La Iberica
04.06.2010
, aktualizacja: 23.11.2010 14:21
Wawer, ul. Płowiecka 35, róg Nowowiśniowej
ZOBACZ TAKŻE
- Konkurs na knajpę roku: Restauracja z kucharzem-aniołem (17-11-10, 11:00)
- W Komitecie (02-07-10, 06:00)
Trzeba mocno dzierżyć w dłoni dżipiesową sieć Ariadny, by przedrzeć się przez estakady i objazdy budowanego właśnie węzła Marsa. Trasy przejazdów są tutaj całkowicie abstrakcyjne i fantazyjne. Ja na przykład dostałem się na róg Płowieckiej i Nowowiśniowej przez Anin, miejscowi twierdzą jednak, że szybciej i prościej jechać ulicą Marsa i dopiero stamtąd skręcić w Nowowiśniową. Tak czy siak warto zdecydować się na tę wyprawę, bo po kilku chwilach zagubienia pośród przydrożnych pejzaży rodem z Ameryki Południowej odnajdziemy restaurację, w której gotuje anioł o imieniu Jose. Przybył do nas przed jakimś czasem z Malagi w południowej Hiszpanii, gotował w kilku iberyjskich restauracjach w Warszawie, aż w końcu osiadł na swoim. Jego biznesowym partnerem jest pochodzący z Madrytu Miguel, którego znamy dobrze z Miradora na Grzybowskiej. We dwójkę, w mało urodziwej willi w Wawrze, gdzie do niedawna mieściła się pizzeria, stworzyli najlepszy chyba dziś w Warszawie lokal z kuchnią iberyjską. Jeśli piszę - chyba, to tylko dlatego, że La Iberica działa dopiero od tygodnia i nie ma jeszcze koncesji na sprzedaż alkoholu. Gdy ją tylko uzyska ,,chyba"' straci jakiekolwiek znaczenie. To będzie wtedy z całą pewnością najlepsza hiszpańska micha naszego miasta. Nie oczekujcie wystylizowanych wnętrz, nie liczcie na kolekcję turystycznych gadżetów - tutaj liczy się wyłącznie świetna kuchnia kraju, który dzierży dziś kulinarną palmę pierwszeństwa pośród wszystkich państw Europy.
Zaczynamy od tapas, czyli małych przekąsek, z których słynie Hiszpania. Ja zamówiłem todas tapas, zdając się całkowicie na gust i sumienie szefa kuchni, wy możecie kaprysić. Ale po co decydować się na katusze selekcji? Czyż po krewetkach pilpil (20 zł), smażonych w gorącej oliwie z papryką i czosnkiem będziecie umieli sobie odmówić plastrów kiełbasy chorizo smażonych w czerwonym winie (16 zł)? Czy panierowane pierścienie kalmarów (16 zł) z sosem aioli nie są doskonałym uzupełnieniem papryczek faszerowanych dorszem? Najwspanialszym klejnotem tej części kolacji jest przyrządzona po galicyjsku krojona w plastry ośmiornica, podana z gorącymi ziemniakami, taplającymi się w złocistej oliwie (28 zł). Caramba! Nad talerzem stoczyliśmy z J. i A. regularną bitwę na widelce o to, kto zje tego przysmaku więcej. Gdy tapasowe emocje ciągle jeszcze będą grały w waszych żyłach, zamówcie co szybciej paelle. W karcie widnieją trzy podstawowe typy: mieszana (48 zł) z owocami morza i kurczakiem, wiejska (48 zł) z szynką serrano, chorizo i kurczakiem oraz morska (55 zł) z furą morskich żyjątek, która właśnie trafiła na nasz stół. Perfekcyjnie przyrządzona, aromatyczna, pełna krewetek, gambasów, kalmarów i kałamarnic swoją dobrocią przyćmiła zupy, które stały sobie pokornie w ogonku w oczekiwaniu na zniknięcie w moim wnętrzu. Chwała ich pamięci, ale niestety ani baskijska zupa z porów, dorsza i szynki (10 zł), ani rybna z szafranem (10 zł) nie pozostawiły po sobie żadnych bardziej wyrazistych wspomnień. Nową porcję emocji zapewniły segundos, a pośród nich w roli powszechnie chwalonego prymusika - dorada pieczona w grubej morskiej soli (42 zł). Mięsko wydobyte spod chrupkiej i słonej skorupki było delikatne, aromatyczne i niewinne niczym dziecięce stópki. Tego poziomu perwersji nie osiągnęły wątróbki kurze duszone w winie jerez (20 zł) ani fileciki z kurczaka w sosie mango (28 zł), choć i one również potrafią rozognić zmysły.
