Odjazd
15.02.2008
, aktualizacja: 23.11.2010 15:55
Piaseczno, ul. Sienkiewicza 14 (wjazd od ul. Wojska Polskiego)
Nie pytajcie mnie, jak się tutaj znalazłem ani jak tutaj dojechać. Spytajcie o to mojego tatę. Albowiem, trawestując znaną piosenkę, ,,My Heart Belongs to My Daddy''. W każdym razie to właśnie z rodzicami odwiedziłem restaurację Odjazd mieszczącą się w dawnej hali obrabiarek stacji kolejki wąskotorowej w Piasecznie. I do takich rodzinnych spotkań miejsce to nadaje się idealnie. Kolejka grójecka połączyła na przełomie XIX i XX wieku Warszawę z Górą Kalwarią, Grójcem i Nowym Miastem nad Pilicą. Powstała z inicjatywy warszawskiego generał gubernatora, gruzińskiego księcia Aleksandra Imeretyńskiego, obszywającego go bogatego krawca Eugeniusza Paszkowskiego, hrabiego Tomasza Zamoyskiego oraz, jak głosiła plotka, przy finansowym wsparciu Jehudy Ariego Lejba Altera, trzeciego cadyka z Góry Kalwarii. Małe nadwiślańskie miasteczko stało się w drugiej połowie XIX wieku najważniejszym ośrodkiem chasydyzmu w Europie i do grobów tamtejszych Sprawiedliwych pielgrzymowały tysiące Żydów, którym ciuchcia bardzo ułatwiła życie. Warszawskie brukowce początkowo uznały całe to przedsięwzięcie kolejowe za kaprys księcia, krawca, hrabiego i Żyda. Taka stylistyka z pewnością podziała na wyobraźnię również niektórych współczesnych czytelników i najprawdopodobniej ostatecznie wytłumaczy zainteresowanie "Gazety Co Jest Grane" knajpą na linii grójeckiej.
Czy Odjazd to odjazd? O tak, bo gdy wiosenną lub letnią porą połączycie obiadek tutaj z kolejową wycieczką po podwarszawskich kniejach, okazać to się może jedną z najoryginalniejszych atrakcji turystycznych w okolicach naszego miasta. Ale i teraz, gdy aurę mamy smętną, Odjazd zapewnia sporo atrakcji kulinarnych. Podmiejskie restauracje to specyficzny typ gastronomii wyróżniający się zwykle wyjątkowymi lokalnymi specjałami, po które warto fatygować się aż na peryferia. Trochę szkoda zatem, że Odjazd zaopatruje się w tych samych hurtowniach co lokale śródmiejskie, ale też nie ma co traktować dziś Piaseczna jako przysiółka. To warszawska sypialnia, która chce mieć na stole to, co w głównym pokoju. No i ma. W całkiem dobrym wydaniu.
Podobała nam się swojska wersja caprese, czyli sałatka z grillowanych plastrów oscypka i świeżych pomidorów (20 zł). Dobry był modny dziś wśród kucharzy aspirujących grillowany ser kozi na rukoli (23 zł). Smażone kawałki ananasa i kurczaka tworzyły sałatkę ponoć cypryjską (22 zł), a tuszkę marynowanego śledzia podano z tartym jabłkiem, śmietaną i gorącym ziemniakiem (20 zł). Nieco szybciej krew zaczęła mi płynąć w żyłach przy okazji szaszłyków z wątróbek drobiowych i śliwek w bekonie (24 zł), zaś zaskoczeniem był całkiem ciekawie doprawiony i posiekany tatar (22 zł) garnirowany śmietaną? Wołowina z nabiałem? A co na to rebe Alter? Czy to aby nie jest treyf?
Z zupek zamawiajcie gęsty od skrawków wędlin i grzybów żurek (11 zł), inne polewki pozostawiając za kurtyną zapomnienia. W tym miejscu umieśćmy też zrazy zawijane (33 zł), które nigdy nie zostały poddane duszeniu, oraz nudnawe roladki z soli faszerowane szyjkami rakowymi (38 zł). Gdzieś w tych okolicach lądują też polędwiczki wieprzowe (35 zł), które, owszem, smakują ludowi miast i wsi, mnie jednak ten smak już po prostu nuży. Ale już zwykle lekceważonych kotlecików cielęcych (37 zł) tym razem zlekceważyć nie umiem. Podano je owinięte w szynkę parmeńską, złożone na zielonej fasolce posypanej obficie startym parmezanem. Pyszne. Dobrą klasę reprezentował również stek z polędwicy wołowej (41 zł) w sosie z gorgonzoli w towarzystwie połówek ziemniaków. Nie lekceważcie też doskonałego pieczonego pstrąga (34 zł), który rozchodził się na pojedyncze włókna i mocno pachniał koperkiem. Dobra była golonka (33 zł), tyle że nie umiem określić, ile w jej dobroci zasług tutejszego kucharza, a ile dostawcy gastronomicznych kalibrowanych półproduktów. Na finał zaś koniecznie sprawdźcie, jak smakuje pieczone jabłko nadziewane czekoladą z mozzarellą. Dziwne to, ale niedające się zapomnieć wrażenie.
