kino, teatr, muzyka

Warszawa

Natara - 'oryginalna kuchnia tajska'?

Maciej Nowak
13.01.2012 , aktualizacja: 12.01.2012 15:48
A A A Drukuj
Natara w al. Solidarności Fot. Kuba Atys / Agencja Gazeta Natara w al. Solidarności
W szaleństwie 52 wspaniałych makaronowych dań z Tajlandii trochę się pogubiłem, natomiast wiem na pewno, że każde z tych, które spróbowałem było, autentycznie doskonałe. Natara rulez! - pisze Maciej Nowak
Natara w al. Solidarności
Fot. Kuba Atys / Agencja Gazeta
Natara w al. Solidarności
Natara w al. Solidarności
Fot. Kuba Atys / Agencja Gazeta
Natara w al. Solidarności
Natara w al. Solidarności
Fot. Kuba Atys / Agencja Gazeta
Natara w al. Solidarności
Świat się kończy w tym dziwnym, nowym roku 2012. Na trawniku przed Instytutem Teatralnym kwitną stokrotki, Tania, mama B., zbiera w styczniu kurki w lubuskich lasach, a ja - zajadły kartoflarz - drugi tydzień z rzędu ulegam makaronowym czarom. Pisząc w poprzedni piątek o "Noodle World" nie przypuszczałem, że i tym razem poddam się kuszeniu kluch.

Wracałem z wyprawy do Linii pod Poznaniem, gdzie Marek Grądzki robi najdziwniejsze w tej części Europy sery z niepasteryzowanego koziego mleka. Szalone, przegięte, przypominające polodowcowe kamienie o rozwichrzonych kształtach, dzikich smakach i nieoczekiwanych aromatach. Ciągnąc za sobą ogon dziwnych zapachów wydobywających się z ofiarowanego nam koszyczka serów wjechaliśmy do Warszawy od strony Woli. Pędziliśmy aleją "Solidarności", gdy nagle mignął mi jakiś nieznany dotąd neon restauracyjny. Takich okazji nie przegapiam, bo dla krytyka kulinarnego każdy nowy szyld to wyzwanie. W dżungli wielkiego miasta lokale gastronomiczne potrafią się długo ukrywać i czasami tylko szczęśliwemu trafowi można zawdzięczać osaczenie nowej ofiary. Tak było i tym razem.

Malutka Natara z alei "Solidarności" reklamuje się hasłem: ,,Oryginalna kuchnia tajska''. Tere-fere, myślę sobie, tajszczyzna stała się w Warszawie modna i na tajszczyznę można dzisiaj łatwo złapać klienta. Kryzys dusi coraz bardziej, na wycieczkę do Indochin stać już coraz mniejszą grupę, więc kulinarne substytuty wizyty w tym cudownym miejscu mają rosnące grono zwolenników. Ale czy to od razu znaczy, że mamy do czynienia z ,,oryginalną kuchnią tajską''? Podejrzliwie, z mnóstwem wątpliwości zasiadłem przy jednym z kilku stolików Natary. Cudownie sympatyczna dziewczyna ze śpiewnym wschodnim akcentem przyjęła moje ostrożne zamówienie. Najpierw były to naleśniki z wodorostów yaki nori z krewetkami i kurczakiem (19 zł), potem chrupkie wontony z wieprzowiną (15 zł) oraz gotowane na parze pierożki ryżowe dim sum z krewetkami (15 zł). Pierwszy głód został zaspokojony. I wszystko było w punkt. A gdy chwilę później na stół wjechała sałatka z kalarepki z suszonymi krewetkami (24 zł), a mnie oczy wyszły z orbit z powodu jej ostrości, zrozumiałem, że to nie są żarty. Natknąłem się na bardzo dobrą tajską kuchnię. Wrażenie to potwierdziły zupy. Klasyczna tom khaa gai (17 zł) na tłustym mleczku kokosowym była aromatyczna od kolendry, trawy cytrynowej i galangi oraz przyjemnie pikantna dzięki chilli. Pełnię doznań, którą zapewniała, tonował esencjonalny, a jednocześnie delikatny bulion z wodorostów z warzywami (16 zł). Po tym świetnym wstępie mógłbym podążyć tropem kolejnych mięsnych dań i potrawek curry, ale z niezrozumiałych do końca względów skusiły mnie makarony, które tworzą w Natara oddzielną kartę.

Być może to te stokrotki, być może styczniowe kurki (a może to były inne grzybki) - w każdym razie przez mój stół przeparadowały makarony: ryżowy z krewetkami i orzeszkami (28 zł), sojowy z owocami morza w sosie suki-yaki (26 zł), pszenny smażony w sosie pieprzowym z wołowiną (25 zł), batatowy z kaczką w sosie barbecue (28 zł) oraz z krewetkami i grzybami shitake (28 zł). Wszystkie były czarujące, ale chyba najbardziej przypadł mi do gustu ten sojowy z rybą smażoną w sosie pieprzowym (25 zł) oraz ryżowy z wołowiną w mleku kokosowym (24 zł). A może zresztą był to inny zestaw? W szaleństwie 52 wspaniałych makaronowych dań z Tajlandii trochę się pogubiłem, natomiast wiem na pewno, że każde z tych, które spróbowałem było, autentycznie doskonałe. Natara rulez! Dla amatorów smakołyków z Indochin to adres obowiązkowy.

Natara, al. "Solidarności" 129/131, tel. 22 654 66 66, 666 101 500, niedostępne dla osób niepełnosprawnych, można płacić kartą

Podziel się

  • Natara - 'oryginalna kuchnia tajska"? hiszpania170909 15.01.12, 11:49

    Knajpka mikroskopijna. BYlismy tylko w 2 osoby i czekalismy na zupe 15 minut, na danie glowne 30 minut. Koszmarnie drogo - zupa 20 zlotych nie najgorsza a le nie warta tych pieniedzy !!!! »

  • Natara - 'oryginalna kuchnia tajska"? kretu23 15.01.12, 11:57

    biorąc pod uwagę, że nie ma świeżych i dobrej jakości produktów do kuchni tajskiej na szerokości geograficznej pod którą Polska występuje, to podejrzewam, że żarcie w tej trochę lepszej »

  • Re: Natara - 'oryginalna kuchnia tajska"? diablica66 07.02.12, 08:31

    Byłam w Natarze jakiś czas temu, jeszcze przed recenzją i dla mnie była to najbardziej rozczarowująca wizyta w restauracji - gorszych wrażeń kulinarnych niż stamtąd nie pamiętam. Dziwię się »