Na finał podano legendarną hiszpańską tarta de quesa (10 zł), czyli kremowy sernik na zimno na chrupkim spodzie. Bajeczna tekstura tego deseru, olśniewająca biel i porywający smak odurzają, uzależniają i dają kopa dużo silniejszego niż wszystkie inne białe specyfiki tego świata. Może warto jechać odtąd wyłącznie na tarta de quesa?
La Iberica, ul. Płowiecka 35 (róg Nowowiśniowej), tel. 22 810 22 47, czynne do godz. 22, www.laiberica.pl, można płacić kartą, brak udogodnień dla gości na wózkach

Zaczynamy od tapas, czyli małych przekąsek, z których słynie Hiszpania. Ja zamówiłem todas tapas, zdając się całkowicie na gust i sumienie szefa kuchni, wy możecie kaprysić. Ale po co decydować się na katusze selekcji? Czyż po krewetkach pilpil (20 zł), smażonych w gorącej oliwie z papryką i czosnkiem będziecie umieli sobie odmówić plastrów kiełbasy chorizo smażonych w czerwonym winie (16 zł)? Czy panierowane pierścienie kalmarów (16 zł) z sosem aioli nie są doskonałym uzupełnieniem papryczek faszerowanych dorszem? Najwspanialszym klejnotem tej części kolacji jest przyrządzona po galicyjsku krojona w plastry ośmiornica, podana z gorącymi ziemniakami, taplającymi się w złocistej oliwie (28 zł). Caramba! Nad talerzem stoczyliśmy z J. i A. regularną bitwę na widelce o to, kto zje tego przysmaku więcej. Gdy tapasowe emocje ciągle jeszcze będą grały w waszych żyłach, zamówcie co szybciej paelle. W karcie widnieją trzy podstawowe typy: mieszana (48 zł) z owocami morza i kurczakiem, wiejska (48 zł) z szynką serrano, chorizo i kurczakiem oraz morska (55 zł) z furą morskich żyjątek, która właśnie trafiła na nasz stół. Perfekcyjnie przyrządzona, aromatyczna, pełna krewetek, gambasów, kalmarów i kałamarnic swoją dobrocią przyćmiła zupy, które stały sobie pokornie w ogonku w oczekiwaniu na zniknięcie w moim wnętrzu. Chwała ich pamięci, ale niestety ani baskijska zupa z porów, dorsza i szynki (10 zł), ani rybna z szafranem (10 zł) nie pozostawiły po sobie żadnych bardziej wyrazistych wspomnień. Nową porcję emocji zapewniły segundos, a pośród nich w roli powszechnie chwalonego prymusika - dorada pieczona w grubej morskiej soli (42 zł). Mięsko wydobyte spod chrupkiej i słonej skorupki było delikatne, aromatyczne i niewinne niczym dziecięce stópki. Tego poziomu perwersji nie osiągnęły wątróbki kurze duszone w winie jerez (20 zł) ani fileciki z kurczaka w sosie mango (28 zł), choć i one również potrafią rozognić zmysły.
Na finał podano legendarną hiszpańską tarta de quesa (10 zł), czyli kremowy sernik na zimno na chrupkim spodzie. Bajeczna tekstura tego deseru, olśniewająca biel i porywający smak odurzają, uzależniają i dają kopa dużo silniejszego niż wszystkie inne białe specyfiki tego świata. Może warto jechać odtąd wyłącznie na tarta de quesa?
La Iberica, ul. Płowiecka 35 (róg Nowowiśniowej), tel. 22 810 22 47, czynne do godz. 22, www.laiberica.pl, można płacić kartą, brak udogodnień dla gości na wózkach





