Korkociąg
19.12.2008
, aktualizacja: 23.11.2010 15:26
ul. Emilii Plater 9/11
Rosnąca popularność miejsc takich jak Korkociąg jest dowodem zmian, o których aż nie chce się pisać. Polacy oto, wchodząc do europejskiej rodziny, wyrzekają się tradycyjnej gorzałki i zwracają ku winom. O tempora, o mores! Przecież pierwszeństwo w produkcji i konsumpcji wódeczki było naszym narodowym klejnotem i orężem, którym dumnie kłuliśmy po oczach Moskali. Co z naszymi odwiecznymi obyczajami? Co ze znaną powszechnie w Europie gwałtownością po alkoholu? Polską głową i polskim kacem? Co z piciem berbeluchy, brandyłusty, czyściochy, giganta, fycha, hardygały, kochaneczki, kucyi, likworu, lizaka, mędrochny, okowity, oryli, palenki, przewrotnicy, śmierdziuchy i zwrotnicy? Co z całym bogactwem "Polskiego słownika pijackiego" Juliana Tuwima? Czy instytucja lornety z meduzą, picia do dna i "łykniem, bo odwykniem" odchodzi bezpowrotnie? Czy nadszedł już kres instytucji ludowej kultury zwanych izbami wytrzeźwień alias żłobkami? Czy nikogo już z nas nie zawiozą ani na Kolską w Warszawie, ani na Rozrywki w Krakowie? Stop! To już zbyt śmiała hipoteza. Z pewnych źródeł wiem, że firmom tym nie brakuje klientów, więc duch w narodzie przynajmniej na razie nie ginie. I mam tylko nadzieję, że nie goszczą tam wyłącznie nieszczęśnicy po przedawkowaniu wina. Bo to już stan całkowicie nie do pozazdroszczenia. Wódeczka jest bardziej bezpośrednią koleżanką. Do wina należy podchodzić, jak mówi poeta, "z szaconkiem, bo się może skończyć źle".
I to akurat Korkociąg na Emilii Plater 9/11 gwarantuje. Lokal specjalizuje się w winach madziarskich, niegdyś zwanych u nas węgrzynami i z racji sąsiedztwa będących najpopularniejszymi trunkami tego typu na polskich stołach. Działający prawie trzy wieki Fukier na Rynku Staromiejskim miał największą kolekcję węgrzynów w Europie. Gdy tylko naziści zajęli Warszawę w roku 1939, cała zawartość piwnic została wywieziona do Niemiec. I jak znamy powściągliwość naszych zachodnich sąsiadów - niekoniecznie dotąd wypita. Dokąd nie uda się odzyskać tych skarbów, spokojnie można nadrabiać straty w Korkociągu właśnie. We wnętrzach nawiązujących do modnego dziś art déco, pięknych i funkcjonalnych, wiszą na ścianach portrety węgierskich winiarzy. Każdej butelce przypisano ojca, każdemu z nich w chwili potrzeby zajrzeć można głęboko i ufnie w oczy. I to jest fajne, i to jest stylowe.
Słabiej, niestety, wypada oferta kulinarna. A przynajmniej te chwile, gdy Korkociąg próbuje z winiarni przeistaczać się w bistro serwujące dania lunchowe i obiadowe. Makrela na ciepło (30 zł) z powodu intensywnego zapachu rybnego i wysuszenia była właściwie niejadalna, a karbonada flamandzka, czyli trzy cienkie eskalopki z polędwicy wołowej w sosie z ciemnego piwa, w żaden sposób nie zasługują ani na tę cenę (49 zł), ani na tę nazwę. Uwłaczające dla legendarnej halaszlo jest również to, co podają w Korkociągu jako węgierską zupę rybną (15 zł) - cienki bulionik ze skromnego kawałeczka łososia z dużą ilością świeżej papryki i pomidorów. Nie, nie, tak się nie godzi. Węgierska zupa rybna to zjawisko zbyt poważne, aby tak je traktować.
