kino, teatr, muzyka

Warszawa

Cesarski Pałac

Maciej Nowak
14.11.2008 , aktualizacja: 23.11.2010 15:28
A A A Drukuj
Róg Wierzbowej i Senatorskiej
Z zazdrością pomyślałem w ostatni wtorek o czwórce jurorów naszego konkursu na Knajpę Roku 2008. Gaba Kulka, Katarzyna Herman, Marcin Dorociński i Jerzy Połomski to prawdziwi szczęściarze. Oni tam pasą się i celebrują kolacyjki w Nesebarze, In Vino, Mela Verde, Espana To Tu! i U Likusów, czyli w najlepszych stołecznych lokalach, a ja tu zajmować się muszę chlebem codziennym warszawskiej gastronomii. Dla nich najwykwintniejsze ptifurki, dla mnie twarde suchary. Ta depresyjna refleksja dopadła mnie po wizycie w Cesarskim Pałacu na rogu Wierzbowej i Senatorskiej, restauracji specjalizującej się w syczuańskiej odmianie kuchni chińskiej (A jak pamiętamy z listu p. Jana Kościuszki, znawcy kulinariów wszelakich, kuchnia chińska ,,est omnia divisa in partes quattuor '').

Nie można odmówić kucharzom Cesarskiego Pałacu umiejętności gotowania. Ich fachowość nie rodzi żadnych wątpliwości, a rytuał obierania świeżo upieczonej kaczki po pekińsku (135 zł) wyglądał dokładnie tak jak powinien. Szef kuchni wynurzył się z czeluści zaplecza i na stoliku dostawionym do naszego precyzyjnie skroił z całego ptaka cienkie plastry mięsa, które następnie zawijaliśmy w małe naleśniczki wraz z wiórkami z pora, ogórka i z sosem śliwkowym. Podobnie imponująco zaprezentował się karp przyrządzony jako tradycyjna ryba-wiewiórka (79 zł/kg). Tuszka karpia została wyluzowana i pocięta tak efektownie, że na półmisku przypominała skomplikowaną strukturę rzeźbiarską, jakieś istne epitafium w sosie słodko-kwaśnym ku czci zdekapitowanej ryby. Niestety jednak, restauracja to nie rewia i sztuczki cyrkowe nie zastąpią smaku i wdzięku. A tego, niestety, w Cesarskim Pałacu brakuje. Wszystkie potrawy robiły wrażenie, jakby zostały podkręcone glutaminianem sodu, w związku z czym różnice między nimi kompletnie się pozacierały. Smażone owoce morza (48 zł) przypominały grzyby mu (25,90 zł), a zupie cesarskiej (18,90 zł) jakoś niezbyt daleko było do potrawki z tofu (29,90 zł). Z tego monotonnego kulinarnego krajobrazu wyróżniały się usmażone na chrupko wiórki tofu (14,90 zł), plastry upieczonego boczku (32 zł) oraz uszy wieprzowe (13,90 zł). Tofu przypominało aromatyczne brązowe sucharki, boczek z kolei ułożony na talerzu w zgrabny stosik pozostanie najmilszym chyba wspomnieniem z Cesarskiego Pałacu: kruchy i miękki zarazem, aromatyczny i rozchodzący się na pojedyncze włókna. Do wielbicieli bardziej egzotycznych doznań przemówią uszy i będą to z pewnością pierwsze mówiące uszy świata. Podano je w formie carpaccio, czyli kompozycji z cieniusieńkich płatów czegoś w rodzaju mocno czosnkowego salcesonu z wieprzowych słuchów. W zębach przyjemnie chrupały delikatne chrząstki, a ich meandryczne przekroje tworzyły intrygującą dekorację.

Cesarski Pałac rozczarował. Ale to w ogóle był dzień pełen rozczarowań. Okrągła rocznica odzyskania niepodległości, najradośniejszego wydarzenia w polskich dziejach, obchodzona była w smutku i zażenowaniu. Plac Teatralny widziany z okien Cesarskiego Pałacu wyglądał jak za dawnych peerelowskich czasów. Opanowany przez policję, tajniaków, czarne limuzyny oficjalnych gości prezydenckiego balu, podzielony barierkami i pozbawiony spacerowiczów nie świadczył o jakimś specjalnie dobrym nastroju Polaków. Zorganizowany kilkaset metrów dalej kontrbal środowisk anarchistycznych nie budził lepszych myśli. Zespół bębniarzy i ogniomistrzów w dredach to dość słaba alternatywa wobec nadęcia oficjalnych obchodów. Smutek, smutek zapanował w Warszawie.

Cesarski Pałac, ul. Senatorska 27, tel. 022 827 97 07, można płacić kartą, dostępny dla osób na wózkach





Podziel się