Casa to tu!
04.08.2006
, aktualizacja: 23.11.2010 16:47
Tu proporcja między jakością i obfitością jedzenia a jego ceną prezentuje się bardzo korzystnie
Są w Warszawie knajpy, o których mało powiedzieć, że nie pozostawiają nikogo obojętnym: głośne medialnie, należące do takich gwiazd rodzimej gastronomii jak Magda Gessler, Marta Gessler, Jan Kościuszko czy Robert Mielżyński. Na ich temat każdy czuje się w obowiązku mieć wyrobioną radykalną opinię. Do pisania felietonów o tych lokalach zabieram się zatem zwykle jak pies do jeża, bo zawsze mogę być pewien, że na forum Gazety znajdę szereg zaskakujących, a mało sympatycznych komentarzy. I to z obu stron: od zwolenników (wtedy, gdy nieopatrznie mam śmiałość nie chwalić miejsc powszechnie uchodzących za wybitne) i od wrogów (gdy znowu z jakichś podejrzanych powodów chwalę szyld, uchodzący za przereklamowany).
Dzisiaj podejmuję to ryzyko ponownie, ale za to z pełnym przekonaniem, że wieść o Tapas Barze Casa to tu! wykreowanym dwa miesiące temu przez Magdę Gessler powinna zatoczyć jak najszersze kręgi. Po raz pierwszy bowiem caryca polskiego stołu zakomponowała lokal prawdziwie demokratyczny, gdzie proporcja między jakością i obfitością jedzenia a jego ceną prezentuje się bardzo, bardzo korzystnie. Dość powiedzieć, że najdroższa potrawa to ogromna, krucha i soczysta łopatka jagnięca duszona w białym winie i tymianku za 38 zł. A już paellę dla dwóch osób (choć posili spokojnie i trójkę), czyli patelnię pełną smakowicie zażółconego ryżu z kawałkami kurczaka, królika, kiełbaski chorizo i owocami morza zamówimy za złotych 35. Ale można przecież także skupić się na wykwintnych tapas na dwa kęsy wycenionych na 2,50 zł za sztukę. To stawka naprawdę przyzwoita za eleganckie kanapeczki z musem z oliwek lub ryb wędzonych, za połówkę ziemniaka wypełnioną duszonymi warzywami, faszerowane jajko czy wytworną kompozycję z jajka, tuńczyka, pomidora i sosu czosnkowego. Ich jubilerska niemal różnorodność czyni z kolacji w Casa to tu! atrakcyjną zabawę w kolory, aromaty i smaki.
Tradycja tapas stanowiąca dumę iberyjskiej gastronomii zaskakująco przypomina wyszydzany obyczaj lokali epoki PRL-u, kiedy alkohol podawano wyłącznie z konsumpcją. Tapa to właśnie owa konsumpcja po hiszpańsku, czyli mówiąc wprost - zagrycha. Tyle że zamiast naszego niegdysiejszego jajka w zeszklonym ze starości majonezie czy plastra sera posypanego sproszkowaną czerwoną papryką, hiszpańskie wina czy sangria czują się lepiej w bardziej wyrafinowanych przestrzeniach kulinarnych. Oprócz kanapeczek za 2,50 w kategorii tapas mieszczą się również takie cuda jak chrupkie krokiety z dorsza i sera (10 zł), omlet z papryką (6 zł) czy plastry surowej hiszpańskiej szynki (19 zł). Południowa aura ostatnich tygodni zachęca też do chłodników. Klasycznego gazpacho (12 zł), podawanego tu w formie aksamitnej emulsji, do której wrzuca się grubiej posiekane warzywa, oraz wstrząsającego vichyssoise czyli zimnego kremu z porów i ziemniaków (10 zł). Szczególnie za tym ostatnim po prostu przepadam.
Casa to tu! mieści się w piwnicy przy Nowym Świecie, gdzie przez kilka lat pędził smutny żywot Tiger Pub. Dzisiaj nie poznacie już tego miejsca: ma klimat andaluzyjskiej tawerny pełnej starych stołów, krzeseł i innych klamotów z lamusa oraz setek czerwonych goździków. Ten niesłusznie wzgardzony w ostatnich latach kwiatek jest symbolem nowego lokalu Magdy Gessler. Pyszni się swym bujnym karminem na każdym stoliku, przegina na smukłej łodyżce, niczym wiotka tancerka flamenco.
