zbudowane są na perspektywie współczesnej, dzięki której tragikomiczne społeczne absurdy sprzed raptem kilkudziesięciu lat okazują się zadziwiająco aktualne.

Wszystko wskazuje na to, że obraz Taylor może powtórzyć drogę "Precious" i powalczyć co najmniej o kilka (głównie aktorskich) Oscarów. I dobrze - Amerykańska Akademia Filmowa już dawno przestała nagradzać arcydzieła, za to czasem docenić potrafi sprawne, niegłupie i - jak w tym wypadku - uroczo staroświeckie kino popularne.

Podziel się