Kwiaty Polskie
21.12.2007
, aktualizacja: 23.11.2010 15:59
W dawnym sklepie rybnym róg Wąski Dunaj i Piwnej
Od kilku miesięcy piszę o tym niemal obsesyjnie: czas zmienić lekceważącą opinię na temat warszawskiej Starówki. Naprawdę, trudno zrozumieć, dlaczego niekompletnie odbudowane i nieduże gdańskie stare miasto cieszy się taką estymą wśród mieszkańców i turystów, podczas gdy nasze traktowane jest nieustająco jako socrealistyczny gniot, coś niepoważnego i udawanego. Tymczasem jego urbanistyczna spójność, różnorodność form architektonicznych oraz wysoka jakość detali rzeźbiarskich, malarskich i wykończeniowych zasługuje na wielki szacunek. Pomyślałem o tym po raz kolejny podczas wizyty w gospodzie Kwiaty Polskie, która powstała w lokalu po dawnym sklepie rybnym przy ulicy Wąski Dunaj na rogu Piwnej. Główną ozdobą izby na parterze barokowej kamieniczki są pięknie profilowane, oryginalne belki stropowe. Współczesny projektant wyeksponował je, podłogę ułożył z prostych desek, ściany pokrył białym tynkiem, a bar wzniósł w formie węglowego pieca. W sumie powstała nieduża, stylowa przestrzeń, kojarząca się w jakiś dziwny sposób z klimatami nadwiślańskiego Kazimierza.
W Kwiatach Polskich nie znajdziecie kuchni z fajerwerkami i pióropuszami, jak choćby w sąsiednim Fukierze Magdy Gessler. Ale oddać trzeba sprawiedliwość, że za stosunkowo nieduże pieniądze dostaniecie tu porządną wyżerkę, klasyczny set rodzimych specjałów na całkiem przyzwoitym poziomie. W dodatku kucharz Kwiatów umie sprawnie posługiwać się piecem, co w branży nie jest wcale takie częste. W efekcie taki na przykład kotlet schabowy (17 zł) ma na Wąskim Dunaju nie tylko słuszną wielkość, przyzwoitą grubość, ale również nie ocieka tłuszczem. A dzięki swej chrupkości daje się kroić widelcem. Rozczulający kotlecik ów, kotleciątko wręcz, prezentuje na talerzu swe wdzięki w parze z zasmażaną kapustą. I tu kolejne miłe zaskoczenie: jest to delikatna, młoda, jasnozielona kapusta na szybko ze skwarkami. Nie chcę nawet myśleć, skąd bierze się o tej porze roku główki młodej kapusty, ale niewątpliwie w środku zimy potrafią one zrobić mocne wrażenie na panach w wieku średnim. Dłuższy pobyt we wnętrzu pieca zrobił też bardzo dobrze golonce (3,9 zł za 100 g). Aż zazdrość bierze patrzeć, jak ona jest dopieszczona, napachniona i rozchodząca się na pojedyncze włókna pod delikatnym uciskiem sztućców. Zasmakowała mi też domowa wersja kotleta de volaille (19 zł) wypełniona serem oraz filet z łososia (19 zł), który najpierw perfekcyjnie upieczony wydany został na stół w kąpieli ze stopionego masła.
Kwiaty Polskie szczycą się bogatą kolekcją pierogów. Nie będę psuł dobrego samopoczucia, bo choć znam miejsca, gdzie zawijańce z farszem bywają lepsze, to i tutejsze reprezentują ligę profesjonalną. Szczególnie kołduny z mięsem podawane, jak należy, z klarowanym masłem (13 zł) oraz cepeliny, czyli kartacze, czyli podłużne pyzy z ciasta ziemniaczanego z farszem mięsnym (23 zł). Tutaj wszak należałoby zainicjować poważną dyskusję naukową, czy nadziewane kluchy z białego ciasta godzi się zwać cepelinami? Czy to godne określenie nie jest zarezerwowane wyłącznie dla form ulepionych z ciasta szarego? I czy te z białego nie są po prostu sójkami? Nieważne, tak czy siak w Kwiatach Polskich smakują bardzo dobrze. Podobnie, jak malutkie kopytka (12 zł), szczególnie, gdy poprosicie, by podsmażono je wam na maśle. Mniejszy entuzjazm wzbudzają natomiast placki ziemniaczane, które, w przeciwieństwie do kapitalnie przygotowanych mięs, przesiąknięte są tłuszczem i stanowczo zbyt ciemne. Również, skądinąd smaczne, żurek (12 zł) i złocisty rosół (10 zł), wolałbym, by podawano bardziej gorące.