Wizyta felietonisty "Gazety Co Jest Grane" na stacji kolejki grójeckiej ma szanse przejść do historii. Dotąd najbardziej dramatycznym dniem w jej dziejach był 15 lipca 1914 r., kiedy to pod koła nadjeżdżającej samowarki wpadła krowa. Zginęła na miejscu. A kilkunastu pasażerów - donosił "Kurier Warszawski" - doznało kryzysu nerwowego. Co akurat w Odjeździe na pewno państwu nie grozi.
Odjazd, Piaseczno, ul. Sienkiewicza 14 (wjazd od ul. Wojska Polskiego), www.odjazd.eu, tel. 022 770 34 91, można płacić kartą

Czy Odjazd to odjazd? O tak, bo gdy wiosenną lub letnią porą połączycie obiadek tutaj z kolejową wycieczką po podwarszawskich kniejach, okazać to się może jedną z najoryginalniejszych atrakcji turystycznych w okolicach naszego miasta. Ale i teraz, gdy aurę mamy smętną, Odjazd zapewnia sporo atrakcji kulinarnych. Podmiejskie restauracje to specyficzny typ gastronomii wyróżniający się zwykle wyjątkowymi lokalnymi specjałami, po które warto fatygować się aż na peryferia. Trochę szkoda zatem, że Odjazd zaopatruje się w tych samych hurtowniach co lokale śródmiejskie, ale też nie ma co traktować dziś Piaseczna jako przysiółka. To warszawska sypialnia, która chce mieć na stole to, co w głównym pokoju. No i ma. W całkiem dobrym wydaniu.
Podobała nam się swojska wersja caprese, czyli sałatka z grillowanych plastrów oscypka i świeżych pomidorów (20 zł). Dobry był modny dziś wśród kucharzy aspirujących grillowany ser kozi na rukoli (23 zł). Smażone kawałki ananasa i kurczaka tworzyły sałatkę ponoć cypryjską (22 zł), a tuszkę marynowanego śledzia podano z tartym jabłkiem, śmietaną i gorącym ziemniakiem (20 zł). Nieco szybciej krew zaczęła mi płynąć w żyłach przy okazji szaszłyków z wątróbek drobiowych i śliwek w bekonie (24 zł), zaś zaskoczeniem był całkiem ciekawie doprawiony i posiekany tatar (22 zł) garnirowany śmietaną? Wołowina z nabiałem? A co na to rebe Alter? Czy to aby nie jest treyf?
Z zupek zamawiajcie gęsty od skrawków wędlin i grzybów żurek (11 zł), inne polewki pozostawiając za kurtyną zapomnienia. W tym miejscu umieśćmy też zrazy zawijane (33 zł), które nigdy nie zostały poddane duszeniu, oraz nudnawe roladki z soli faszerowane szyjkami rakowymi (38 zł). Gdzieś w tych okolicach lądują też polędwiczki wieprzowe (35 zł), które, owszem, smakują ludowi miast i wsi, mnie jednak ten smak już po prostu nuży. Ale już zwykle lekceważonych kotlecików cielęcych (37 zł) tym razem zlekceważyć nie umiem. Podano je owinięte w szynkę parmeńską, złożone na zielonej fasolce posypanej obficie startym parmezanem. Pyszne. Dobrą klasę reprezentował również stek z polędwicy wołowej (41 zł) w sosie z gorgonzoli w towarzystwie połówek ziemniaków. Nie lekceważcie też doskonałego pieczonego pstrąga (34 zł), który rozchodził się na pojedyncze włókna i mocno pachniał koperkiem. Dobra była golonka (33 zł), tyle że nie umiem określić, ile w jej dobroci zasług tutejszego kucharza, a ile dostawcy gastronomicznych kalibrowanych półproduktów. Na finał zaś koniecznie sprawdźcie, jak smakuje pieczone jabłko nadziewane czekoladą z mozzarellą. Dziwne to, ale niedające się zapomnieć wrażenie.
Wizyta felietonisty "Gazety Co Jest Grane" na stacji kolejki grójeckiej ma szanse przejść do historii. Dotąd najbardziej dramatycznym dniem w jej dziejach był 15 lipca 1914 r., kiedy to pod koła nadjeżdżającej samowarki wpadła krowa. Zginęła na miejscu. A kilkunastu pasażerów - donosił "Kurier Warszawski" - doznało kryzysu nerwowego. Co akurat w Odjeździe na pewno państwu nie grozi.
Odjazd, Piaseczno, ul. Sienkiewicza 14 (wjazd od ul. Wojska Polskiego), www.odjazd.eu, tel. 022 770 34 91, można płacić kartą



