Bazaar
18.08.2006
, aktualizacja: 23.11.2010 16:46
Dobry kucharz, niczym dobry reżyser, potrafi wbrew wszystkiemu utrzymać uwagę widza do ostatniej chwili.
Przyznam się do pewnej wstydliwej słabości. Otóż podczas felietonowych kolacyjek zazwyczaj brakuje mi sił na desery. Wycieńczony walką z daniami głównymi i przystawkami refleksje na temat wetów najczęściej ograniczam do kilku słów. Bo już nie daję rady. Jednak w nowootwartym Bazarze przy Jasnej okazało się, że dobry kucharz, niczym dobry reżyser, potrafi wbrew wszystkiemu utrzymać uwagę widza do ostatniej chwili. Mus czekoladowy z duszonymi pomidorami (18 zł) prezentował się w karcie dość ekstrawagancko, jednak jego koncept powstać musiał w chwili prawdziwego natchnienia: tomat wyciągnął z czekolady wszystkie jej wytrawne tony, ona z kolei uwydatniła pomidorowe słodkości. A wszystko w delikatnym, niczym polna mgiełka, aromacie tymianku. To był rzeczywiście finał, godny wielkiego kulinarnego spektaklu, którego doświadczyłem tu wcześniej.
Do Bazaaru wpadłem właściwie przez przypadek. Ot, przechodziłem Jasną i zorientowałem się, że w nowym biurowcu między Świętokrzyską a Sienkiewicza działa knajpa. Wszedłem, oniemiałem i już wyjść nie chciałem. Zacząłem od wariacji wokół vitello tonato, czyli zimnych plastrów pieczeni cielęcej (29 zł). W klasycznej wersji cielaka spowija mus z tuńczyka, na Jasnej zastąpił go kremowy sos z łososia z ogromną ilością smażonych boczniaków. Jeszcze serca zielonej sałaty, zioła i trudno się od tego oderwać. Podobnie jak od azjatyckiego makaronu Pad Thaj (31 zł) z soczystymi kawałkami polędwicy wieprzowej, warzywami i krojonym w plastry omletem oraz, również inspirowanej kuchnią dalekowschodnią, zupy miso po polsku (20 zł). W gorącym wywarze z sojowej pasty taplały się ogonki raków oraz strzępy polędwicy, tym razem wołowej. Ale to wszystko nic. Dopiero teraz proszę zapiąć pasy i przygotować się na najbardziej ekscytujące kulinarne ewolucje. Czy czujecie świst w uszach? Czy w oczach migają wam oszalałe gwiazdy? Oto na scenie pojawia się królowa: zupa z pomidorów z jaśminowym ryżem (15 zł). A suknia jej muślinowa, ubita z najdelikatniejszego orzechowego masła, a kolor jej to indyjski róż, a zapach oszałamiająca woń kolendry i tłoczonego orzechowego oleju. Boże, aż wstyd czytać, co mi wychodzi spod pióra, ale akurat w tym wypadku od egzaltacji powstrzymać się nie mogę.
Chwilę otrzeźwienia zapewniły potrawy ryb: sandacz na risotto z czarnego ryżu (43 zł) i dorsz na luźnej polencie (36 zł). Choć oryginalnie wymyślone miały w sobie skazę charakterystyczną dla dań rybnych w większości stołecznych lokali: niską jakość surowca. Świeży dorsz jest puszysty, perłowo-biały z charakterystycznymi błękitnymi żyłkami, a jego tuszka rozchodzi się na włókna. Jak wyglądał ten w Bazaarze nie warto nawet opisywać. Tym bardziej, że pod każdym względem przyćmiło go confit de canard (38 zł), czyli ćwiartka kaczki duszonej w tłuszczu własnym. Dlaczego tak rzadko spotykamy się w Polsce z tą najstarszą, a i najbardziej smakowitą metodą przyrządzania ciężkiego drobiu, trudno zrozumieć. Tradycyjny przepis na Jasnej wzbogacono suszonymi śliwkami. Mięsko perfekcyjnie odchodziło od kości, było aromatyczne i soczyste. A towarzyszyły mu podsmażone spezle z bryndzy. Pycha. Po prostu pychaa.
