kino, teatr, muzyka

Warszawa

Oberża na Miodowej

Maciej Nowak
21.04.2006 , aktualizacja: 19.04.2006 22:53
A A A Drukuj
Kelnerzy niczym w amerykańskich knajpach przedstawiają się tu gościom po imieniu
W poświąteczny wtorek Oberża na Miodowej świeciła pustkami, więc wizyta Waszego felietonisty odbyła się z należytą pompą i fanfarami. Liczny personel restauracji z braku innych zajęć stał w zwartej kolumnie, komentując każdy kęs i każdy grymas wykonywany w Państwa imieniu. Do naszego stołu dochodziły ściszone półsłówka, westchnienia ulgi i żałośliwe jęki, widać było kręcące się w niezadowoleniu głowy, zdumione spojrzenia i uspokajające gesty. Można było odnieść wrażenie, że na scenie jakiegoś kulinarnego theatrum odgrywamy efektowne widowisko. Problem w tym, że będąc aktorem tego show, w ogóle nie udało mi się pojąć, jaki jest gatunek przedstawienia, w którym biorę udział. Dlaczego historyczne piwnice Pałacu Chodkiewiczów, mieszczące do niedawna restaurację Honoratka założoną przed prawie dwoma wiekami przez Honoratę Cymermanową, zapełniono cepeliowskimi gadżetami?

Bywał tu Maurycy Mochnacki, zbierali się patriotycznie nastawieni warszawscy rzemieślnicy, urzędnicy i subiekci, których zbiorowy portret w tym właśnie wnętrzu namalował Feliks Pęczarski, zwany polskim Hoggarthem. Legenda głosi, że na progu Honoratki podczas powstania listopadowego, 15 sierpnia 1831 roku, rozbrzmiały słowa ,,Do zamku, do zamku, szubienice dla zdrajców'', co stało się sygnałem do samosądu nad oskarżanymi o zdradę więźniami przetrzymywanymi w warszawskim zamku. Czy godzi się lekceważyć taką tradycję i zastępować jakąś ogólnowojskową stylizacją na staropolszczyznę? W dodatku niekonsekwentną, bo już na przykład muzykę puszcza się tu w guście folkowo-cygańskim, w menu mieszają się potrawy arystokratyczno-szlacheckie ze specjałami typowo włościańskimi, a kelnerzy niczym w amerykańskich knajpach przedstawiają się gościom po imieniu. I jeszcze te ciocino-pensjonarskie nazwy: połóweczka kaczki dziwaczki, chatka Baby Jagi, przysmak podczaszego, kurze cyce, wątróbka Gerwazego, rolada księżnej Danusi, bigos jak babcia Tereska robiła, niebiańskie placki ziemniaczane, królewskie pastwiska itp. itd.

W efekcie mamy kompletny kociokwik i miszmasz, nie mówiąc już o upiornych naleśnikach z rakami, które upaćkano kwaśnym i mulistym sosem pomidorowym (18 zł). Tatara mielą tu przez maszynkę na nieapetyczny mus (19 zł), domowy rosołek z makaronem (8 zł) o domu może tylko pomarzyć, barszcz biały (10 zł) zaś nie tyle swą bielą szczycić się może, ile wstydzić przezroczystej wodnistości. Krem z brokułów (8 zł) z kolei przeraża chemiczną wprost zielonością. I tak dalej, i tak dalej, niemal o każdym z dań Oberży mógłbym ku uciesze P.T. Czytelników upleść efektowny a piekielny bon mot. No, może poza zrazami zawijanymi (25 zł) podawanymi w czarnym chlebie (zgadnijcie proszę, jak je tutaj zwą!) i wątróbką po galicyjsku (9 zł), czyli zmieloną z jajkiem na twardo. Te dwa specjały wypadły całkiem znośnie.

Czy dla Oberży na Miodowej nie ma już żadnej nadziei? Myślałem tak, dopóki na stole nie pojawił się wielki półmisek mięs z grilla (59 zł), a menedżerka nie pochwaliła się planami urządzenia na wewnętrznym dziedzińcu od strony Podwala letniego ogródka. Deska wypełniona białą kiełbasą, szaszłyczkami z wątróbki i karkówki, bałkańskimi kebabczetami, plastrami boczku i filetem z kurczaka zaprezentowała się naprawdę smakowicie, a relacja jakości i objętości w stosunku do ceny - wydała się nadzwyczaj korzystna. Gdy tego typu oferta urozmaici letnie piwne posiady na uroczym staromiejskim podwórku, to w najbliższych miesiącach na brak klientów Oberża narzekać raczej nie powinna. A czas krótkiej plenerowej koniunktury radzę wykorzystać na gruntowne przemyślenie, czym tak naprawdę chce być ten lokal w swojej zasadniczej, historycznej części. Bo obecna jego forma uwłacza nie tylko dobremu smakowi, ale zwykłemu ludzkiemu rozsądkowi.

Oberża na Miodowej, ul. Miodowa 14 (wejście również od ul. Podwale 11), tel. 0 22 635 03 97, www.oberzanamiodowej.pl, można płacić kartami





Podziel się