kino, teatr, muzyka

Warszawa

A Modo Mio

Maciej Nowak
02.06.2006 , aktualizacja: 23.11.2010 16:53
A A A Drukuj
Przestrzennie tu i bardzo smacznie, oczywiście pod warunkiem że przystajemy na wizję włoskiej kuchni sprowadzoną do makaronów, pizz, sałatek i dolci
Na mojej Ochocie po pieczywo chodziło się do piekarni Ambroziaka na Opaczewskiej lub do Kaczmarka na Grójecką 110. Dziadkowie byli zwolennikami bułek z Opaczewskiej, rodzice z kolei woleli wypieki z Grójeckiej. Pamiętam nawet, że w połowie lat 80. tuż przed Bożym Narodzeniem spędziłem tam całą mroźną noc, czekając w monstrualnie długiej kolejce na gorące bochenki prosto z pieca. W kolejnej dekadzie jakoś mało przywiązywałem znaczenia do chleba mego powszedniego: w sklepie nieopodal domu kupowałem cokolwiek, co przypominało pieczywo, jadałem głównie na mieście, a już w ogóle nie były mi w głowie specjalne wyprawy do piekarni. No, chyba że była to Piekarnia przy rondzie Babka, najmodniejszy warszawski klub końca ubiegłego stulecia. I dopiero stosunkowo niedawno zaczęło mi brakować prawdziwych kajzerek. To znaczy, niby są, niby z wykrojonym wiatraczkiem na grzbiecie, ale jakieś takie dmuchane, kruszące się już po kilku godzinach, blade i z odciśniętą na piętce kratką. Tych rumianych, z grubą chrupką skórką i białym wilgotnym miąższem, lekko przypalonych od spodu nie widzę już nigdzie. Podobnie mlecznych paluchów (które tak smakowały popijane kefirem) ani pękatych bułek wrocławskich. Co się z nimi stało? Badając tę zagadkę, zorientowałem się, że zupełnie nie wiem, kiedy przestały istnieć obie ulubione ochockie piekarnie. Zagadnięci o problem kajzerek przyjaciele z innych dzielnic potwierdzili to samo: osiedlowe piekarnie zanikają, zamiast ich wyrobów w sklepach królują wypieki z wielkich fabryk. Patrząc w puste, ociemniałe okna budynku na rogu Opaczewskiej i Orzeszkowej, najbardziej mi żal może nawet nie samego pieczywa (które oponenci tej piekarni uznawali za gliniaste), ale tego oszałamiającego zapachu, który roznosił się nocami po okolicy. Dzięki niemu Pani Opaczewska kojarzyła się z przytulnym, bezpiecznym domem.

W nieco szczęśliwszej sytuacji niż my, z Opaczewskiej, znaleźli się dawni sąsiedzi Kaczmarka z Grójeckiej. Wprawdzie piekarnia zamknęła swoje podwoje przed ponad rokiem, jednak ze wznoszącego się nad pawilonem komina nadal wydobywa się meandrujący po okolicy dym. Nie ma w nim dostojeństwa chleba na zakwasie, ale dobre i to, że w piecu, z którego pochodzi, piecze się bardzo dobre pizze (11-25 zł). Cieniutkie, chrupkie, z niedużym rantem i dodatkami, jakich sobie tylko zażyczycie. Dla niektórych te pizze mają status kultowy, jako że w lokalu po Kaczmarku zainstalowała się restauracja A Modo Mio, filia słynnej Non Solo Pizza . O centrali pisałem latem ubiegłego roku z uznaniem, choć bez specjalnego entuzjazmu. Szczególnie mało zachęcająca wydawała mi się obsługa oraz gliniaste pasty. W A Modo Mioserwis jest nadal nieco chaotyczny, jednak knajpa robi o niebo lepsze wrażenie. Przestrzennie tu i bardzo smacznie, oczywiście pod warunkiem że przystajemy na wizję włoskiej kuchni sprowadzoną do makaronów, pizz, sałatek i dolci. No i jeszcze zup, bez których niejeden z nas obiadu sobie nie wyobraża. W A Modo Mio zamówicie je doskonałe: serową (9 zł), grzybową (9 zł) i cebulową z grzankami (5 zł). Nie omijajcie też oszałamiających gnocchi (mnie najbardziej podobały się z szałwią i masłem - 17 zł) oraz delikatnych ravioli z nadzieniem z gotowanego mięsa podawanych z różnorodnymi sosami. Nasze pierożki doświadczały smakowitego towarzystwa przetartych orzechów (21 zł) oraz emulsji z curry i krewetek (25 zł). Makarony były już dużo mniej zachwycające, bo wbrew reklamie wydawały mi się pochodzić z paczek, a nie z własnej stolnicy. W efektownym finale naszego obiadku wziął udział rozkoszny kwartet dolci: panna kotka, tiramisu, mus czekoladowy i profiterolki w czekoladzie. Wszystkie słodziutkie, wszystkie świeżutkie i po całkiem rozsądnych cenach (8-10 zł). W sumie wizyta w A Modo Miozakończyła się wcale udanie. Choć żalu po prawdziwych kajzerkach od Kaczmarka ukoić nie ukoiła.

A Modo Mio, ul. Grójecka 110, tel. 0 22 823 44 46, można płacić kartami, czynne w poniedziałki od 13 do 22, od wtorku do niedzieli od 12 do 23



Podziel się

  • Re: A Modo Mio rybcia.rybcia 15.10.06, 19:38

    Ja ostatnio zamowilam tam paste z lsoosiem, nie dosc ze lososia musialam szukacto jeszcze makaron byl suchy jakby sosu zalowali.»