kino, teatr, muzyka

Warszawa

Żelazna Dama *****

Paweł Mossakowski
10.02.2012 , aktualizacja: 09.02.2012 12:37
A A A Drukuj
Wielka Brytania, Francja 2011 (The Iron Lady). Reż. Phyllida Lloyd. Aktorzy: Meryl Streep, Jim Broadbent, Alexandra Roach
Żelazna Dama
Żelazna Dama
"Żelazna Dama" jest przykładem jak z nienadzwyczajnego, powierzchownego scenariusza może powstać film dużej klasy. Oczywiście - dzięki niezawodnej Meryl Streep. O tym, że to genialna aktorka, wiadomo od niepamiętnych czasów i "Dama" jest tego kolejnym potwierdzeniem. Dla określenia jej roli nie znajduję innego słowa jak "fenomenalna". Jeśli nie przegra z Tildą Swinton z "Porozmawiajmy o Kevinie", dorzuci kolejnego Oscara do kolekcji.

A gra tu postać, delikatnie mówiąc, kontrowersyjną, przez wielu bardzo nielubianą. Aby tytułową Żelazną Damę "zmiękczyć" i "uczłowieczyć", twórcy filmu zdecydowali się na rozwiązanie też dość kontrowersyjne. Thatcher jest tu bowiem ukazana jako owdowiała starsza pani z początkami alzheimera, co wielu uzna zapewne za zabieg manipulatorski i wymuszający współczucie. Trzeba jednak przyznać, że reżyserka porusza się po tym niebezpiecznym gruncie z wyczuciem i taktem, co nie zapobiegło zresztą protestom rodziny po londyńskiej premierze filmu.



Ta "obecna" Thatcher, która otoczona przez opiekunki kręci się po swoim londyńskim mieszkaniu, jest też osobą bardzo samotną - bardziej jeszcze samotną niż wtedy, gdy znajdowała się na szczytach władzy. Rozmawia właściwie wyłącznie z "duchem" zmarłego męża (Broadbent) - pogodnym, błaznującym, zdolnym ją rozśmieszyć i pocieszyć - sceny rozgrywające się pomiędzy Streep i Broadbentem są czułe i zabawne.

Stanowią one jednak tylko ramę filmu. Jest bowiem i druga Thatcher - twarda, władcza, zwycięska - która wyłania się ze strzępków wspomnień tej obecnej, słabej i bezbronnej. I to jej właśnie - a dokładnie rekonstrukcji jej niezwykłej kariery politycznej - poświęcona jest główna część "Żelaznej Damy".

Jaka była? Na to decydujący wpływ miał jej ojciec, sklepikarz z małego prowincjonalnego miasteczka. To po nim odziedziczyła proste i zdecydowane poglądy: że nic nie przychodzi łatwo, że trzeba ciężko harować, aby się dorobić, że trzeba walczyć, a nie rozczulać się nad swoim losem. Jej filozofia ekonomiczna była filozofią przeciętnej gospodyni domowej: "Budżet musi się zgadzać!". Stanowczość i zdecydowanie przydało się już na początku kariery (gra ją wówczas - bardzo dobrze i przekonująco - Roach), gdy po skończeniu Oksfordu postanowiła wejść w politykę. Ani jej pochodzenie, ani to, że była kobietą, nie ułatwiało jej debiutu w tym zdominowanym przez mężczyzn środowisku. Gdy zaś została pierwszym w historii Wielkiej Brytanii premierem kobietą, trafiła z kolei na wyjątkowo trudny okres - upadek gospodarki, strajki w kopalniach, zamachy IRA. Ale trudne czasy wymagają trudnych decyzji i do nich okazała się bardziej zdolna niż większość otaczających ją mężczyzn. Paradoksalnie, pomogła jej przedziwna wojna o Falklandy - postawiła na swoim, wygrała ją i jej popularność w narodzie gwałtownie wzrosła. Była twarda, miała charakter, miała "jaja" - Tusk i jego ekipa powinni koniecznie film obejrzeć. I dopiero pod koniec rządów stała się nieznośna i apodyktyczna. Zupełnie niepotrzebne upokarzała też swoich podwładnych, co tylko przyśpieszyło jej upadek.

Cała ta wielka kariera miała też oczywiście swoją cenę - zaniedbywała męża, oddaliła się od dzieci. Gdy odwiedza ją teraz córka, ich rozmowa jest wymęczona, a kontakt słaby - i nie tylko z powodu jej choroby. Syn w ogóle się nie pojawia. To też wynik jej konsekwencji - od początku bowiem głosi prymat działalności publicznej nad życiem domowym. A gdy dodamy, że musi się samotnie przebijać przez męskie szowinistyczne otoczenie, wyłania się nam niemal jak ikona feminizmu. Co jest dosyć ironiczne, zważywszy że sama jako osoba konserwatywnych przekonań od feminizmu się odżegnywała.

W filmie sporo jest przemilczeń, retuszy i uproszczeń. Także wniosek, że nawet najsilniejszy i najpotężniejszy człowiek jest bezradny wobec starości i choroby, trudno nazwać odkrywczym. Ale Streep..., Streep wynagradza wszystko.

Podziel się

  • Żelazna Dama ***** macold 10.02.12, 13:02

    Tilda Swinton nie jest nominowana w tym roku do Oscara, więc nie stanowi konkurencji dla Streep. Rywalkami branymi pod uwagę są Michelle Williams za znakomitą rolę Marilyn Monroe i Viola »