Między Słowami
30.06.2006
, aktualizacja: 23.11.2010 16:51
Gdybym miał siłę gastronomicznego mistrza wszechświatowych mód, wylansowałbym podanego na tłuczonym lodzie melona na przebój warszawskiego lata
Podwórka dziewiętnastowiecznych kamienic to dziedzińce zamkowe triumfującego kapitalizmu. Walter Benjamin w ich bliskich krewnych - pasażach - dostrzegł metaforę nowoczesnej europejskiej cywilizacji. Berlińczycy szczycą się nimi, Hackesche Hofe, łańcuch ośmiu odnowionych i wytwornych podwórek na Spandauer Vorstadt to żelazny punkt spaceru po dzisiejszej stolicy Niemiec. Nasze miasto do podwórek przekonuje się bardzo powoli. Wystarczy wejść w bramę którejkolwiek starej posesji po nieparzystej stronie Alej Jerozolimskich, by znaleźć tam obrazki jak z "Kronik tygodniowych" Prusa: rozpadające się oficyny, zmurszałe budy i szopy, biedne sklepiki, smutne trzepaki i śmietniki. A pośród nich kapliczki z gipsowymi figurami Matki Boskiej. Trochę lepiej jest po drugiej stronie Alej. Na zapleczu Chmielnej po latach odtworzono dawny Pasaż Italia, zwany dzisiaj Pasażem Diany, nowe życie wstąpiło również w zabudowane pawilonami podwórko między Foksal, Nowym Światem a Smolną.
Od kilku lat rozkwitają też podworce w budynkach przy Chmielnej 28 i Chmielnej 30. Ten pierwszy prezentuje się niezbyt wytwornie, jednak ma dwa atuty: ulubioną restaurację Officyna oraz pięknego (i zdrowego, co dziś w Warszawie rzadkie) kasztanowca, który powinien znaleźć się w galerii drzew polskich, obok lipy Kochanowskiego, wierzby Chopina i czereśni Ludwika Stommy. Ten drugi, stanowiący centralną część kamienicy zaprojektowanej na początku XX wieku w stylu zakopiańskim przez architekta Jarosława Wojciechowskiego, potrafi oszołomić swoją niemal południową urodą.
Wstąpiłem tu w tym tygodniu zwabiony szyldem Między słowami. Magia filmu z Billem Murrayem i Scarlett Johansson jest tak silna, że wystarczyć może za cały pomysł na nową kawiarenkę. I właściwie wystarcza. Bo mimo skromnego menu Między Słowami, poczułem się zawieszony w nostalgicznym i uwodzącym bezczasie, tak charakterystycznym dla bohaterów filmu Sofii Coppoli. Za murami pulsuje wielkie miasto, a my na rozpalonym od słońca białym dziedzińcu oddajemy się niespiesznym rozmowom. Towarzyszą nam tosty z szynką parmeńską, oliwkami, mozzarellą, grillowane kanapki z podobną zawartością oraz leciusieńkie sałatki. Uczta to mało obfita, jednak radosna, bo standardowe propozycje wzbogacone są ciekawymi dodatkami. Fecie towarzyszy świeża figa, do zimnego mleka dobrze pasuje korzenny syrop, marynowana dynia cieszy się z bliskości słonecznikowych pestek. Wyjątkowe zestawienie to także pokrojony w kostkę melon z miodem, podany na tłuczonym lodzie. Gdybym miał siłę gastronomicznego Fiora, mistrza wszechświatowych mód, wylansowałbym tak przyrządzanego melona na przebój rozpoczynającego się warszawskiego lata. Melony, które dostać można nad Wisłą, mają zwykle smak drewna, jednak kilka kropel miodu natychmiast przywołało wspomnienie przydrożnego straganu w gorącej Tracji, gdzie oddawaliśmy się melonowym orgiom. Spróbujcie sami, to pomaga przeżyć lipcowe upały.
Między Słowami, ul. Chmielna 30, tel. 0 22 826 74 68, www.miedzyslowami.com.pl, nie można płacić kartą

Od kilku lat rozkwitają też podworce w budynkach przy Chmielnej 28 i Chmielnej 30. Ten pierwszy prezentuje się niezbyt wytwornie, jednak ma dwa atuty: ulubioną restaurację Officyna oraz pięknego (i zdrowego, co dziś w Warszawie rzadkie) kasztanowca, który powinien znaleźć się w galerii drzew polskich, obok lipy Kochanowskiego, wierzby Chopina i czereśni Ludwika Stommy. Ten drugi, stanowiący centralną część kamienicy zaprojektowanej na początku XX wieku w stylu zakopiańskim przez architekta Jarosława Wojciechowskiego, potrafi oszołomić swoją niemal południową urodą.
Wstąpiłem tu w tym tygodniu zwabiony szyldem Między słowami. Magia filmu z Billem Murrayem i Scarlett Johansson jest tak silna, że wystarczyć może za cały pomysł na nową kawiarenkę. I właściwie wystarcza. Bo mimo skromnego menu Między Słowami, poczułem się zawieszony w nostalgicznym i uwodzącym bezczasie, tak charakterystycznym dla bohaterów filmu Sofii Coppoli. Za murami pulsuje wielkie miasto, a my na rozpalonym od słońca białym dziedzińcu oddajemy się niespiesznym rozmowom. Towarzyszą nam tosty z szynką parmeńską, oliwkami, mozzarellą, grillowane kanapki z podobną zawartością oraz leciusieńkie sałatki. Uczta to mało obfita, jednak radosna, bo standardowe propozycje wzbogacone są ciekawymi dodatkami. Fecie towarzyszy świeża figa, do zimnego mleka dobrze pasuje korzenny syrop, marynowana dynia cieszy się z bliskości słonecznikowych pestek. Wyjątkowe zestawienie to także pokrojony w kostkę melon z miodem, podany na tłuczonym lodzie. Gdybym miał siłę gastronomicznego Fiora, mistrza wszechświatowych mód, wylansowałbym tak przyrządzanego melona na przebój rozpoczynającego się warszawskiego lata. Melony, które dostać można nad Wisłą, mają zwykle smak drewna, jednak kilka kropel miodu natychmiast przywołało wspomnienie przydrożnego straganu w gorącej Tracji, gdzie oddawaliśmy się melonowym orgiom. Spróbujcie sami, to pomaga przeżyć lipcowe upały.
Między Słowami, ul. Chmielna 30, tel. 0 22 826 74 68, www.miedzyslowami.com.pl, nie można płacić kartą



