Lokalna
14.07.2006
, aktualizacja: 23.11.2010 16:49
To jeden z najciekawszych lokali naszego miasta
Już wiem, że Układ istnieje. I to w moim najbliższym otoczeniu. Dzięki niemu przez długi czas ukrywano przede mną fakt istnienia Lokalnej. Okazało się, że w knajpeczce na rogu Różanej i Kwiatowej bywa regularnie J., często wpada tam A., nie mówiąc już o tłumach stołecznych celebrities, które uznają Lokalną za swoją naturalną miejscówkę. I nikt mi o tym nie powiedział przez całe dwa lata! Trzeba było dopiero niezorientowanego w warszawskich stosunkach M., przybysza z Wrocławia, bym do Lokalnej wstąpił. Ale i wtedy Układ nie dał za wygraną, usiłując również mnie opleść swoimi mackami. Gdy podszedłem do baru, by zapłacić rachunek, zaczepił mnie właściciel: "A może by pan o nas nie pisał?". O nie, drogi panie, nie ma dziś w naszym kraju tolerancji dla podobnych zachowań. O Lokalnej napiszę całą brutalną prawdę: to jeden z najciekawszych lokali naszego miasta klimatem przypominający artystowskie restauracyjki berlińskiego Prenzlauerbergu. I co? Warto było mnie prowokować?
Ukryta pośród przedwojennych willi i kamienic Lokalna nie epatuje ani efektownym wystrojem, ani wyrafinowanym menu. Wręcz przeciwnie, nieduże pomieszczenie po jakimś sklepie urządzono najskromniej, jak to możliwe: kilka prostych stolików i krzeseł, na parapecie okiennym kolekcja książek. I jeszcze w gorące lipcowe dni kilka następnych stolików na chodniku przed wejściem. I to wszystko. A jednak podczas jednego tylko popołudnia spędzonego tutaj przedefilował mi przed oczami istny korowód osób znanych, sławnych i ważnych. To w większości sąsiedzi, bo nienaruszona przez wojnę uroda tej części miasta sprawia, że na zamieszkanie w okolicy stać niemal wyłącznie ludzi sukcesu. Wpadają na śniadanie albo na chwilę zamienić słowo z właścicielem, spotkać znajomych, przepłukać gardło szklaneczką szprycera albo pysznej domowej cytrynady. A że lokalny kucharz cieszy się zasłużenie dobrą sławą, z zainteresowaniem zerkają też na tablicę nad barem, gdzie kredą wypisano specjały dnia. Zielonozłociste racuszki z przetartego groszku jego autorstwa to prawdziwe arcydzieło. Ich kruchą konsystencję i delikatny wiosenny smak dopełnia paca kwaśnej śmietany i płaty wędzonego łososia. Świetne są także chłodniki - tradycyjny na botwince oraz pikantne gazpacho. Nie wzgardziliby nim z pewnością bohaterowie filmów Almodóvara, którzy ten hiszpański przysmak spożywają litrami. Z apetytem zjadłem też naleśniki. Pierwszy, przyrządzony na sposób meksykański, wypełniony był fasolą i warzywami, drugi krył w sobie szpinak, a z wierzchu pokrywały go kawałeczki roztapiającego się rokpolu. Z pełnym zaufaniem można też prosić o treściwe sałatki oraz równie pełne i kreacyjne kanapki. Zaś jako obowiązek proszę traktować zamówienie sernika. To mój ulubiony rodzaj ciasta, jadłem je przyrządzone na setki sposobów, jednak ten w Lokalnej jest zupełnie wyjątkowy - słodki twaróg ma konsystencję kremu, w którym ukryte są truskawki, z wierzchu zaś szczyci się solidnym kożuszkiem z czekolady.