W trwającym obecnie przedświątecznym szaleństwie postawiłem sobie za punkt honoru, że nie zająknę się ani słowem o zbliżającym się magicznym rzekomo czasie. Nie poddam się chorobliwej przypadłości. I Państwa również namawiam do profilaktyki i terapii. Kwiaty Polskie i inne świetne warszawskie knajpy proszę traktować jako sanatoria, w których uchronić się można przed corocznym obłędem kupowania, gotowania, sprzątania, trzepania i ogólnego mizdrzenia się wszystkich przed wszystkimi.
Gospoda Kwiaty Polskie, ul. Wąski Dunaj 4/6/8, tel. 022 887 650, można płacić kartą

W Kwiatach Polskich nie znajdziecie kuchni z fajerwerkami i pióropuszami, jak choćby w sąsiednim Fukierze Magdy Gessler. Ale oddać trzeba sprawiedliwość, że za stosunkowo nieduże pieniądze dostaniecie tu porządną wyżerkę, klasyczny set rodzimych specjałów na całkiem przyzwoitym poziomie. W dodatku kucharz Kwiatów umie sprawnie posługiwać się piecem, co w branży nie jest wcale takie częste. W efekcie taki na przykład kotlet schabowy (17 zł) ma na Wąskim Dunaju nie tylko słuszną wielkość, przyzwoitą grubość, ale również nie ocieka tłuszczem. A dzięki swej chrupkości daje się kroić widelcem. Rozczulający kotlecik ów, kotleciątko wręcz, prezentuje na talerzu swe wdzięki w parze z zasmażaną kapustą. I tu kolejne miłe zaskoczenie: jest to delikatna, młoda, jasnozielona kapusta na szybko ze skwarkami. Nie chcę nawet myśleć, skąd bierze się o tej porze roku główki młodej kapusty, ale niewątpliwie w środku zimy potrafią one zrobić mocne wrażenie na panach w wieku średnim. Dłuższy pobyt we wnętrzu pieca zrobił też bardzo dobrze golonce (3,9 zł za 100 g). Aż zazdrość bierze patrzeć, jak ona jest dopieszczona, napachniona i rozchodząca się na pojedyncze włókna pod delikatnym uciskiem sztućców. Zasmakowała mi też domowa wersja kotleta de volaille (19 zł) wypełniona serem oraz filet z łososia (19 zł), który najpierw perfekcyjnie upieczony wydany został na stół w kąpieli ze stopionego masła.
Kwiaty Polskie szczycą się bogatą kolekcją pierogów. Nie będę psuł dobrego samopoczucia, bo choć znam miejsca, gdzie zawijańce z farszem bywają lepsze, to i tutejsze reprezentują ligę profesjonalną. Szczególnie kołduny z mięsem podawane, jak należy, z klarowanym masłem (13 zł) oraz cepeliny, czyli kartacze, czyli podłużne pyzy z ciasta ziemniaczanego z farszem mięsnym (23 zł). Tutaj wszak należałoby zainicjować poważną dyskusję naukową, czy nadziewane kluchy z białego ciasta godzi się zwać cepelinami? Czy to godne określenie nie jest zarezerwowane wyłącznie dla form ulepionych z ciasta szarego? I czy te z białego nie są po prostu sójkami? Nieważne, tak czy siak w Kwiatach Polskich smakują bardzo dobrze. Podobnie, jak malutkie kopytka (12 zł), szczególnie, gdy poprosicie, by podsmażono je wam na maśle. Mniejszy entuzjazm wzbudzają natomiast placki ziemniaczane, które, w przeciwieństwie do kapitalnie przygotowanych mięs, przesiąknięte są tłuszczem i stanowczo zbyt ciemne. Również, skądinąd smaczne, żurek (12 zł) i złocisty rosół (10 zł), wolałbym, by podawano bardziej gorące.
W trwającym obecnie przedświątecznym szaleństwie postawiłem sobie za punkt honoru, że nie zająknę się ani słowem o zbliżającym się magicznym rzekomo czasie. Nie poddam się chorobliwej przypadłości. I Państwa również namawiam do profilaktyki i terapii. Kwiaty Polskie i inne świetne warszawskie knajpy proszę traktować jako sanatoria, w których uchronić się można przed corocznym obłędem kupowania, gotowania, sprzątania, trzepania i ogólnego mizdrzenia się wszystkich przed wszystkimi.
Gospoda Kwiaty Polskie, ul. Wąski Dunaj 4/6/8, tel. 022 887 650, można płacić kartą



