kino, teatr, muzyka

Warszawa

Z daleka widok jest piękny ****

Paweł T. Felis
10.02.2012 , aktualizacja: 09.02.2012 12:17
A A A Drukuj
Polska 2011. Reż. Anna Sasnal, Wilhelm Sasnal, Aktorzy: Marcin Czarnik, Agnieszka Podsiadlik, Piotr Nowak, Elżbieta Okupska
Z daleka widok jest piękny
Z daleka widok jest piękny


Zwycięzca konkursu Nowe Horyzonty 2011 i jednocześnie nasz reprezentant na festiwalu w Rotterdamie wyszukującym najbardziej oryginalne filmy z całego świata. To ostatnie nie dziwi: film Wilhelma i Anny Sasnalów to kino jakby "niepolskie", przemyślane w każdym kadrze, operujące nie fabułą (prościutką), ale wizualnością i społecznymi archetypami, udowadniające wreszcie, że i nasi twórcy mogą myśleć nowohoryzontowo. Tytuł odnosi się do polskiej wsi, której Sasnalowie przyglądają się z bliska, ale bez satyrycznego zacięcia Smarzowskiego z "Wesela" - formalny minimalizm filmu świetnie współgra z perspektywą zimnych obserwatorów, których nie interesuje psychologia, ale mechanizmy rządzące małą społecznością. Właśnie dlatego bohaterowie to ludzkie roboty, czasem przedmioty: jak schorowana matka, po której wyrzuca się zarobaczone śmierdzące łóżko, tak jak wyrzuciło się ją samą. "To będzie moje" - mówi narzeczona Pawła (Podsiadlik), z którym łączy ją, jak się wydaje, tylko obietnica skromnego zresztą majątku. Ale Paweł (Czarnik) nieoczekiwanie znika ze swojego domu. Zostają po nim rzeczy, odpadki, zwierzęta, które miejscowi najpierw zaczynają dyskretnie "pożyczać" ("Jak wróci, to się odda"), a w końcu bezpardonowo kraść i niszczyć. Nie potrzeba rozmów czy planu - wściekłość u mieszkańców pojawia się mechanicznie, instynktownie, jakby przez cały czas czekała tylko na swoje ujście. Zarzucano Sasnalom we Wrocławiu, że operują wyłącznie czernią i bielą, upajają się tępą chciwością i agresją, prymitywizują bohaterów. To po części prawda, tyle że w tym szaleństwie jest metoda - "Z daleka..." to rodzaj odartej z wszelkich ozdobników przypowieści, która bezpardonowo łamie jeden z największych polskich mitów. Jasny jest przecież kontekst, o którym autorzy mówili na festiwalu wprost - chociaż rzecz dzieje się współcześnie, mnóstwo sygnałów odsyła do polsko-żydowskiej przeszłości. "Innym" jest Paweł, właściwie nie postać, ale figura "obcego", który musi zostać ograbiony, upokorzony, zmuszony do odejścia. I nikt z tego powodu nie będzie szczęśliwy - sąsiedzi nie triumfują, a jedynie zaspokajają fizjologiczną niemal potrzebę rewanżu bez powodu. Na chwilę.

Podziel się