Architektura w czasach melancholii
21.11.2011
, aktualizacja: 21.11.2011 17:43
Malutkie fotograficzne lightboxy w katalogu z bibliotecznymi fiszkami, namiot Oburzonych rozbity na patio, wielki diament w czytelni głównej - we wtorek w zakamarkach Biblioteki Narodowej otwarcie wystawy "Coś, które nadchodzi. Architektura XXI wieku".

Fot. Albert Zawada / Agencja Gazeta
Praca Maurycego Gomulickiego 'Diamonds Are Forever' w czytelni głównej Biblioteki Narodowej

Fot. Albert Zawada / Agencja Gazeta
Namiot z akcji 'Yes, We Camp', który służył protestującym w Madrycie i Brukseli

Fot. Albert Zawada / Agencja Gazeta
Konrad Pustoła ze współpracownikami budował w poniedziałek na jednym z wewnętrznych dziedzińców biblioteki szałas, nawiązujący do ?Melancholii? Larsa von Triera

Fot. Franciszek Buchner/mat. Bęc Zmiany
Franciszek Buchner sfotografował warszawskie budynki niedokończone. Na zdjęciu: ratusz Wilanowa
Ci, którzy spodziewają się tu atrakcyjnych fotografii gotowych biurowców, lotnisk czy osiedli, będą zawiedzeni. Ucieszą się za to ci, którzy lubią wystawy mniej oczywiste, zmuszające do intelektualnego wysiłku.
Nie bez znaczenia jest to, że Fundacja Nowej Kultury "Bęc Zmiana" właśnie tutaj postanowiła zamknąć swój cykl wydarzeń, poświęconych architekturze XXI wieku. Bo sam budynek biblioteki jest fascynujący. Zaprojektowany w latach 60. XX wieku przez Stanisława Fijałkowskiego, utrzymany w stylu międzynarodowego modernizmu masywny gmach poprzecinany siecią zielonych patiów, budowany był od 1977 r. aż do lat 90.
Zainspirował artystów biorących udział w wystawie. Nicolas Grospierre swoje fotografie wnętrz biblioteki umieścił w szufladkach drewnianej katalogowej szafki. Na podłodze między donicami z bujną roślinnością stanęły lightboxy ze zdjęciami Macieja Landsberga. Mamy na nich miejsca w Warszawie, które za chwile mogą zostać oddane deweloperom, a póki co są zielonymi skwerami. Konrad Pustoła i Ana Brzezińska sfilmowali i pokazują obok siebie zegary z różnych wnętrz biblioteki. Sterowane ręcznie, nie są precyzyjnie zsynchronizowane. - Czas w czytelni humanistycznej biegnie inaczej niż w ekonomicznej - mówi Konrad Pustoła.
Na szarej wykładzinie pośrodku Czytelni Głównej stanął wielki diament, autorstwa Maurycego Gomulickiego. Piękny obiekt - symbol czystości, piękna, trwałości, ale też próżności, wyzysku i zguby - odbija w sobie wnętrze biblioteki i sylwetki odwiedzających ją czytelników. - Każdy z nas szlifuje swój wewnętrzny diament - komentuje poetycko tę pracę Bogna Świątkowska z fundacji Bęc Zmiana, kuratorka wystawy. Zachęca, by zostać w bibliotece dłużej i skorzystać ze zgromadzonych tu mądrych ksiąg.
Zapytana o to, dlaczego wystawę o architekturze XXI wieku w Warszawie i w Polsce zdecydowała się zrobić już, zaledwie po 11 latach tego nowego tysiąclecia, mówi: - Bo już jest co podsumowywać. Warto przyjrzeć się zrealizowanym w tym czasie w Warszawie inwestycjom i zastanowić się, czy odpowiadają one naszym wyobrażeniom, wizjom XXI wieku. Najbardziej interesują nas nie same budynki, ale potencjał tego nowego stulecia, którego kształt zależy przecież od nas - tłumaczy Bogna Świątkowska. Wybrane przez nią cytaty z książek i artykułów prasowych zawisły we wnętrzach biblioteki.
Architektura jest na tej wystawie potraktowana bardzo szeroko, również jako architektura społeczna, czyli to, w jaki sposób obywatele się organizują. Rozmaite ruchy protestu, które formują się teraz na świecie, tą energię poszukiwań modeli życia w przyszłości, symbolizują czerwone namioty z akcji "Yes, We Camp". Służyły już demonstrantom m.in. w Madrycie i Brukseli, a teraz rozbite zostały na jednym z bibliotecznych dziedzińców.
Klimat tego szczególnego czasu - oczekiwania, zmęczenia, rozczarowania, lęku przed tym, co przyniesie przyszłość dobrze ilustruje też inna praca Konrada Pustoły - szałas, nawiązujący do ostatniej sceny filmu "Melancholia" Larsa von Triera. Towarzyszy mu fotografia: tłum manifestantów zmierzających na madrycki plac Puerta del Sol, nad którym rozbłyska niezwykłe słoneczne światło. Czy symbolizuje nadzieję, czy raczej, jak w filmie von Triera katastrofę i zagładę ludzkości?
