Gospoda pod Młynem
01.09.2006
, aktualizacja: 23.11.2010 16:45
W kategorii osiedlowej restauracji sprawdza się znakomicie
To naprawdę trudne do zrozumienia. Ursynów, najpierw jako osiedle, a potem dzielnica Warszawy, istnieje już dobre trzy dekady, a jednak nadal kurs w tamte rejony wywołuje popłoch wśród taksówkarzy. Tak było też ostatnim razem, gdy poprosiłem o dowiezienie do Domu Sztuki na Wiolinową 14. Zafrasowany kierowca zapewnił mi długą, stanowczo zbyt długą, edukację muzyczną wzdłuż Koncertowej, Wokalnej, Pięciolinii i Nutki, aż w końcu skapitulował i udał się pod słupek na konsultacje do kolegi po fachu. I w ten to sposób udało się odnaleźć Gospodę pod Młynem.
Dlaczego lokal ów zwie się pod Młynem, nie mam zielonego pojęcia. Geometryczna architektura ursynowskiego domu kultury z sielskością niewiele ma wspólnego i nie da się ukryć, że rustykalna aranżacja wnętrza robi kuriozalne wrażenie. Ta trwająca już kilkanaście lat moda na wbudowywanie wiejskich karczm we współczesne budynki jest kolejnym świadectwem polskiego rozdwojenia jaźni. Z jednej strony ciągnie nas ku nowoczesności, Europie i zachodnim luksusom, w skrytości ducha najlepiej jednak czujemy się nad swojską gnojówką. Ale to już temat na inny felieton. Do Gospody pod Młynem przyszedłem wszak jeść, a nie mędrkować. A jedzenie na Wiolinowej okazało się zaskakująco smaczne. Nie jest to wielka kuchnia, ale w kategorii osiedlowej restauracji sprawdza się znakomicie. Najlepiej wtedy, gdy ociera się o domowe smaki, gorzej, gdy próbuje naśladować modne restauracje. Dlatego też proponuję zapomnieć o gotowanej pandze (28,50 zł) czy zupie cebulowej (12,50 zł) podprawionej, nie wiedzieć czemu, czerwonym, a nie białym winem. Zajmijmy się raczej evergreenami rodzimego stołu: bigosem, golonką, schabowym czy zupą grzybową. Są wyśmienite. Szczególnie polewka borowikowa (14,50 zł), gęsta, bardzo aromatyczna, pełna całych grzybich kapeluszy i kawałków warzyw. W jakiejś nowoczesnej knajpie pewnie by ją zmiksowano na krem, tutaj jednak zachowała całą niewinność domowego kucharzenia. Rozczulił mnie też bigos (17,90 zł), prawdziwy przystojniak wśród warszawskich bigosów. Nie był ani za kwaśny, ani za słodki, przyzwoicie mięsisty uwodził głęboką brązową barwą i szykownie na krótko przystrzyżonymi włóknami kapusty. Dosłownie dla wszystkich, nie tylko dla amatorów męskiego jedzenia, jest młynowa golonka. Zgrabna, soczysta, nieduża (bo przednia) intensywnie pachnie piwem i zaleca się miłą peklowaną różowością. Świetną jakością odznaczał się też tradycyjny schaboszczak (25,50 zł) podany z kapustą z grzybami.
Spróbujcie też kilku nieco bardziej wyszukanych potraw: bez zarzutu były zapiekane plastry oscypka przekładane bakłażanem i pomidorami (12,90 zł), borowiki w śmietanie (18,50 zł) oraz naprawdę wykwintne mieszki z naleśników wypełnione potrawką z raków (18,50 zł). Placek ziemniaczany z kolei odznaczał się należną chrupkością, co o tej porze roku w knajpach rzadkie, bo młode, letnie ziemniaki zawierają dużą ilość krochmalu i zmiksowane na jednolitą masę zamieniają się na patelni w gumę. Pod Młynem nadmiar mąki ziemniaczanej odciśnięto, a i same pyry starte były najwyraźniej na ręcznej tarce.
