kino, teatr, muzyka

Warszawa

Divino

Maciej Nowak
30.03.2009 , aktualizacja: 23.11.2010 15:13
A A A Drukuj
ul. Krucza 41/43
Divino na ulicy Kruczej należy do tego samego klucza włoskich lokali, co trzy knajpy na Grójeckiej: pizzeria Non Solo oraz dwie spaghetterie A Modo Mio i Il pastato. A że szyldy te cieszą się w niektórych kręgach opinią kultowych, więc każdy kolejny z pewnością liczyć może na wierną publiczność. Niestety, nie ma co wierzyć agresywnym wpisom na fora internetowe, bo już od pewnego czasu widać, że ogromna konkurencja panująca między włoskimi restauracjami Warszawy przeradza się w prawdziwą vendettę w przestrzeni wirtualnej. Emocje, jak to we włoskich scenariuszach, sięgają zenitu, wypowiedzi bywają gwałtowne i bezwzględne. Właściciel Divino et Consortes, błękitnooki przystojniaczek w typie italiano vero, sam zachęca na swojej stronie internetowej: ,,Sei contento del nostro tipo di locale? Cosa ne pensi del servizio, e la cucina ti e piaciuta?''. Zresztą, z bezceremonialnego stosunku do klientów te lokale słyną. W Non Solo jeszcze niedawno wisiał (a może wisi nadal) groźny napis: ,,Prawdziwą włoską pizzę je się z pojedynczą porcją sosu''. Nie toleruje się tu domorosłych znawców włoszczyzny, którzy preferują polską pizzę osiedlową utopioną w wiadrze ketchupu, żeby było bardziej miękko. Włoch przy jedzeniu lubi ruszać szczęką.

Skromna karta kryje w sobie kilka miłych propozycji. Pierwsze z nich są śniadania (zwane z włoska colazioni), które konkurować mogą z tymi podawanymi w mieszczącej się nieopodal 6/12. Ja sam zjadłem bardzo porządną frittatę (14 zł), czyli solidny omlet z wędliną, warzywami i serem. Z dań obiadowych największe wrażenie zrobiła saltimbocca alla romana (30 zł), tym razem przygotowana z medalionów kurczaczych z plastrami szynki parmeńskiej i szałwią. A szałwia pachniała tak intensywnie, tak oszałamiająco, tak bardzo budziła tęsknotę za wiosną (która przyjdzie bezwarunkowo, jeśli uwierzycie mi, a nie meteorologom). Smaczny, choć już nie oszałamiający, był stek z polędwicy wołowej w kremie balsamicznym (39 zł) oraz eskalopki wieprzowe w sosie grzybowym (30 zł). W Divino znajdziecie ogromny wybór makaronów. Podają je ugotowane jak należy, twardawe, opierające się zębom, z mnóstwem rozmaitych sosów. Nie będę dowodził wyższości carbonary nad puttanescą, bo to problem nie tylko, trudny, ale też niebezpieczny. Bo jak tu szukać consensusu między mediolańskimi karbonariuszami i rzymskimi prostytutkami? Wolałbym nie wcinać się w tę dyskusję. Każdy wybiera pasty według własnego gustu i własnych wspomnień. Moje doświadczenia pokazują, że w Divino w żadnym wypadku nie będzie to wybór spalony (ceny od 17 do 32 zł). Przy okazji można też spróbować bruschettoni (26-27 zł), które przyrządzane są tutaj w formie ogromnych pajd chleba prosto z pieca, obficie obłożonych dodatkami. Ta kompozycja przybliża się w tajemniczy sposób do polskiej pizzy osiedlowej, więc wydaje się strzałem w dziesiątkę. Ja sałatki omijam dużym łukiem, ale A. zamówiła klasyczne caprese (21 zł), które prezentowało się w pełni profesjonalnie.

Divino to nie jest z pewnością najwybitniejsza włoska kuchnia w naszym mieście. Czuje się za to w tym lokalu klimat rzymskiej cafeterii, która bardziej niż restauracją chce być przede wszystkim instytucją służącą integracji społecznej. Solidne, wygodne krzesła i stoliki, funkcjonalny, skromny wystrój, duży wybór gazet, ogromne okna wychodzące na ruchliwą Kruczą mogą uczynić z tego miejsca ważny punkt Warszawy. A gdy przyjdzie nareszcie wiosna (bo przyjdzie na pewno, proszę wierzyć mi, nie meteorologom) i gdy usunięte zostaną szklane ściany między wnętrzem a chodnikiem, to będziemy mieli lokal w typie tych, które lubimy najbardziej. Otwarty, wielkomiejski i gwarny, oddający nerwowy rytm dzisiejszej Warszawy.

Divino, ul. Krucza 41/43, tel. 022 621 61 77, www.di-vino.pl, otwarte od 9 rano do ostatniego gościa, można płacić kartą



Podziel się