kino, teatr, muzyka

Warszawa

Wars forever!

Maciej Nowak
20.01.2012 , aktualizacja: 19.01.2012 12:38
A A A Drukuj
Wagon restauracyjny Wars Fot. Grazyna Jaworska / AG Wagon restauracyjny Wars
Maciej Nowak o kuchni na kołach z prawdziwym jedzeniem
Wagon restauracyjny Wars
Fot. Agnieszka Sadowska / Agencja Gazeta
Wagon restauracyjny Wars
Podróżujemy z "Chórem kobiet" z Delhi do Amritsaru na północy Indii tutejszymi kolejami. Pociąg odjeżdża opóźniony ponad trzy godziny, podobno z powodu mgły. W trakcie jazdy zawala kolejne rozkładowe terminy, choć tym razem mgły ani na lekarstwo. Podróż dłuży się w nieskończoność, lepi od brudu i oszałamia od whisky, którą zgodnie z kolonialnym ceremoniałem pijemy, by się odkazić i odróżnić od lokalnych podróżnych. Jedziemy wagonem z miejscami do leżenia, dokładnie takim samym, jakie pokonują niekończące się przestrzenie Rosji: brak w nim przedziałów, trzypoziomowe łóżka oddzielają od siebie jedynie przepierzenia i zasłonki. Dodatkowy ciąg piętrowych leżanek ciągnie się wzdłuż przejścia. Główną atrakcją są obnośni sprzedawcy przekąsek i napojów. Gdy nadchodzi herbaciarz z wielkim czajnikiem pełnym wrzątku, już z daleka słychać: Czaji! Czaji! Czaji! Znudzeni wybieramy się do coraz bardziej odległych wagonów. Budzimy sensację, snując się po wagonie klasy czwartej, gdzie zamiast szyb w oknach są tylko kraty. Nagle odkrywamy, że w składzie znajduje się także wagon restauracyjny. To jest sensacja! - Wars, wars, mamy wars! - donosi ktoś z entuzjazmem, mimo że od poczciwego warsu dzielą nas tysiące kilometrów. I faktycznie. I symbolicznie. To bardziej przepastna kuchnia na kołach, oświetlona wysokimi płomieniami palenisk, z wielkimi, osmolonymi wokami i mrocznymi zakątkami, do których blask ognia nie dociera nigdy.

Trudno sobie wyobrazić większy sukces niż ten, gdy nazwa marki staje się nazwą pospolitą na określenie konkretnego produktu, a wielka litera na początku wyrazu zamienia się w małą. W Polsce poza pepegami (czyli obuwiem sportowym, produkowanym przez Polski Przemysł Gumowy) i warsem chyba nie mieliśmy więcej takich przypadków. Tyle że pepegi odeszły już do lamusa, a wars przeżywa kolejną młodość. I nie ma co się wstydzić nie tylko przed indyjskimi kolegami po fachu, ale również w kontekście europejskim. Catering kolejowy na Starym Kontynencie opiera się dziś na gotowych przekąskach i porcjowanych daniach odgrzewanych w mikrofalówkach. Wszystko to ma więcej wspólnego z apteką niż gastronomią. Tymczasem w polskim warsie ciągle króluje kuchenka gazowa (lub elektryczna), na której przygotowuje się prawdziwe jedzenie.

Żelazną i kultową pozycją w menu warsów jest jajecznica. To od niej zaczynają dzień setki pasażerów wyruszających w trasę w godzinach rannych. Kilkadziesiąt lat praktyki sprawia, że przygotowuje się ją tutaj perfekcyjnie i uznać należy za wzór smażonych jajek: ani zbyt zwarta, ani zbyt glutowata, wzbogacana wedle życzenia szczypiorkiem albo kiełbasą, garnirowana na talerzu pomidorkiem z cebulką. W godzinach obiadowych króluje autentyczny schabowy z ziemniaczkami, a przez cały dzień zaś wzmocnić się można flaczkami (i cóż, że ze słoika? - to dobre ćwiczenie dykcyjne) i żurkiem. Od pewnego czasu Wars ujednolicił ofertę gastronomiczną i we wszystkich wagonach oprócz dań męskich wprowadził również wegetariańskie sałatki i włoskie placki piady wypełniane rozmaitymi dodatkami. Są tacy, którzy to lubią. Ja wolę smażonego camemberta albo bruschetty.

Kilka miesięcy temu przeforsowano też przepisy, które zniosły zakaz sprzedaży w pociągach piwa. Zerwano w ten sposób z wieloletnią hipokryzją, która pozwalała na alkohol w połączeniach międzynarodowych, a odmawiała tej radości pasażerom krajowym. Szefowie Warsu zagospodarowali nową przestrzeń wolności w sposób stylowy: na pokładach warsów można dziś dostać doskonałe, świeże piwo niepasteryzowane. Oto Polska pełną gębą na szynach! Za którą bardzo tęsknię znad brei rozgotowanych warzyw podsypanych masalą.

Podziel się

  • Wars forever! sdfsfdsf 20.01.12, 13:20

    flaczki, ziemniaczki i pomidorek z cebulka?rozumiem ze to bardzo male porcyjki sai uzywaja talerzykow i widelczykow?w wagoniku Wars?»

  • Wars forever! froasia 22.01.12, 14:31

    To może warto ich nominować do Knajpy Roku? O ile się nie mylę, prawdziwego espresso w dalszym ciągu wypić w Warsie nie można. »