Na wygaszaczach ekranów archaicznych bibliotecznych komputerów czytelnicy znajdą pracę Huberta Czerepoka - finałowy fragment filmu "Zabriskie Point", z wylatującym w powietrze dziedzictwem ludzkości (m.in. księgozbiorem). - Nie chodzi nam o pokazanie destrukcji, ale o wyzwolenie pewnej energii i o ten moment, w którym rzeczywiście dokonuje się wyraźna zmiana - mówi Bogna Świątkowska.
Otwarcie wystawy w Bibliotece Narodowej (al. Niepodległości 213) we wtorek (22 listopada) o godz. 19. Można ją oglądać do końca roku. Wstęp wolny.
Nie bez znaczenia jest to, że Fundacja Nowej Kultury "Bęc Zmiana" właśnie tutaj postanowiła zamknąć swój cykl wydarzeń, poświęconych architekturze XXI wieku. Bo sam budynek biblioteki jest fascynujący. Zaprojektowany w latach 60. XX wieku przez Stanisława Fijałkowskiego, utrzymany w stylu międzynarodowego modernizmu masywny gmach poprzecinany siecią zielonych patiów, budowany był od 1977 r. aż do lat 90.
Zainspirował artystów biorących udział w wystawie. Nicolas Grospierre swoje fotografie wnętrz biblioteki umieścił w szufladkach drewnianej katalogowej szafki. Na podłodze między donicami z bujną roślinnością stanęły lightboxy ze zdjęciami Macieja Landsberga. Mamy na nich miejsca w Warszawie, które za chwile mogą zostać oddane deweloperom, a póki co są zielonymi skwerami. Konrad Pustoła i Ana Brzezińska sfilmowali i pokazują obok siebie zegary z różnych wnętrz biblioteki. Sterowane ręcznie, nie są precyzyjnie zsynchronizowane. - Czas w czytelni humanistycznej biegnie inaczej niż w ekonomicznej - mówi Konrad Pustoła.
Na szarej wykładzinie pośrodku Czytelni Głównej stanął wielki diament, autorstwa Maurycego Gomulickiego. Piękny obiekt - symbol czystości, piękna, trwałości, ale też próżności, wyzysku i zguby - odbija w sobie wnętrze biblioteki i sylwetki odwiedzających ją czytelników. - Każdy z nas szlifuje swój wewnętrzny diament - komentuje poetycko tę pracę Bogna Świątkowska z fundacji Bęc Zmiana, kuratorka wystawy. Zachęca, by zostać w bibliotece dłużej i skorzystać ze zgromadzonych tu mądrych ksiąg.
Zapytana o to, dlaczego wystawę o architekturze XXI wieku w Warszawie i w Polsce zdecydowała się zrobić już, zaledwie po 11 latach tego nowego tysiąclecia, mówi: - Bo już jest co podsumowywać. Warto przyjrzeć się zrealizowanym w tym czasie w Warszawie inwestycjom i zastanowić się, czy odpowiadają one naszym wyobrażeniom, wizjom XXI wieku. Najbardziej interesują nas nie same budynki, ale potencjał tego nowego stulecia, którego kształt zależy przecież od nas - tłumaczy Bogna Świątkowska. Wybrane przez nią cytaty z książek i artykułów prasowych zawisły we wnętrzach biblioteki.
Architektura jest na tej wystawie potraktowana bardzo szeroko, również jako architektura społeczna, czyli to, w jaki sposób obywatele się organizują. Rozmaite ruchy protestu, które formują się teraz na świecie, tą energię poszukiwań modeli życia w przyszłości, symbolizują czerwone namioty z akcji "Yes, We Camp". Służyły już demonstrantom m.in. w Madrycie i Brukseli, a teraz rozbite zostały na jednym z bibliotecznych dziedzińców.
Klimat tego szczególnego czasu - oczekiwania, zmęczenia, rozczarowania, lęku przed tym, co przyniesie przyszłość dobrze ilustruje też inna praca Konrada Pustoły - szałas, nawiązujący do ostatniej sceny filmu "Melancholia" Larsa von Triera. Towarzyszy mu fotografia: tłum manifestantów zmierzających na madrycki plac Puerta del Sol, nad którym rozbłyska niezwykłe słoneczne światło. Czy symbolizuje nadzieję, czy raczej, jak w filmie von Triera katastrofę i zagładę ludzkości?
Na wygaszaczach ekranów archaicznych bibliotecznych komputerów czytelnicy znajdą pracę Huberta Czerepoka - finałowy fragment filmu "Zabriskie Point", z wylatującym w powietrze dziedzictwem ludzkości (m.in. księgozbiorem). - Nie chodzi nam o pokazanie destrukcji, ale o wyzwolenie pewnej energii i o ten moment, w którym rzeczywiście dokonuje się wyraźna zmiana - mówi Bogna Świątkowska.
Otwarcie wystawy w Bibliotece Narodowej (al. Niepodległości 213) we wtorek (22 listopada) o godz. 19. Można ją oglądać do końca roku. Wstęp wolny.
Najczęściej czytane24 htydzień



więcej zdjęć