Czy dzięki Leo Beenhakkerowi Polska zagra po raz pierwszy w historii w mistrzostwach Europy w piłce nożnej nie wie nikt. Natomiast to, że do europejskiej ekstraligi wprowadza warszawską publiczność szef kuchni Bazaaru wątpliwości nie ma najmniejszych.
Bazaar, ul. Jasna 14/16a, tel. 0 22 826 85 85, można płacić kartą

Do Bazaaru wpadłem właściwie przez przypadek. Ot, przechodziłem Jasną i zorientowałem się, że w nowym biurowcu między Świętokrzyską a Sienkiewicza działa knajpa. Wszedłem, oniemiałem i już wyjść nie chciałem. Zacząłem od wariacji wokół vitello tonato, czyli zimnych plastrów pieczeni cielęcej (29 zł). W klasycznej wersji cielaka spowija mus z tuńczyka, na Jasnej zastąpił go kremowy sos z łososia z ogromną ilością smażonych boczniaków. Jeszcze serca zielonej sałaty, zioła i trudno się od tego oderwać. Podobnie jak od azjatyckiego makaronu Pad Thaj (31 zł) z soczystymi kawałkami polędwicy wieprzowej, warzywami i krojonym w plastry omletem oraz, również inspirowanej kuchnią dalekowschodnią, zupy miso po polsku (20 zł). W gorącym wywarze z sojowej pasty taplały się ogonki raków oraz strzępy polędwicy, tym razem wołowej. Ale to wszystko nic. Dopiero teraz proszę zapiąć pasy i przygotować się na najbardziej ekscytujące kulinarne ewolucje. Czy czujecie świst w uszach? Czy w oczach migają wam oszalałe gwiazdy? Oto na scenie pojawia się królowa: zupa z pomidorów z jaśminowym ryżem (15 zł). A suknia jej muślinowa, ubita z najdelikatniejszego orzechowego masła, a kolor jej to indyjski róż, a zapach oszałamiająca woń kolendry i tłoczonego orzechowego oleju. Boże, aż wstyd czytać, co mi wychodzi spod pióra, ale akurat w tym wypadku od egzaltacji powstrzymać się nie mogę.
Chwilę otrzeźwienia zapewniły potrawy ryb: sandacz na risotto z czarnego ryżu (43 zł) i dorsz na luźnej polencie (36 zł). Choć oryginalnie wymyślone miały w sobie skazę charakterystyczną dla dań rybnych w większości stołecznych lokali: niską jakość surowca. Świeży dorsz jest puszysty, perłowo-biały z charakterystycznymi błękitnymi żyłkami, a jego tuszka rozchodzi się na włókna. Jak wyglądał ten w Bazaarze nie warto nawet opisywać. Tym bardziej, że pod każdym względem przyćmiło go confit de canard (38 zł), czyli ćwiartka kaczki duszonej w tłuszczu własnym. Dlaczego tak rzadko spotykamy się w Polsce z tą najstarszą, a i najbardziej smakowitą metodą przyrządzania ciężkiego drobiu, trudno zrozumieć. Tradycyjny przepis na Jasnej wzbogacono suszonymi śliwkami. Mięsko perfekcyjnie odchodziło od kości, było aromatyczne i soczyste. A towarzyszyły mu podsmażone spezle z bryndzy. Pycha. Po prostu pychaa.
Czy dzięki Leo Beenhakkerowi Polska zagra po raz pierwszy w historii w mistrzostwach Europy w piłce nożnej nie wie nikt. Natomiast to, że do europejskiej ekstraligi wprowadza warszawską publiczność szef kuchni Bazaaru wątpliwości nie ma najmniejszych.
Bazaar, ul. Jasna 14/16a, tel. 0 22 826 85 85, można płacić kartą

-
Re: Bazaar
super_benek
13.09.06, 10:22
Przychylam się do ogólnych achów i ochów nad Bazaarem. Restauracja, do której faktycznie warto pójść! Wyśmienite jedzenie, super profesjonalna obsługa no i ta aranżacja wnętrza...»


