Vapiano
13.02.2009
, aktualizacja: 23.11.2010 15:20
ul. Taśmowa 7
Czy zauważyliście, że na Służewcu Przemysłowym powstała baza UFO? Jeszcze w zeszłym roku wylądowało tam kilka monstrualnie wielkich pojazdów międzygalaktycznych, które w kosmicznym spokoju czekają na rozkaz z dalekiej centrali. Naprawdę, trudno pozbyć się tego wrażenia, gdy o zmroku przejeżdża się wiaduktem Marynarskiej nad stacją kolejową Służewiec. Wokół zasyfiony, postindustrialny krajobraz, a tu grafitowoszare konstrukcje, z połyskliwymi fasadami rozświetlonymi setkami drobnych migocących lamp ledowych. Czyste s.f. Tylko patrzeć, gdy na ulicę wejdzie nieduży autostopowicz z wielką głową, plazmowymi ekranami zamiast oczu i bardzo długimi, patyczkowatymi odnóżami Gdy już się przyzwyczaicie do jego obecności, a może nawet jak Elliott z filmu Spielberga - zaprzyjaźnicie i pokochacie, proponuję wtedy wizytę w Vapiano, restauracji mieszczącej się na parterze jednego z tajemniczych obiektów na Marynarskiej. W rzeczy samej obecność przybysza z innych światów bardzo ułatwi wizytę, bo system operacyjny tej knajpy wymaga umiejętności z zakresu high-tech.
Przy wejściu każdy klient otrzymuje kartę zbliżeniową, której pilnować trzeba jak oka w głowie, bo gdyby - nie daj Boże - zgubiła się, zostaniecie obciążeni kwotą 200 zł. Niezależnie od tego, co zjedliście. Karta służy do złożenia zamówienia przy długim bufecie, podzielonym na cztery sekcje: przystawkową, makaronową, pizzową i bar z napojami. Wybieracie potrawę z ulotki, przykładacie kartę do kasy, a kucharz obciąża konto odpowiednią kwotą. Tymczasem zajmujemy stolik, wedle gustu wysoki lub niski, i gramy w orła czy reszkę, zgadując, czy nasze specjały są już gotowe. Bo nie liczmy na kelnerów - zamówienie trzeba odebrać osobiście, co w lokalu o powierzchni małego lotniska stwarza okazję do kilku długich spacerów, gdy okaże się, że źle oceniliśmy czas gotowania. Jeszcze fajniej jest przy okazji pizzy: w tym wypadku otrzymujemy od pizzolo pagera, który wibruje i mruga, gdy nasza capriciosa jest już gotowa. I wtedy, już bez wpadek, można pomknąć po jej odbiór. Wszystko to brzmi dość skomplikowanie i niestety jest skomplikowane. Z pewnością młodsi klienci dadzą sobie radę, ale już nie jestem pewien, czy poleciłbym Vapiano moim rodzicom, którzy staruszkami nie są, ale w klimacie centrum dowodzenia NATO mogą się nie odnaleźć.
Warszawskie Vapiano to pierwszy polski lokal sieci dobrze znanej w Niemczech i wielu innych krajach bogatego świata. O tym, że nie jest to miejsce dla każdego, oprócz skomplikowanego systemu obsługi świadczy też designerski, wyrafinowany wystrój. Wielki, żywy płomień pochwycony w szklaną klatkę na środku sali, piękne meble i marmurowe wykończenia stołów dają z pewnością wiele estetycznej satysfakcji. Ale najbardziej cieszyć się będą wielbiciele fastfoodu, którym osiągnięta pozycja społeczna nie pozwala już bywać w McDonaldzie czy KFC. Tutaj na nowo odnajdą swe dziecięce namiętności, bo Vapiano to fastfood. Wypasiony fastfood z włoskimi pastami i pizzą, przyrządzanymi na wysokim, gastrofilskim poziomie. Wszystkie rodzaje makaronów przygotowywane są codziennie rano na miejscu i porcjowane do pojemników. Gotowane każdorazowo al dente, nigdy nie taplają się w garnkach w oczekiwaniu na klientów. Do wszystkich dań używane są świeże, chrupkie warzywa i mnóstwo aromatycznych ziół. Komu mało, to może skorzystać jeszcze z setek doniczek z bazylią i melisą rozstawionych na stolikach. Warto zwracać uwagę również na oferty dnia. Ja w ostatni wtorek trafiłem na przykład na doskonałą sałatkę z kuskusu oraz oryginalne spaghetti z pasternakiem i pomarańczą.
