kino, teatr, muzyka

Warszawa

Batida

Maciej Nowak
20.06.2006 , aktualizacja: 23.11.2010 16:52
A A A Drukuj
Dzisiaj tak jak przed stu laty cukiernia ta odgrywa rolę "giełdy plotek i salonu Warszawy"
W jakimś przewodniku adresowanym do cudzoziemców znalazłem trafną uwagę, że najważniejszy adres współczesnej Warszawy to Rotunda. Kto z nas nie umawiał się pod Rotundą? Ileż oczekiwań niespełnionych, ileż nadziei nagrodzonych wygenerowało to miejsce? Mimo że bankowy okrąglak może się popisać historią ledwie kilkudziesięcioletną, to na sentymentalnej mapie naszego miasta z całą pewnością dorównuje drugiemu odwiecznemu miejscu spotkań - kolumnie Zygmunta. Tutaj też swój początek biorą namiętności gwałtowne niczym przełom Dunajca. Plac Zamkowy funkcjonuje jednak przede wszystkim w kontekście turystycznym. Opowiadano mi o pewnym przybyszu z Czech, który umówił się właśnie pod niewidzącym okiem króla Wazy ze swoją polską dziewczyną. Panna nieco się spóźniała, co kręcący się wokół naganiacze prywatnych kwater uznali za dobry pretekst do tego, by zaoferować zagubionemu cudzoziemcowi swe usługi. - Czy szuka pan może mieszkania? - usłyszał młody Czech i nieco się stropił. Musicie bowiem państwo wiedzieć, że w języku Hrabala mieszkać to czekać, a szukać to uprawiać seks (eufemistycznie rzecz ujmując). Po chwili młodzian odzyskał jednak rezon i odparł zgodnie z prawdą: - Nie, mieszkam szukania.

Po Rotundzie i kolumnie Zygmunta trzecim punktem zbornym stolicy jest bezapelacyjnie cukiernia Hotelu Europejskiego. Tyle że publiczności, którą miejsce to ściąga od zarania swego istnienia, już nie amory w głowie. Sąsiedztwo Pałacu Namiestnikowskiego, ważnych instytucji Ministerstwa Obrony Narodowej, Uniwersytetu Warszawskiego i Ministerstwa Kultury sprawia, że dzisiaj tak jak przed stu laty cukiernia ta odgrywa rolę "giełdy plotek i salonu Warszawy". Tymi słowy opisuje ją Wojciech Herbaczewski, kronikarz stołecznych kawiarni. Zaiste warsztatu historyka potrzeba, by uporządkować dzieje tego miejsca. Ja sam doświadczam jego trzeciego już wcielenia, z książek zaś wiem, że początkowo po wybudowaniu Europejskiego pysznił się tu szyld samego słynnego i wielkiego Lourse'a. Dzisiaj lokal funkcjonuje w sieci Batidy i przyznać trzeba, że jest to godny gospodarz. O ile za czasów Orbisu, a potem cukierni Conti oferta sprowadzała się wyłącznie do świetnej kawy i ciast (na wynos z lewej strony lady, na miejscu z prawej), to dzisiaj mamy tu wiedeńską kawiarnię z prawdziwego zdarzenia. W ofercie znajdziecie świetne różnorodne wety, ale także ręcznie kręcone pomadki (lubię wpaść do B. z małym pudełkiem tych słodkich bijoux) oraz wytrawne przekąski: pasztety, terriny, kisze i sery. Najeść się tym nie najemy, ale na rozluźniającą mise en bouche z kawałkiem świeżej bagietki nadają się znakomicie. Wraz z nowym właścicielem w lokalu pojawiła się też obsługa kelnerska, a także - co naprawdę nie jest bez znaczenia - toaleta dla gości. Gdy jej nie było, ciastkarnia ta kwalifikowała się raczej do kategorii sklepu ze słodkościami. Reanimacja jednego z najsłynniejszych warszawskich adresów to z pewnością dobry krok w kierunku przywrócenia dawnego blasku całemu Hotelowi Europejskiemu.

Batida, Hotel Europejski; ul. Krakowskie Przedmieście 13, czynne: pon.-czw. 9-21, pt.-niedz. 9-22, tel. 0 22 826 44 74, www.batida.com.pl



Podziel się

  • Batida renjja 05.03.08, 13:22

    zgadzam sie z przedmówcą-tortu makowego jakim mozna było przed laty delektowaćsie w cukierni Conti ze świeca teraz szukać.Nie wspominajac juz o wielkichwielkanocnych babach,torcie węgierskim»