Migawka
26.09.2006
, aktualizacja: 23.11.2010 16:43
Bezpretensjonalna restauracyjka na dobry obiadek
RAPORTY
To już trzeci felieton o adresie Nowogrodzka 22. Kilka lat temu pisałem o mieszczącej się tutaj Tawernie Greckiej, potem o Babaloo z kuchnią marokańską, którą kilka miesięcy temu podmieniła Migawka. Czy to już koniec serii? Nie chcę być złym prorokiem, ale obawiam się, że los kolejnych gastronomicznych antrepryz na tyłach hotelu Forum (przez świeżo flancowanych warszawiaków zwanego Novotelem) nie jest uzależniony od jakości oferty gastronomicznej. Zarówno Tawernie, jak i Babaloo kulinarnej inwencji nie brakowało, a jednak zaskakująco szybko ich właściciele zmuszeni zostali zwinąć interes. Paradoksalnie, mimo położenia w samym centrum miasta nie jest to jednak lokalizacja szczególnie sprzyjająca dla gastronomii. Kwadrat między Alejami Jerozolimskimi, Kruczą, Marszałkowską i Piękną to dzielnica urzędów i mieszkań, niewiele tu pretekstów do zabaw i hulanek. Tajemnicą Poliszynela jest też, że czynsze za lokale w tej części miasta osiągają horrendalną wysokość. Knajpka z kilkunastoma stolikami i ciasnym zapleczem ma niewielkie szanse, by podołać takiemu obciążeniu.
Tak czy siak, na razie w Migawce zjeść można całkiem przyzwoicie. Co prawda jak na kameralny lokalik karta jest zbyt rozbudowana, ale da się z niej wydłubać kilka przyjemnych propozycji. Przede wszystkim zupy. W przyrządzaniu tajemnych mikstur szef kuchni Migawki mógłby śmiało konkurować z prof. Snapem, nauczycielem eliksirów Harry'ego Pottera. Posmakowałem pięciu i każda była naprawdę czarowna. Najpierw ta czerwono-zielona zupa krem (9 zł) wyglądająca niczym flaga Burkiny Faso, z tym że miejsce żółtej gwiazdy w centrum zajmuje kropla białej śmietany. Potem wyjątkowa, przecierana zupa pomidorowa z grzanką i sadzonym jajkiem (9 zł). Zaraz po niej olśniewająca, babcinowo-muślinowa zupa z posiekanych jarzyn i sera (9 zł) oraz solidna, esencjonalna zupa gulaszowa z wołowiny (11 zł). Blado natomiast wypadła marsylska zupa rybna (15 zł), bo też z autentyczną bouillabaisse związek miała wyłącznie intencjonalny. Nie zdołałem już wciągnąć rosołu z parmezanowymi kluskami, zupy z fasolki szparagowej ani grzybowej z cielęciną, ale uroczyście przysięgam, że również z nimi zmierzę się w najbliższym czasie. Do zup w Migawce nabrałem nie tylko pełnego zaufania, ale nawet zdołałem się już za nimi zdrowo stęsknić.
W menu znajdziecie też rozbudowaną kolekcję carpaccio. Jest ich siedem rodzajów ułożonych klasycznie z polędwicy wołowej, ale także z kaczki oraz ryb: miecznika, łososia i tuńczyka. Pomysł na takie wariacje wydaje się pociągający, jednak subtelność smakowa tej potrawy sprawia, że mnożenie kolejnych jej typów staje się trochę bezcelowe. Odkrywanie kolejnych, już nawet nie pastelowych, ale wręcz akwarelowych tonów kompozycji z surowych płatków mięsa jest perwersją dostępną naprawdę nielicznym.
Z innych propozycji Migawki nie przegapcie pysznych krewetek na czosnkowych grzankach (18 zł), natomiast bez specjalnego żalu możecie ominąć mule zapiekane w muszli przegrzebka (11 zł). Nie lubię, gdy jeden produkt udaje drugi, a dystans między mulami a przegrzebkami odpowiada mniej więcej różnicy między daewoo i mercedesem. Nie zachwyciłem się też pieczystym: królik zapieczony pod parmezanem (32 zł) był suchy i bez smaku, a wiele obiecująca jagnięcia w marynacie cytrynowej (43 zł) okazała się nudnymi kotlecikami jagnięcymi. Nie da się natomiast zapomnieć migawkowych ryb: grillowanej w całości makreli (29 zł), dzwonka szczupaka owiniętego boczkiem (28 zł) oraz okonia nilowego (33 zł) w panierce z pestkami słonecznika.
