Izumi Sake
23.01.2009
, aktualizacja: 23.11.2010 15:22
Wielbiciele japońskiej kuchni stanowią w Warszawie środowisko mocno podzielone. Znam takich, którzy nie wyobrażają sobie surowej rybki nigdzie indziej niż w Tomo Sushi na Kruczej, inni są gotowi do ostatniej kropli krwi walczyć o honor Sakana Sushi na Moliera. My, pokutnicy z zakonu "Gazety Co Jest Grane", mamy jeszcze inne preferencje: dwa lata temu za knajpę roku uznaliśmy Izumi Sushi na placu Zbawiciela, i od tego czasu stoimy murem za tym lokalem. Co nie jest specjalnie przykrym i trudnym wyzwaniem, bo sukcesy nie zawróciły w głowie właścicielom Izumi. Knajpa nieustająco trzyma wysoki poziom, produkty są świeże, a pomysły na sushi, maki i nigiri - ciągle zaskakujące. Z tego powodu Izumi dosłownie pęka w szwach i, co wyjątkowe w kraju, gdzie z narzekania uczyniliśmy narodową religię, nie słychać na mieście tego nieznośnego jęczenia i przewracania oczami, że kiedyś to było miejsce, ale dzisiaj, panie, to już nie to samo
Pewnie, że nie to samo! Od kilku tygodni Izumi ma jeszcze jedną słodką tajemnicę, znaną dotąd tylko najbardziej wytrwałym fanom. Kilka metrów od głównej siedziby, tuż za kawiarnią Karma, działa mikroskopijne, liczące ledwie 15 krzeseł i 3 stoliki, Izumi Sake. A że samo słowo izumi oznacza źródło, więc nowy szyld rozumieć trzeba jako krynicę sake. W rzeczy samej. Znajdziemy tu kilkanaście odmian tego japońskiego alkoholu, na ścianie zaś tapetę przedstawiającą beczki, w których bywa transportowana. Jest sake standardowa, dwudziestoprocentowa, jest sake słodkawa od patatów używanych przy jej warzeniu, jest sake złota, jest w końcu sake o mocy, o mój Boże, pan Oo podaje ją z drżeniem rąk i głosu - trzydziestostopniowej. No tak, nie są to jakieś specjalnie imponujące osiągi, ale sake na zimno w karafkach lub na ciepło w lakowych czajniczkach harmonijnie podkreśla smak tutejszych makaronów. A to one właśnie królują w menu nowej restauracji.
Japońskie makarony dzielą się na cztery główne typy: somen (cienki pszenny), udon (gruby pszenny), ramen (cienki pszenno-jajeczny) oraz soba (cienki gryczany). W Izumi Sake spróbować można wszystkich, przygotowywanych w zupach, smażonych lub na zimno z dodatkiem surowych, chrupkich warzyw, wieprzowiny, jajek czy owoców morza. Znalezienie ulubionego wariantu wymaga kilku prób, ale przynosi też niemało satysfakcji. Mnie najbardziej przypadł do gustu ramen w bulionie mięsnym z kawałkami ciasteczka z kalmarów (36 zł), ale spotkałem również takich, którzy szaleją za ramen w zalewie z wrzątku i sosu sojowego. Ciekawe doznania zapewnia solidny udon w bulionie z wielkimi krewetkami (39 zł) oraz smażony z kwaskowato-słodkawą pastą z owoców (36 zł). Gwiazdami makaronowego menu są z całą pewnością soba lub somen (34 zł), podawane na zimno na bambusowej macie. Przyprawione są suszonymi płatkami wodorostów nori, odrobiną ostrego wasabi oraz tsuyu, składającym się z delikatnego sosu sojowego oraz słodkiej sake. Makaron przekładamy pałeczkami z maty do małej miseczki z tsuyu i dopiero wtedy przenosimy do ust. Makaronowego szaleństwa dopełnia w Izumi Sake wyśmienite oyako donburi (36 zł), czyli miseczka ryżu z ułożonymi na nim kawałkami kurczaka zasmażonymi z jajkiem. O eskcentrycznym poczuciu humoru mieszkańców Kraju Kwitnącej Wiśni, znanym nam dobrze choćby z drugiej części "Kill Billa", świadczy nazwa tej potrawy, która oznacza ,,rodzica z dzieckiem''.
Dania główne warto poprzedzić egzotycznymi przekąskami. Pyszne są gyoza, czyli gotowane na parze, a następnie podgrzewane na grillu pierożki z mięsem (19 zł) lub warzywami (16 zł). Wielkie wrażenie robią też kabocha korokke, czyli panierowane na chrupko krokiety z dyni (23 zł), a także kawałki kurczaka w suchej, trzeszczącej w zębach obsypce, zwane tori no karaage (19 zł). Gdybyście zaś chcieli doświadczyć prawdziwej magii, zamówcie yaki dako (21 zł), czyli sześć ryżowych gałek obsypanych ziarnami czarnuszki i kryjących w sobie kawałeczki ośmiornicy. Gdy już znajdą się na stole, wstrzymajcie oddech i przyjrzyjcie się, co dzieje się na talerzu: malutkie kulki udekorowane są cienkimi płatkami suszonej ryby bonito. Pod wpływem ciepła wydzielanego przez ryż listki bonito trzepoczą niczym skrzydła spłoszonych owadów. Czary, prawdziwe dalekowschodnie czary.
