kino, teatr, muzyka

Warszawa

James Blake zagra w Warszawie

Łukasz Kamiński
29.01.2012 , aktualizacja: 03.02.2012 15:13
A A A Drukuj
James Blake na festiwalu Open'er w 2011 r. Fot. Renata Dąbrowska / Agencja Gazeta James Blake na festiwalu Open'er w 2011 r.
Gwiazda współczesnej muzyki, londyńczyk James Blake po raz pierwszy w Warszawie. W sobotę, 4 lutego, w klubie 1500m2 wystąpi nie w roli muzyka, ale didżeja.
Blake to jedna z największych sensacji muzycznych ostatnich kilku lat. Typowany na gwiazdę przez magazyny muzyczne i rozgłośnie radiowe, w tym przez BBC, potwierdził swój niezwykły talent doskonałą debiutancką płytą ("James Blake" z 2011 r.) i porywającymi koncertami, m.in. podczas zeszłorocznego Open'era.

Jego kariera rozpoczęła się trzy lata temu. Muzyką zajął się jeszcze na studiach na prestiżowej uczelni londyńskiej Goldsmiths, którą ukończyli m.in. tak popularni muzycy, jak założyciel Blur i Gorillaz Damon Albarn, jeden z twórców The Velvet Underground John Cale, poeta reggae Linton Kwesi Johnson. Po raz pierwszy do szerszej świadomości przebił się dzięki kompozycji "CMYK", a pomógł mu w tym nieoceniony didżej, erudyta muzyczny Gilles Peterson - brytyjski radiowiec posiadający nadprzyrodzony wręcz dar do wychwytywania w otaczającej kakofonii młodych talentów.



Na prawdziwy sukces Blake musiał jeszcze chwilę poczekać, aż do momentu wydania piosenki "Limit To Your Love". Choć była to kompozycja nienowa, wcześniej nagrała ją Feist, to właśnie wersja Blake'a zawładnęła wyobraźnią fanów i krytyków. Niektórzy określili jego muzykę jako niezależny pop, post-dubstep, inni jako soul XXI wieku. I każda z tych definicji kryje w sobie prawdę, bo w kompozycjach Blake'a są chwytliwe melodie, jest głęboki, wywołujący ciarki bas, a jego śpiew ma w sobie słodko-gorzki romantyczny sznyt. Jak bardzo trafnie napisał recenzent "Buzz Magazine" po jednym z występów artysty, Blake to "wirtuoz, rycerz Jedi electro-soulu, który szeptał, nucił, mamrotał przez cały trwający koncert wypełniony utrzymanymi w doskonałej tonacji nieklasyfikowalnymi fortepianowymi bąbelkami". Ładnie i w klimacie muzyki Blake'a. Ale artysta ma jeszcze jeden, wcale niepowszechny talent - podczas koncertów potrafi wyczarować niesłychanie intymny nastrój. I to niezależnie od tego, czy występuje w klimatycznym klubie, czy w smaganym zimnem, tłocznym, nieprzytulnym festiwalowym namiocie.

Na swój pierwszy występ w Warszawie Blake przyjeżdża jednak nie jako wokalista czy pianista, ale jako didżej. Z jednej strony szkoda, bo jak pisałem, jego koncerty to wydarzenie niezwykłe. Z drugiej jednak - taki występ to doskonała okazja, żeby poznać jego płytotekę, piosenki, które fascynują go od dawna, i kompozycje najświeższe, często niepublikowane, dostarczone mu przez innych zaprzyjaźnionych muzyków, i jego własne premierowe nagrania. W recenzjach jego didżejskich występów najczęściej padają określenia: różnorodny, zaskakujący, taneczny.



Obok Blake'a w Warszawie zagrają też inni artyści związani z wytwórnią R&S (tą, w której londyńczyk wydał swoją epkę "CMYK") - Airhead (gitarzysta w zespole Blake'a) oraz The Chain.

James Blake wystąpi w sobotę, 4 lutego, w klubie 1500m2, ul. Solec 18. Początek imprezy o godz. 21. Wstęp 30 zł (w przedsprzedaży) i 40 zł (w dniu imprezy)

Podziel się