Niby wszystko fajnie, jednak tak naprawdę nie sposób uwolnić się od uczucia pobytu w laboratorium. Dodatkowo wzmacnia to fakt, że kucharze pracują w lateksowych rękawiczkach. Radzę zaczepić naukowców ze Szkoły Głównej Gospodarstwa Wielkiego, by dowiedzieć się, jak złudna to ochrona przed bakteriami. Mikroorganizmy uwielbiają mokre i ciepłe wnętrza rękawiczek i namnażają się tam w postępie geometrycznym, stwarzając dopiero wtedy autentyczne zagrożenie epidemiologiczne. Dużo skuteczniej jest dbać o higienę, po prostu myjąc ręce. W ogóle, ,,po prostu'' to najlepsza recepta na smaczne jedzenie i dobrą knajpę.
Vapiano, ul. Taśmowa 7, tel. 022 356 10 50, otwarte od pon. do pt. 10-23, sob.-niedz. 11-23, można płacić kartą, www.vapiano.de/pl

Przy wejściu każdy klient otrzymuje kartę zbliżeniową, której pilnować trzeba jak oka w głowie, bo gdyby - nie daj Boże - zgubiła się, zostaniecie obciążeni kwotą 200 zł. Niezależnie od tego, co zjedliście. Karta służy do złożenia zamówienia przy długim bufecie, podzielonym na cztery sekcje: przystawkową, makaronową, pizzową i bar z napojami. Wybieracie potrawę z ulotki, przykładacie kartę do kasy, a kucharz obciąża konto odpowiednią kwotą. Tymczasem zajmujemy stolik, wedle gustu wysoki lub niski, i gramy w orła czy reszkę, zgadując, czy nasze specjały są już gotowe. Bo nie liczmy na kelnerów - zamówienie trzeba odebrać osobiście, co w lokalu o powierzchni małego lotniska stwarza okazję do kilku długich spacerów, gdy okaże się, że źle oceniliśmy czas gotowania. Jeszcze fajniej jest przy okazji pizzy: w tym wypadku otrzymujemy od pizzolo pagera, który wibruje i mruga, gdy nasza capriciosa jest już gotowa. I wtedy, już bez wpadek, można pomknąć po jej odbiór. Wszystko to brzmi dość skomplikowanie i niestety jest skomplikowane. Z pewnością młodsi klienci dadzą sobie radę, ale już nie jestem pewien, czy poleciłbym Vapiano moim rodzicom, którzy staruszkami nie są, ale w klimacie centrum dowodzenia NATO mogą się nie odnaleźć.
Warszawskie Vapiano to pierwszy polski lokal sieci dobrze znanej w Niemczech i wielu innych krajach bogatego świata. O tym, że nie jest to miejsce dla każdego, oprócz skomplikowanego systemu obsługi świadczy też designerski, wyrafinowany wystrój. Wielki, żywy płomień pochwycony w szklaną klatkę na środku sali, piękne meble i marmurowe wykończenia stołów dają z pewnością wiele estetycznej satysfakcji. Ale najbardziej cieszyć się będą wielbiciele fastfoodu, którym osiągnięta pozycja społeczna nie pozwala już bywać w McDonaldzie czy KFC. Tutaj na nowo odnajdą swe dziecięce namiętności, bo Vapiano to fastfood. Wypasiony fastfood z włoskimi pastami i pizzą, przyrządzanymi na wysokim, gastrofilskim poziomie. Wszystkie rodzaje makaronów przygotowywane są codziennie rano na miejscu i porcjowane do pojemników. Gotowane każdorazowo al dente, nigdy nie taplają się w garnkach w oczekiwaniu na klientów. Do wszystkich dań używane są świeże, chrupkie warzywa i mnóstwo aromatycznych ziół. Komu mało, to może skorzystać jeszcze z setek doniczek z bazylią i melisą rozstawionych na stolikach. Warto zwracać uwagę również na oferty dnia. Ja w ostatni wtorek trafiłem na przykład na doskonałą sałatkę z kuskusu oraz oryginalne spaghetti z pasternakiem i pomarańczą.
Niby wszystko fajnie, jednak tak naprawdę nie sposób uwolnić się od uczucia pobytu w laboratorium. Dodatkowo wzmacnia to fakt, że kucharze pracują w lateksowych rękawiczkach. Radzę zaczepić naukowców ze Szkoły Głównej Gospodarstwa Wielkiego, by dowiedzieć się, jak złudna to ochrona przed bakteriami. Mikroorganizmy uwielbiają mokre i ciepłe wnętrza rękawiczek i namnażają się tam w postępie geometrycznym, stwarzając dopiero wtedy autentyczne zagrożenie epidemiologiczne. Dużo skuteczniej jest dbać o higienę, po prostu myjąc ręce. W ogóle, ,,po prostu'' to najlepsza recepta na smaczne jedzenie i dobrą knajpę.
Vapiano, ul. Taśmowa 7, tel. 022 356 10 50, otwarte od pon. do pt. 10-23, sob.-niedz. 11-23, można płacić kartą, www.vapiano.de/pl



