Niewinna **
03.09.2010
, aktualizacja: 02.09.2010 16:17
Wielka Brytania 2008 (The other man) Reż. Richard Eyre. Aktorzy: Liam Neeson, Laura Linney, Antonio Banderas, Romola Garai
ZOBACZ WIDEO
ZOBACZ TAKŻE
- Tetro *** (03-09-10, 05:00)
Czyli cierpienia rogacza. Peter (Neeson), szef firmy komputerowej, po tajemniczym zniknięciu swojej żony Lisy (Linney), słynnej projektantki obuwia, znajduje liczne dowody jej niewierności (zdjęcia w komputerze, nagrania na poczcie głosowej w komórce, namiętne maile). Elektroniczny trop prowadzi do Mediolanu. Peter wyjeżdża więc do Włoch, aby odszukać kochanka żony. Okazuje się nim elegancki Latynos o angielskim imieniu Ralph, wystylizowany na bogatego, kosmopolitycznego playboya (Banderas).
Przed samym wyjazdem oszalały z bólu i wściekłości Peter zapowiada - ku przerażeniu swojej córki (Garai) - że kupi pistolet i zastrzeli drania (stąd zapewne "Niewinna" zapowiadana jest jako thriller), ale po przybyciu na miejsce poprzestaje na pogawędkach ze swoim chełpliwym rywalem i graniu z nim w szachy. Wszystko to wydaje się sztuczne, fałszywie brzmiące i prowadzące często do niezamierzonych efektów komediowych. Potem następuje (łatwo skądinąd przewidywalny) Wielki Zwrot Akcji, który redefiniuje całą sytuację, ale nawet z tego nowego punktu widzenia postępowanie Petera nie robi się psychologicznie bardziej przekonujące.
Duże w sumie rozczarowanie, gdyż zestaw zaangażowanych w całe to przedsięwzięcie twórców był bardzo obiecujący: scenariusz został oparty na opowiadaniu Bernharda Schlinka (od "Lektora"); reżyser ma na swoim koncie ciekawe "Notatki o skandalu"; Neeson i Linney pokazali w "Kinsey'u", co potrafią razem zdziałać, gdy mają materiał do zagrania; Banderas - wiadomo. Ale w kinie, jak w piłce nożnej, nazwiska nie grają. "Niewinna" była w zamierzeniu poważnym filmem, przeznaczonym - co rzadkość - dla dorosłych widzów, utrzymanym w mrocznym klimacie podobnym do "Utalentowanego Pana Ripleya"; powstał kiepski, rozwleczony i oszukańczy melodramat, którego najważniejsze pytanie brzmi: czy można kochać dwóch mężczyzn jednocześnie? Najlepsze są zdjęcia Mediolanu, ale można je przecież obejrzeć w folderze turystycznym.
Przed samym wyjazdem oszalały z bólu i wściekłości Peter zapowiada - ku przerażeniu swojej córki (Garai) - że kupi pistolet i zastrzeli drania (stąd zapewne "Niewinna" zapowiadana jest jako thriller), ale po przybyciu na miejsce poprzestaje na pogawędkach ze swoim chełpliwym rywalem i graniu z nim w szachy. Wszystko to wydaje się sztuczne, fałszywie brzmiące i prowadzące często do niezamierzonych efektów komediowych. Potem następuje (łatwo skądinąd przewidywalny) Wielki Zwrot Akcji, który redefiniuje całą sytuację, ale nawet z tego nowego punktu widzenia postępowanie Petera nie robi się psychologicznie bardziej przekonujące.
Duże w sumie rozczarowanie, gdyż zestaw zaangażowanych w całe to przedsięwzięcie twórców był bardzo obiecujący: scenariusz został oparty na opowiadaniu Bernharda Schlinka (od "Lektora"); reżyser ma na swoim koncie ciekawe "Notatki o skandalu"; Neeson i Linney pokazali w "Kinsey'u", co potrafią razem zdziałać, gdy mają materiał do zagrania; Banderas - wiadomo. Ale w kinie, jak w piłce nożnej, nazwiska nie grają. "Niewinna" była w zamierzeniu poważnym filmem, przeznaczonym - co rzadkość - dla dorosłych widzów, utrzymanym w mrocznym klimacie podobnym do "Utalentowanego Pana Ripleya"; powstał kiepski, rozwleczony i oszukańczy melodramat, którego najważniejsze pytanie brzmi: czy można kochać dwóch mężczyzn jednocześnie? Najlepsze są zdjęcia Mediolanu, ale można je przecież obejrzeć w folderze turystycznym.
Najczęściej czytane24 htydzień



odtwórz