W sumie smaczna to była kolacyjka, choć przez cały wieczór w ogromnym wnętrzu nie pojawił się ani jeden gość. Być może nie tylko ja miałem kłopoty z dojazdem? W każdym razie następnym razem wybiorę się tutaj metrem, którego stacja Ursynów znajduje się o rzut beretem. Metro drogi nie gubi.
Gospoda pod Młynem, ul. Wiolinowa 14 (stacja metra Ursynów), tel. 0 22 427 86 05, 0 22 855 07 01, www.gospodapodmlynem.pl, można płacić kartą

Dlaczego lokal ów zwie się pod Młynem, nie mam zielonego pojęcia. Geometryczna architektura ursynowskiego domu kultury z sielskością niewiele ma wspólnego i nie da się ukryć, że rustykalna aranżacja wnętrza robi kuriozalne wrażenie. Ta trwająca już kilkanaście lat moda na wbudowywanie wiejskich karczm we współczesne budynki jest kolejnym świadectwem polskiego rozdwojenia jaźni. Z jednej strony ciągnie nas ku nowoczesności, Europie i zachodnim luksusom, w skrytości ducha najlepiej jednak czujemy się nad swojską gnojówką. Ale to już temat na inny felieton. Do Gospody pod Młynem przyszedłem wszak jeść, a nie mędrkować. A jedzenie na Wiolinowej okazało się zaskakująco smaczne. Nie jest to wielka kuchnia, ale w kategorii osiedlowej restauracji sprawdza się znakomicie. Najlepiej wtedy, gdy ociera się o domowe smaki, gorzej, gdy próbuje naśladować modne restauracje. Dlatego też proponuję zapomnieć o gotowanej pandze (28,50 zł) czy zupie cebulowej (12,50 zł) podprawionej, nie wiedzieć czemu, czerwonym, a nie białym winem. Zajmijmy się raczej evergreenami rodzimego stołu: bigosem, golonką, schabowym czy zupą grzybową. Są wyśmienite. Szczególnie polewka borowikowa (14,50 zł), gęsta, bardzo aromatyczna, pełna całych grzybich kapeluszy i kawałków warzyw. W jakiejś nowoczesnej knajpie pewnie by ją zmiksowano na krem, tutaj jednak zachowała całą niewinność domowego kucharzenia. Rozczulił mnie też bigos (17,90 zł), prawdziwy przystojniak wśród warszawskich bigosów. Nie był ani za kwaśny, ani za słodki, przyzwoicie mięsisty uwodził głęboką brązową barwą i szykownie na krótko przystrzyżonymi włóknami kapusty. Dosłownie dla wszystkich, nie tylko dla amatorów męskiego jedzenia, jest młynowa golonka. Zgrabna, soczysta, nieduża (bo przednia) intensywnie pachnie piwem i zaleca się miłą peklowaną różowością. Świetną jakością odznaczał się też tradycyjny schaboszczak (25,50 zł) podany z kapustą z grzybami.
Spróbujcie też kilku nieco bardziej wyszukanych potraw: bez zarzutu były zapiekane plastry oscypka przekładane bakłażanem i pomidorami (12,90 zł), borowiki w śmietanie (18,50 zł) oraz naprawdę wykwintne mieszki z naleśników wypełnione potrawką z raków (18,50 zł). Placek ziemniaczany z kolei odznaczał się należną chrupkością, co o tej porze roku w knajpach rzadkie, bo młode, letnie ziemniaki zawierają dużą ilość krochmalu i zmiksowane na jednolitą masę zamieniają się na patelni w gumę. Pod Młynem nadmiar mąki ziemniaczanej odciśnięto, a i same pyry starte były najwyraźniej na ręcznej tarce.
W sumie smaczna to była kolacyjka, choć przez cały wieczór w ogromnym wnętrzu nie pojawił się ani jeden gość. Być może nie tylko ja miałem kłopoty z dojazdem? W każdym razie następnym razem wybiorę się tutaj metrem, którego stacja Ursynów znajduje się o rzut beretem. Metro drogi nie gubi.
Gospoda pod Młynem, ul. Wiolinowa 14 (stacja metra Ursynów), tel. 0 22 427 86 05, 0 22 855 07 01, www.gospodapodmlynem.pl, można płacić kartą