Gdy jednak zdecydujemy się na spędzenie w Korkociągu nie kolacyjki, ale po prostu wieczoru z winami w gronie przyjaciół, to wtedy wyjdziemy w pełni usatysfakcjonowani. Do świetnych win zamawiajmy wtedy przekąski, przystawki, a nawet wyśmienitą zabielaną zupę borowikową (25 zł), na której dnie pływają kawałki suszonych moreli. Mdławy i szeroki smak grzybów znajduje tu ostrą puentę owocową. To zestawienie zaskakujące, a jednocześnie bardzo wyrafinowane. Nie zlekceważcie świetnego pasztetu (16 zł) z jeszcze świetniejszą karmelizowaną pigwą, żurawinami i pestkami słonecznika ani kaczej wątróbki podanej z tęgim sosem owocowym (19 zł) oraz pysznej gruszki gotowanej w czerwonym winie, kontrapunktowanej kawałkami gorgonzoli (17 zł). I to wszystko popijajcie oczywiście winem tygodnia. Obecnie jest nim dostojne, burgundzkie w typie Sigilum Lolliense rocznik 2005. Kurdesz nad kurdeszami!
Korkociąg, ul. Emilii Plater 9/11, tel. 022 625 41 97, można płacić kartą, www.korkociag.pl

I to akurat Korkociąg na Emilii Plater 9/11 gwarantuje. Lokal specjalizuje się w winach madziarskich, niegdyś zwanych u nas węgrzynami i z racji sąsiedztwa będących najpopularniejszymi trunkami tego typu na polskich stołach. Działający prawie trzy wieki Fukier na Rynku Staromiejskim miał największą kolekcję węgrzynów w Europie. Gdy tylko naziści zajęli Warszawę w roku 1939, cała zawartość piwnic została wywieziona do Niemiec. I jak znamy powściągliwość naszych zachodnich sąsiadów - niekoniecznie dotąd wypita. Dokąd nie uda się odzyskać tych skarbów, spokojnie można nadrabiać straty w Korkociągu właśnie. We wnętrzach nawiązujących do modnego dziś art déco, pięknych i funkcjonalnych, wiszą na ścianach portrety węgierskich winiarzy. Każdej butelce przypisano ojca, każdemu z nich w chwili potrzeby zajrzeć można głęboko i ufnie w oczy. I to jest fajne, i to jest stylowe.
Słabiej, niestety, wypada oferta kulinarna. A przynajmniej te chwile, gdy Korkociąg próbuje z winiarni przeistaczać się w bistro serwujące dania lunchowe i obiadowe. Makrela na ciepło (30 zł) z powodu intensywnego zapachu rybnego i wysuszenia była właściwie niejadalna, a karbonada flamandzka, czyli trzy cienkie eskalopki z polędwicy wołowej w sosie z ciemnego piwa, w żaden sposób nie zasługują ani na tę cenę (49 zł), ani na tę nazwę. Uwłaczające dla legendarnej halaszlo jest również to, co podają w Korkociągu jako węgierską zupę rybną (15 zł) - cienki bulionik ze skromnego kawałeczka łososia z dużą ilością świeżej papryki i pomidorów. Nie, nie, tak się nie godzi. Węgierska zupa rybna to zjawisko zbyt poważne, aby tak je traktować.
Gdy jednak zdecydujemy się na spędzenie w Korkociągu nie kolacyjki, ale po prostu wieczoru z winami w gronie przyjaciół, to wtedy wyjdziemy w pełni usatysfakcjonowani. Do świetnych win zamawiajmy wtedy przekąski, przystawki, a nawet wyśmienitą zabielaną zupę borowikową (25 zł), na której dnie pływają kawałki suszonych moreli. Mdławy i szeroki smak grzybów znajduje tu ostrą puentę owocową. To zestawienie zaskakujące, a jednocześnie bardzo wyrafinowane. Nie zlekceważcie świetnego pasztetu (16 zł) z jeszcze świetniejszą karmelizowaną pigwą, żurawinami i pestkami słonecznika ani kaczej wątróbki podanej z tęgim sosem owocowym (19 zł) oraz pysznej gruszki gotowanej w czerwonym winie, kontrapunktowanej kawałkami gorgonzoli (17 zł). I to wszystko popijajcie oczywiście winem tygodnia. Obecnie jest nim dostojne, burgundzkie w typie Sigilum Lolliense rocznik 2005. Kurdesz nad kurdeszami!
Korkociąg, ul. Emilii Plater 9/11, tel. 022 625 41 97, można płacić kartą, www.korkociag.pl

-
Re: Korkociąg
puterko00
28.09.09, 19:42
To prawda.Bardzo fajne miejsce. Tutaj wielkim plusem sa naprawde dobre dania i do tego po pracy jako smaczna przystaweczka mozna wypic dobre winko.»