W sumie Migawka to bezpretensjonalna restauracyjka na dobry obiadek. Byleby tylko jej szyld nie zadziałał jako nomen omen. Pstryk, i nie wiedzieć kiedy, a już po wszystkim.
Migawka, ul. Nowogrodzka 22, tel. 0 22 629 25 23, można płacić kartą

Tak czy siak, na razie w Migawce zjeść można całkiem przyzwoicie. Co prawda jak na kameralny lokalik karta jest zbyt rozbudowana, ale da się z niej wydłubać kilka przyjemnych propozycji. Przede wszystkim zupy. W przyrządzaniu tajemnych mikstur szef kuchni Migawki mógłby śmiało konkurować z prof. Snapem, nauczycielem eliksirów Harry'ego Pottera. Posmakowałem pięciu i każda była naprawdę czarowna. Najpierw ta czerwono-zielona zupa krem (9 zł) wyglądająca niczym flaga Burkiny Faso, z tym że miejsce żółtej gwiazdy w centrum zajmuje kropla białej śmietany. Potem wyjątkowa, przecierana zupa pomidorowa z grzanką i sadzonym jajkiem (9 zł). Zaraz po niej olśniewająca, babcinowo-muślinowa zupa z posiekanych jarzyn i sera (9 zł) oraz solidna, esencjonalna zupa gulaszowa z wołowiny (11 zł). Blado natomiast wypadła marsylska zupa rybna (15 zł), bo też z autentyczną bouillabaisse związek miała wyłącznie intencjonalny. Nie zdołałem już wciągnąć rosołu z parmezanowymi kluskami, zupy z fasolki szparagowej ani grzybowej z cielęciną, ale uroczyście przysięgam, że również z nimi zmierzę się w najbliższym czasie. Do zup w Migawce nabrałem nie tylko pełnego zaufania, ale nawet zdołałem się już za nimi zdrowo stęsknić.
W menu znajdziecie też rozbudowaną kolekcję carpaccio. Jest ich siedem rodzajów ułożonych klasycznie z polędwicy wołowej, ale także z kaczki oraz ryb: miecznika, łososia i tuńczyka. Pomysł na takie wariacje wydaje się pociągający, jednak subtelność smakowa tej potrawy sprawia, że mnożenie kolejnych jej typów staje się trochę bezcelowe. Odkrywanie kolejnych, już nawet nie pastelowych, ale wręcz akwarelowych tonów kompozycji z surowych płatków mięsa jest perwersją dostępną naprawdę nielicznym.
Z innych propozycji Migawki nie przegapcie pysznych krewetek na czosnkowych grzankach (18 zł), natomiast bez specjalnego żalu możecie ominąć mule zapiekane w muszli przegrzebka (11 zł). Nie lubię, gdy jeden produkt udaje drugi, a dystans między mulami a przegrzebkami odpowiada mniej więcej różnicy między daewoo i mercedesem. Nie zachwyciłem się też pieczystym: królik zapieczony pod parmezanem (32 zł) był suchy i bez smaku, a wiele obiecująca jagnięcia w marynacie cytrynowej (43 zł) okazała się nudnymi kotlecikami jagnięcymi. Nie da się natomiast zapomnieć migawkowych ryb: grillowanej w całości makreli (29 zł), dzwonka szczupaka owiniętego boczkiem (28 zł) oraz okonia nilowego (33 zł) w panierce z pestkami słonecznika.
W sumie Migawka to bezpretensjonalna restauracyjka na dobry obiadek. Byleby tylko jej szyld nie zadziałał jako nomen omen. Pstryk, i nie wiedzieć kiedy, a już po wszystkim.
Migawka, ul. Nowogrodzka 22, tel. 0 22 629 25 23, można płacić kartą