Izumi Sake, ul. Mokotowska 17 (wejście od pl. Zbawiciela), tel. 022 825 79 50, można płacić kartą, dostępne dla osób na wózkach.

Pewnie, że nie to samo! Od kilku tygodni Izumi ma jeszcze jedną słodką tajemnicę, znaną dotąd tylko najbardziej wytrwałym fanom. Kilka metrów od głównej siedziby, tuż za kawiarnią Karma, działa mikroskopijne, liczące ledwie 15 krzeseł i 3 stoliki, Izumi Sake. A że samo słowo izumi oznacza źródło, więc nowy szyld rozumieć trzeba jako krynicę sake. W rzeczy samej. Znajdziemy tu kilkanaście odmian tego japońskiego alkoholu, na ścianie zaś tapetę przedstawiającą beczki, w których bywa transportowana. Jest sake standardowa, dwudziestoprocentowa, jest sake słodkawa od patatów używanych przy jej warzeniu, jest sake złota, jest w końcu sake o mocy, o mój Boże, pan Oo podaje ją z drżeniem rąk i głosu - trzydziestostopniowej. No tak, nie są to jakieś specjalnie imponujące osiągi, ale sake na zimno w karafkach lub na ciepło w lakowych czajniczkach harmonijnie podkreśla smak tutejszych makaronów. A to one właśnie królują w menu nowej restauracji.
Japońskie makarony dzielą się na cztery główne typy: somen (cienki pszenny), udon (gruby pszenny), ramen (cienki pszenno-jajeczny) oraz soba (cienki gryczany). W Izumi Sake spróbować można wszystkich, przygotowywanych w zupach, smażonych lub na zimno z dodatkiem surowych, chrupkich warzyw, wieprzowiny, jajek czy owoców morza. Znalezienie ulubionego wariantu wymaga kilku prób, ale przynosi też niemało satysfakcji. Mnie najbardziej przypadł do gustu ramen w bulionie mięsnym z kawałkami ciasteczka z kalmarów (36 zł), ale spotkałem również takich, którzy szaleją za ramen w zalewie z wrzątku i sosu sojowego. Ciekawe doznania zapewnia solidny udon w bulionie z wielkimi krewetkami (39 zł) oraz smażony z kwaskowato-słodkawą pastą z owoców (36 zł). Gwiazdami makaronowego menu są z całą pewnością soba lub somen (34 zł), podawane na zimno na bambusowej macie. Przyprawione są suszonymi płatkami wodorostów nori, odrobiną ostrego wasabi oraz tsuyu, składającym się z delikatnego sosu sojowego oraz słodkiej sake. Makaron przekładamy pałeczkami z maty do małej miseczki z tsuyu i dopiero wtedy przenosimy do ust. Makaronowego szaleństwa dopełnia w Izumi Sake wyśmienite oyako donburi (36 zł), czyli miseczka ryżu z ułożonymi na nim kawałkami kurczaka zasmażonymi z jajkiem. O eskcentrycznym poczuciu humoru mieszkańców Kraju Kwitnącej Wiśni, znanym nam dobrze choćby z drugiej części "Kill Billa", świadczy nazwa tej potrawy, która oznacza ,,rodzica z dzieckiem''.
Dania główne warto poprzedzić egzotycznymi przekąskami. Pyszne są gyoza, czyli gotowane na parze, a następnie podgrzewane na grillu pierożki z mięsem (19 zł) lub warzywami (16 zł). Wielkie wrażenie robią też kabocha korokke, czyli panierowane na chrupko krokiety z dyni (23 zł), a także kawałki kurczaka w suchej, trzeszczącej w zębach obsypce, zwane tori no karaage (19 zł). Gdybyście zaś chcieli doświadczyć prawdziwej magii, zamówcie yaki dako (21 zł), czyli sześć ryżowych gałek obsypanych ziarnami czarnuszki i kryjących w sobie kawałeczki ośmiornicy. Gdy już znajdą się na stole, wstrzymajcie oddech i przyjrzyjcie się, co dzieje się na talerzu: malutkie kulki udekorowane są cienkimi płatkami suszonej ryby bonito. Pod wpływem ciepła wydzielanego przez ryż listki bonito trzepoczą niczym skrzydła spłoszonych owadów. Czary, prawdziwe dalekowschodnie czary.
Izumi Sake, ul. Mokotowska 17 (wejście od pl. Zbawiciela), tel. 022 825 79 50, można płacić kartą, dostępne dla osób na wózkach.