Życie na Różanej płynie niespiesznie i jakby w oderwaniu od problemów reszty miasta. Ożywioną dyskusję wśród gości Lokalnej wzbudziłem pytaniem o gatunek drzewa ocieniającego wystawione na chodnik stoliki. Każdy miał na ten temat własne zdanie. Typowano dąb, lipę, klon, grab i wiąz, i były to opinie szczere, choć nieskażone najsubtelniejszą nawet znajomością botaniki. Jeżeli odwiedzicie państwo Lokalną w najbliższych dniach, proponuję kontynuować tę interesującą debatę.
Lokalna, ul. Kwiatowa 1/3/5 (wejście od Różanej), otwarte od poniedziałku do piątku od 8.30 do 22, w soboty od 9 do 22, w niedziele od 11 do 21, można płacić kartą, tel. 0 22 646 69 85

Ukryta pośród przedwojennych willi i kamienic Lokalna nie epatuje ani efektownym wystrojem, ani wyrafinowanym menu. Wręcz przeciwnie, nieduże pomieszczenie po jakimś sklepie urządzono najskromniej, jak to możliwe: kilka prostych stolików i krzeseł, na parapecie okiennym kolekcja książek. I jeszcze w gorące lipcowe dni kilka następnych stolików na chodniku przed wejściem. I to wszystko. A jednak podczas jednego tylko popołudnia spędzonego tutaj przedefilował mi przed oczami istny korowód osób znanych, sławnych i ważnych. To w większości sąsiedzi, bo nienaruszona przez wojnę uroda tej części miasta sprawia, że na zamieszkanie w okolicy stać niemal wyłącznie ludzi sukcesu. Wpadają na śniadanie albo na chwilę zamienić słowo z właścicielem, spotkać znajomych, przepłukać gardło szklaneczką szprycera albo pysznej domowej cytrynady. A że lokalny kucharz cieszy się zasłużenie dobrą sławą, z zainteresowaniem zerkają też na tablicę nad barem, gdzie kredą wypisano specjały dnia. Zielonozłociste racuszki z przetartego groszku jego autorstwa to prawdziwe arcydzieło. Ich kruchą konsystencję i delikatny wiosenny smak dopełnia paca kwaśnej śmietany i płaty wędzonego łososia. Świetne są także chłodniki - tradycyjny na botwince oraz pikantne gazpacho. Nie wzgardziliby nim z pewnością bohaterowie filmów Almodóvara, którzy ten hiszpański przysmak spożywają litrami. Z apetytem zjadłem też naleśniki. Pierwszy, przyrządzony na sposób meksykański, wypełniony był fasolą i warzywami, drugi krył w sobie szpinak, a z wierzchu pokrywały go kawałeczki roztapiającego się rokpolu. Z pełnym zaufaniem można też prosić o treściwe sałatki oraz równie pełne i kreacyjne kanapki. Zaś jako obowiązek proszę traktować zamówienie sernika. To mój ulubiony rodzaj ciasta, jadłem je przyrządzone na setki sposobów, jednak ten w Lokalnej jest zupełnie wyjątkowy - słodki twaróg ma konsystencję kremu, w którym ukryte są truskawki, z wierzchu zaś szczyci się solidnym kożuszkiem z czekolady.
Życie na Różanej płynie niespiesznie i jakby w oderwaniu od problemów reszty miasta. Ożywioną dyskusję wśród gości Lokalnej wzbudziłem pytaniem o gatunek drzewa ocieniającego wystawione na chodnik stoliki. Każdy miał na ten temat własne zdanie. Typowano dąb, lipę, klon, grab i wiąz, i były to opinie szczere, choć nieskażone najsubtelniejszą nawet znajomością botaniki. Jeżeli odwiedzicie państwo Lokalną w najbliższych dniach, proponuję kontynuować tę interesującą debatę.
Lokalna, ul. Kwiatowa 1/3/5 (wejście od Różanej), otwarte od poniedziałku do piątku od 8.30 do 22, w soboty od 9 do 22, w niedziele od 11 do 21, można płacić kartą, tel. 0 22 646 69 85



