Dwa na Trzy
24.10.2008
, aktualizacja: 23.11.2010 15:30
ul. Bracka 20
Co robić, gdy znudzi się już obserwowanie tych samych min i przegięć w Między Nami? Gdzie iść, gdy w In Vino po raz kolejny nie możesz się doczekać na pyszne spaghetti? Gdzie topić smutki, gdy z Lanczowiska wygania smród i mało przystojne pohukiwania właściciela? W takich właśnie momentach najlepiej zaszyć się w Dwa na Trzy. Lokalik ten objawił się kilka miesięcy temu na podwórku przy Brackiej 20. Piszę objawił, bo jego obecność w naszym świecie musi mieć coś wspólnego z czarną magią. Kto wie, czy tak naprawdę nie powinien nazwać się Dziurawy Kocioł? Ma wielkość chusteczki do nosa i by tam wejść, muszę wciągać brzuch i lekko się schylić. Zupełnie jakbym odwiedzał Państwa Pożyczalskich. Skojarzenie to potęguje wystrój lokalu złożony z kilkudziesięciu foteli, krzeseł, stolików i lampek wypożyczonych z zupełnie innych kontekstów i rzuconych bez ładu i składu. Można tu przekąsić podgrzewane w mikrofalówce tarty albo poprosić barmana o prostą kanapkę. Ale nie po jedzenie wpadamy do Dwa na Trzy. Przychodzimy po ukojenie duszy.
Mikroskopijne wymiary sprawiają, że obecność tutaj wymaga życzliwości i współpracy z bliźnimi. Nie dojdziesz do toalety, jeśli wcześniej sympatycznie nie poprosisz o przepuszczenie siedzących przy barze. Nie znajdziesz drzwi do ogródka, gdy nie uśmiechniesz się do towarzystwa okupującego najbliższą kanapę. Nie zamówisz wiśniówki, jeśli nie zagadasz przyjaźnie z barmanem. I nie próbuj nawet wypróżniać kieliszka samemu. Zatroszcz się o sąsiada. W efekcie dosłownie od pierwszej wizyty stajesz się domownikiem, następnym razem witanym już wylewnie i z pretensjami: - Dlaczego nie było cię wczoraj?
Odkrycie Dwa na Trzy to również wyprawa na drugą stronę warszawskiej rzeczywistości. Mugole pędzący w ważnych sprawach po Brackiej i Kruczej, szukający okazji w Smyku i nowości w Trafficu nie wiedzą, że wystarczy jeden krok, by odnaleźć naszą własną ulicę Pokątną. Podwórko przy Brackiej 20 śmiało może z nią konkurować. Znajdziecie tu tajemniczy, zapomniany i mroczny Pałac Brzozowskich, który swoim klimatem przyciąga uwagę pisarzy. Uwiecznił go na łamach "Sławy i chwały" Jarosław Iwaszkiewicz, ostatnio posłużył też za scenerię jednego z opowiadań Jacka Dehnela z tomu "Balzakiana". W stojącej przed pałacem oficynie działa sklep magiczny, a tuż obok właśnie ulubione Dwa na Trzy. Za jego plecami mieści się restauracja Porta 13, a przez okna można podglądać kuchnię In Vino i Między Nami. Bardziej wtajemniczeni odnajdą tu jeszcze drogę do swoistego salonu Madame Malkin, ale to już rozrywka wyłącznie dla dorosłych mężczyzn. Wieść gminna niesie, że niedługo w samym Pałacu Brzozowskich powstanie jeszcze jeden klub, który klimatem przypominać ma Café Kulturalną.
Uzależnionych od Dwa na Trzy przybywa. Nie będą zachwyceni, że zdradzam ich tajemnicę. Dlaczego jednak nie uchwycić fenomenu miejsca w chwili wzlotu? Zanim stugębna plotka uzna, że Dwa na Trzy się zepsuło? Bo krótka jest, niestety, życzliwość warszawskiej publiczności, oj krótka.
Dwa na Trzy, ul. Bracka 20, nie można płacić kartą, czynne od rana do nocy

Mikroskopijne wymiary sprawiają, że obecność tutaj wymaga życzliwości i współpracy z bliźnimi. Nie dojdziesz do toalety, jeśli wcześniej sympatycznie nie poprosisz o przepuszczenie siedzących przy barze. Nie znajdziesz drzwi do ogródka, gdy nie uśmiechniesz się do towarzystwa okupującego najbliższą kanapę. Nie zamówisz wiśniówki, jeśli nie zagadasz przyjaźnie z barmanem. I nie próbuj nawet wypróżniać kieliszka samemu. Zatroszcz się o sąsiada. W efekcie dosłownie od pierwszej wizyty stajesz się domownikiem, następnym razem witanym już wylewnie i z pretensjami: - Dlaczego nie było cię wczoraj?
Odkrycie Dwa na Trzy to również wyprawa na drugą stronę warszawskiej rzeczywistości. Mugole pędzący w ważnych sprawach po Brackiej i Kruczej, szukający okazji w Smyku i nowości w Trafficu nie wiedzą, że wystarczy jeden krok, by odnaleźć naszą własną ulicę Pokątną. Podwórko przy Brackiej 20 śmiało może z nią konkurować. Znajdziecie tu tajemniczy, zapomniany i mroczny Pałac Brzozowskich, który swoim klimatem przyciąga uwagę pisarzy. Uwiecznił go na łamach "Sławy i chwały" Jarosław Iwaszkiewicz, ostatnio posłużył też za scenerię jednego z opowiadań Jacka Dehnela z tomu "Balzakiana". W stojącej przed pałacem oficynie działa sklep magiczny, a tuż obok właśnie ulubione Dwa na Trzy. Za jego plecami mieści się restauracja Porta 13, a przez okna można podglądać kuchnię In Vino i Między Nami. Bardziej wtajemniczeni odnajdą tu jeszcze drogę do swoistego salonu Madame Malkin, ale to już rozrywka wyłącznie dla dorosłych mężczyzn. Wieść gminna niesie, że niedługo w samym Pałacu Brzozowskich powstanie jeszcze jeden klub, który klimatem przypominać ma Café Kulturalną.
Uzależnionych od Dwa na Trzy przybywa. Nie będą zachwyceni, że zdradzam ich tajemnicę. Dlaczego jednak nie uchwycić fenomenu miejsca w chwili wzlotu? Zanim stugębna plotka uzna, że Dwa na Trzy się zepsuło? Bo krótka jest, niestety, życzliwość warszawskiej publiczności, oj krótka.
Dwa na Trzy, ul. Bracka 20, nie można płacić kartą, czynne od rana do nocy



