kino, teatr, muzyka

Warszawa

Współczesny Edyp. Jacek Poniedziałek we "Wrakach"

Izabela Szymańska
20.06.2013 , aktualizacja: 20.06.2013 14:29
A A A Drukuj
Jacek Poniedziałek podczas próby

Jacek Poniedziałek podczas próby "Wraków" (Fot. Mateusz Nasternak)

Jacek Poniedziałek zagra w monodramie "Wraki" w Teatrze WarSawy w dawnym kinie Wars. Premiera w sobotę.
Sztukę amerykańskiego pisarza Neila La Bute'a wyreżyseruje Agnieszka Lipiec-Wróblewska

Aktor od lat związany jest z teatrem Krzysztofa Warlikowskiego. Ostatnio mogliśmy go oglądać w przedpremierowych pokazach "Kabaretu warszawskiego" w Nowym Teatrze, gdzie zagrał transseksualistkę Justin Vivian Bond. Jednak w monodramie wystąpi po raz pierwszy. - To duże wyzwanie. Jestem sam na scenie, w bliskim kontakcie z widownią, nie ma prawie żadnej scenografii, muzyki. Występowałem w przeróżnych estetykach i konwencjach: interwencyjnych i prowokujących spektaklach Krzysztofa Warlikowskiego, ale też w farsach, komediach, grałem w serialach, filmach. W międzyczasie trochę dorosłem, posiwiały mi włosy i pomyślałem, że warto zmierzyć się z tym, co najtrudniejsze - mówi Jacek Poniedziałek.

Aktorowi zawsze imponowali artyści, którzy uprawiają stand up comedy. - Nie można oprzeć się na inscenizacji, na tym, że za chwilę będzie scena zbiorowa. Powodzenie całego spektaklu zależy od tego, czy przeskoczy iskra między aktorem a widownią, czy będzie chemia, czy nie? Jestem zdany absolutnie na siebie. Muszę wydobyć jak najwięcej emocji, barw, kolorów, to fenomenalny trening aktorski - dodaje.

Sztukę "Wraki" rozsławiły spektakle w reżyserii autora Neila LaBute'a przygotowane w irlandzkim Cork oraz Nowym Jorku. Zagrał w nich Ed Harris.

Warszawskie przedstawienie wystawi Agnieszka Lipiec-Wróblewska. Głównego bohatera Edwarda Carra widzowie poznają podczas pogrzebu. Jak zapowiada Jacek Poniedziałek, to współczesna historia Edypa. - Bohater stoi nad urną z prochami żony i dokonuje rodzaju coming outu. Jest sierotą, człowiekiem prostym, który ma za sobą bardzo skomplikowaną i bolesną przeszłość. Opowiada intymne, dla niektórych skandaliczne i niedopuszczalne rzeczy. Specjalnie mówi je w tym momencie, kiedy ma przed sobą zgromadzonych wszystkich bliskich, krewnych, znajomych. To pierwszy i ostatni raz, kiedy ma szansę zwierzyć się z tego, co dręczyło go przez całe życie. Mam nadzieję, że tak jak w tekście, tak i w spektaklu uda się zachować trochę sarkastycznego i wisielczego, czarnego humoru - mówi aktor.

Zastrzega jednak, że temat śmierci jest tłem historii. Mimo że widzowie oglądają sytuację pogrzebu, to monolog bohatera jest hymnem pochwalnym dla życia. - Wiem, że brzmi to górnolotnie, ale chcemy pokazać, że najważniejsza jest miłość. Nie możemy jej oceniać po tym kto z kim i jak, mówmy o jej istocie, jak jest bezcenna, jak strasznie trzeba uważać, żeby jej nie stracić. W jednym z fragmentów Edward mówi, żeby nie marnować życia na dzielenie włosa na czworo i rozdrapywanie ran. Trzeba żyć, bo życie jest strasznie krótkie - mówi Poniedziałek.

Przedstawienie przygotowywane jest w dawnym kinie Wars na parterze kamienicy przy Rynku Nowego Miasta 5. Miejsce prowadzi zespół Teatru Konsekwentnego, który ma nową nazwę Teatr WarSawy. W holu urządził małą kawiarnię z wystrojem nawiązującym do lat 50. - czasu, kiedy Wars powstał. Do tej pory na scenie odbyły się dwie premiery: "Wstydźcie się żyć" na podstawie tekstów Hanocha Levina oraz "Kontrabanda" oparta na "American Buffalo" Davida Mameta. - Teatr WarSawy działa niedługo, ale mimo to, kiedy byłem tu na spektaklu "Wstydźcie się żyć", widownia była pełna. Od pierwszej próby, gdy stanąłem na tych płytach, poczułem tu fajną energię, to inspirujące miejsce - mówi aktor.

Teatr WarSawy: "Wraki" Neila LaBute'a. Przekład - Edyta Kubikowska. Reżyseria: Agnieszka Lipiec-Wróblewska, występuje: Jacek Poniedziałek. Premiera w sobotę 22 czerwca o godz. 19.

ZOBACZ TAKŻE

Bestsellery