Casa to tu!, ul. Nowy Świat 54/56 (wejście przez bramę Nowy Świat 52), tel.: (22) 828 58 90 (nr do restauracji/ rezerwacji) kom.: +48 691 991 167, strona www: www.casatotu.pl , można płacić kartą

Dzisiaj podejmuję to ryzyko ponownie, ale za to z pełnym przekonaniem, że wieść o Tapas Barze Casa to tu! wykreowanym dwa miesiące temu przez Magdę Gessler powinna zatoczyć jak najszersze kręgi. Po raz pierwszy bowiem caryca polskiego stołu zakomponowała lokal prawdziwie demokratyczny, gdzie proporcja między jakością i obfitością jedzenia a jego ceną prezentuje się bardzo, bardzo korzystnie. Dość powiedzieć, że najdroższa potrawa to ogromna, krucha i soczysta łopatka jagnięca duszona w białym winie i tymianku za 38 zł. A już paellę dla dwóch osób (choć posili spokojnie i trójkę), czyli patelnię pełną smakowicie zażółconego ryżu z kawałkami kurczaka, królika, kiełbaski chorizo i owocami morza zamówimy za złotych 35. Ale można przecież także skupić się na wykwintnych tapas na dwa kęsy wycenionych na 2,50 zł za sztukę. To stawka naprawdę przyzwoita za eleganckie kanapeczki z musem z oliwek lub ryb wędzonych, za połówkę ziemniaka wypełnioną duszonymi warzywami, faszerowane jajko czy wytworną kompozycję z jajka, tuńczyka, pomidora i sosu czosnkowego. Ich jubilerska niemal różnorodność czyni z kolacji w Casa to tu! atrakcyjną zabawę w kolory, aromaty i smaki.
Tradycja tapas stanowiąca dumę iberyjskiej gastronomii zaskakująco przypomina wyszydzany obyczaj lokali epoki PRL-u, kiedy alkohol podawano wyłącznie z konsumpcją. Tapa to właśnie owa konsumpcja po hiszpańsku, czyli mówiąc wprost - zagrycha. Tyle że zamiast naszego niegdysiejszego jajka w zeszklonym ze starości majonezie czy plastra sera posypanego sproszkowaną czerwoną papryką, hiszpańskie wina czy sangria czują się lepiej w bardziej wyrafinowanych przestrzeniach kulinarnych. Oprócz kanapeczek za 2,50 w kategorii tapas mieszczą się również takie cuda jak chrupkie krokiety z dorsza i sera (10 zł), omlet z papryką (6 zł) czy plastry surowej hiszpańskiej szynki (19 zł). Południowa aura ostatnich tygodni zachęca też do chłodników. Klasycznego gazpacho (12 zł), podawanego tu w formie aksamitnej emulsji, do której wrzuca się grubiej posiekane warzywa, oraz wstrząsającego vichyssoise czyli zimnego kremu z porów i ziemniaków (10 zł). Szczególnie za tym ostatnim po prostu przepadam.
Casa to tu! mieści się w piwnicy przy Nowym Świecie, gdzie przez kilka lat pędził smutny żywot Tiger Pub. Dzisiaj nie poznacie już tego miejsca: ma klimat andaluzyjskiej tawerny pełnej starych stołów, krzeseł i innych klamotów z lamusa oraz setek czerwonych goździków. Ten niesłusznie wzgardzony w ostatnich latach kwiatek jest symbolem nowego lokalu Magdy Gessler. Pyszni się swym bujnym karminem na każdym stoliku, przegina na smukłej łodyżce, niczym wiotka tancerka flamenco.
Casa to tu!, ul. Nowy Świat 54/56 (wejście przez bramę Nowy Świat 52), tel.: (22) 828 58 90 (nr do restauracji/ rezerwacji) kom.: +48 691 991 167, strona www: www.casatotu.pl , można płacić kartą

-
Casa to tu!
hermana7
15.08.06, 18:17
W skrocie: pyszne jedzenie, fatalna obsluga.mm»
-
Aaaaaaaaa!!
super_benek
08.11.06, 17:10
Widzieliście? Casa to tu pretenduje do miana najlepszej knajpy 2006 roku!!!Za pyszną paellę na dodatek!Kolejny dowód na to, jak daleko mogą sięgać macki właścicieli... ...Ech, nic tyllko »


